top of page

Autorytet strachu .. więzi lęku (Dz 10)(J 15,9-17)


Autorytet lęku?


„..Ale w każdym narodzie miły jest Mu ten, kto się Go boi i postępuje sprawiedliwie..” (Dz 10,35)


Czy Stwórcy potrzebny jest strach człowieka?

Lęk jest uczuciem powodującym wszelkie zło. Jest zaczątkiem kłamstwa. A co jest zaczątkiem leku? Zwątpienie. Podważenie pewności. Podważenie statutu istnienia, jakim jest Miłość.

W miłości czujesz się ważny, bezpieczny, zaopiekowany, przynależący, twórczy, wspierany, widziany, słuchany, rozumiany, całkowity, współtworzący w obfitości. Posiadasz akceptację, a zatem prawo pomyłek, błędów, potknięć, słabości, ale i sukcesów, spełnień dla pomnażania stałej radości i zadowolenia (swojego i miłującego ciebie). W otrzymywanej Miłości tworzy się relacja naturalnej wzajemności, zarówno w uczuciach jak i dzielonych zasadach współtworzenia, istnienia, oddziaływania.


Podważenie Miłości (którejkolwiek z jej składowych) lub efektów Miłości, rodzi lęk. Lęk przed utratą, lęk braku, lęk odrzucenia, lęk bez miłości, lęk utraty ważności i niedostrzegalności, wyśmiania, umniejszania/poniżenia i wiele innych, nawet urojonych obszarów bojaźni.

To zaś, skutkuje chęcią pozbycia się tego odczucia, natychmiastowego jego zagłuszenia, zabicia w sobie zapełnieniem czymkolwiek. Szybko, znaczy najczęściej byłe czym. Gotowcami współczesności i „zastępnikami” w miejsce zrozumianego, odnalezienia źródła lęku i uleczenia zrozumieniem Prawdy, o nieistnieniu braku.

Bo brak ten jest następstwem podważenia prawdy = powstania zwątpienia.

To skąd przychodzi zwątpienie? Ze złamania zasad. A może lepiej powiedzieć z przeciwstawienia się zasadom. I nie mam tu na myśli przykazań, traktowanych jak zbiór surowych przepisów karnych dla straszenia, czy gnębienia, a o proste prawo stworzenia, które nie jest jak prawo człowieka czymś dyskusyjnym, wielowątkowym, z możliwością odstępstw, interpretacji, odkształceń i dostosowań. Prawo stworzenia jest proste, jasne, „jedno wykładniowe”. Jest Zasada, jej działanie i skutek. Jeśli występujesz przeciw Zasadzie, nie możesz łudzić się co do efektu. Zasadą jest również miłowanie stworzenia (nie rozumiane na równi z ludzkim kochaniem). Ta relacja ze stworzeniem jest niezmienna, nieustająca, niepodważalna ze strony Stwórcy. Nie mają co do niej wątpliwości stworzenia, za wyjątkiem człowieka.

My, na różne sposoby, w różnym czasie i obszarach zaczynamy wątpić. Zwątpienie, powoduje podważenie Zasady, a raczej wszystkich jej składowych.

Efektem zwątpienia jest przeciwstawienie się Zasadzie i Miłości, co skutkuje bolesnymi konsekwencjami dla nas. To nie Ojciec odwraca Oblicze, ale my odwracamy się, odcinamy od Ojca.

Co na to Ojciec? Nic. Szanuje naszą wolną wolę i czeka. Czy czeka biernie? Nie. Ratuje nasze poobijane ciała/życia wciąż i wciąż, choć my tego nie dostrzegamy. Nie widzimy, co naprawdę mogłoby się wydarzyć, jak głęboko moglibyśmy zabrnąć, gdyby nie ochronna Dłoń. Wydaje nam się, że niedole jakich doznajemy są tak ogromne. Jednak po czasie, oglądając się wstecz, często dostrzec można jak naprawdę mogła skończyć się droga, na którą zawędrowaliśmy swoimi wyborami, gdyby nie „Przypadek” odwracający kolej rzeczy, czy łagodzący upadki.


Jak zatem pozostać w Miłości? Jesteśmy w niej niezmiennie. Jak pozostać w odczuwaniu Miłości, jej przyjmowaniu, odwzajemnianiu, pomnażaniu, oddawaniu, dzieleniu się?


„Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości.” (J15, 9-17)


Nie mi zmieniać wypowiedzi z Pisma, lecz naprawdę mam ogromną ochotę zamienić kolejność słów:


„Będziecie trwać w miłości, jeśli zachowacie Zasadę.”


Nie znajdzie do was dostępu żadne inne niskie odczucie, żadna dysharmonia, żaden mrok, ból, brak, lęk, jeśli zrozumiecie Zasadę zasad. Zasada jest nieustająca, jak Miłość jest nieustająca.

Złamanie zasady skutkuje ustaniem trwania lub osłabieniem trwania = trwałości pewności w nas = rodzi się zwątpienie.


No i tu wróćmy jeszcze na chwilę do bojaźni Boga.

Czy Ojciec lubi i miło Mu, gdy się go boi człek? Czy to właśnie powiedział Piotr?


Popatrzmy:

Słowo φοβουμενος – użyte jako bojaźń, określało nieobrzezanych, a wierzących w monoteizm nie-Żydów („sprawiedliwy obcy”, „mądry nie-Żyd”), zachowujących przykazania Noachidów (7 przykazań Noego).


„..ανοιξας δε πετρος το στομα ειπεν επ αληθειας καταλαμβανομαι οτι ουκ εστιν προσωποληπτης ο θεος

„Otworzył usta i Piotr powiedział szczerze: Rozumiem (pojąłem), że Bóg nie jest osobą


αλλ εν παντι εθνει ο φοβουμενος αυτον και εργαζομενος δικαιοσυνην δεκτος αυτω εστιν”

ale we wszystkim, kto się go boi i czyni dobro, przyjmuje go.” (Dz 10, 34-35)


Zatem we wszystkim przyjmuję Ojca, który jest wszystkim i we wszystkim. Dlatego nie odrzucam innych nacji, ludzi o innych poglądach.

Czy teraz inaczej brzmi ta wypowiedź?



Stwórca nie potrzebuje autorytetu strachu. Nie sadzę też by lęk był Mu miły. Autorytet miłości i wszechistnienia, niepojętego dla nas wszech – rozumienia, wszech - współistnienia, przebaczenia, Miłością oddania nam wolnej woli, możności tworzenia i bycia Jego obrazem/podobieństwem.


Jednak ludzki umysł i mentalność lubi zastraszać. Lękiem zdobywać własne znaczenie, wagę, posłuszeństwo, zasoby materialne i emocjonalne. Małe umysły małych ludzi lubią budzić grozę, poczucie braku i stałego niebezpieczeństwa oraz słabości u innych. Wówczas czują się silni. To jedno z największych kłamstw. Okłamywanie samego siebie i ograbianie siebie z Miłości.

Ten, kto tworzy takimi metodami, tworzy tylko zgliszcza, cmentarzyska relacji i destrukcję w samym sobie.

Ile mogą trwać relacje oparte o strach? Mogą trwać długo, nawet całe życie. Tyle, że są one puste. Zatem rodzą pustkę w człowieku, a to jest niezadowoleniem, niespełnieniem, rozczarowaniem, przechodzącym w gniew, w żal, zawiść, w ciężar niby uśpionego sumienia.



Wędrowiec dnia

SoniQ

„Tworzeni Słowem”

Comments


  • Black Facebook Icon
  • Black Twitter Icon
  • Black Instagram Icon
bottom of page