jak wysoko (Dz 1, 1-11)(Łk 24, 46-53) 29.05.2022r.

…. jak wysoko uniesiesz i co ?
Tak można by zapytać, patrząc na wędrówkę postaci biblijnych i Nauczyciela.
Skąd pomysł wstępowania do nieba do góry, wniebowzięcia do góry, spotkań na górze, ratunku w cudach z góry, do góry, ku górze, itd.?
Czy chodzi o podkreślenie niedostępności Boga? Wszak przecież człowiek może nauczyć się pływać, a jednak o własnych silach (teoretycznie) nie wzleci. Zejdzie do jaskiń, a nawet stąpać będzie po wodzie, ale nie wzleci. Może wspiąć się na najwyższe szczyty, ale ….
Czy to wskazanie nieprzekraczalnej granicy i usilne oddzielenie Stwórcy od stworzenia – On na górze, wy z całą resztą na dole? Ale, ale przecież ptaki szybują, to gdzie jest granica ku górze?
Jednak symbol, przekaz „góry”, jest z jakiegoś powodu ważny. Jako miejsce cudów, spotkań, odbierania łask i darów. Jako warunek, czy współczynnik cudów (podniósł laskę, wywyższył symbol węża, drabina Jakubowa, gwiazdy na niebie Abrahama, Mojżesza unoszenie rąk ku górze by wygrać starcie z Amalekitami). Nawet manna była z nieba, choć nikt nie widział jak z nieba opada, lecz po prostu pojawiała się na ziemi. Zatem czy była z tego miejsca nad głowami, czy z przestrzeni otaczającej Żydów zewsząd, a po prostu nie dostrzeganej i zwyczajowo wskazanej „z góry”.
Dlaczego tak bardzo wiekami dążymy „do góry”
Skąd przychodzi nam chęć wyżej? Z wywyższania się nad innymi, by patrzeć na innych z góry? Mieć innych u stóp, jak sługi? Móc nakazywać, rozkazywać, znajdować posłuch i autorytet (nie ważne, że być może sztuczny, wymuszony gwałtem)? Być lepszym od innych? Ale według jakiej skali? Kto miałby mieć prawo do oceny, gradacji i rankingów? A wtedy gdzie Miłość i wspólnota?
A może o lekkość bytu chodzi?
Nie lekkoducha, nie nieprzejmującego się niczym, nieodpowiedzialnego, zawieszonego pośród totalnej beztroski i nie daj Bóg pasożytującego (choć i o to w pewnym sensie), a rozumiejącego Prawdę.
Lekki, bo nie przywiązany do materii. Lekki, bo wolny od ludzkich wyobrażeń o przymusie. Lekki bo wolny od wizji, wyobrażeń o Stwórcy, o ziemskich normach nieba, piekła, powinności i relacji z Ojcem. Lekki bo wolny od:
musisz odczuwać potrzeby i je zapełniać zdobywaniem z zasobu, który jest ograniczony. Musisz żyć w przestrzeni braku i niedoboru, walcząc o wszystko. Musisz posiadać na własność. Musisz spełniać wymogi i oczekiwania. Musisz bronić się, uciekać, unikać przegranych i porażek. Istnieje porażka, przegrana, a ty jesteś jej stałą ofiarą. Musisz zasługiwać na oceny i spełniać oczekiwania różnych rankingów. Musisz wypełnić zakazy, nakazy, rozkazy, w konkretnym czasie i konkretnym miejscu, w zakresie, zasobie i postaci, bo inaczej jak nie, to będziesz potępiony. Jesteś oddzielony, samotny, opuszczony przez Boga i przez innych. Jesteś sam i musisz zasłużyć, zapracować, wybłagać litość, akceptację, a co dopiero Miłość.
I jak tu do góry? Jak unieść choćby jedną rzęsę, a co dopiero wzrok.
Jeśli nie rozumiesz, nie zdobędziesz ufności, wiary, wiedzy, rozpoznania w sobie Prawdy, to jak apostołowie, tylko wzrok możesz unieść i zawiesić go na Drodze. Do przemiany, do przypomnienia sobie kim jesteś i skąd. Dostałeś narzędzia, aby powrócić do siebie i do Ojca. I nie musisz wcale dźwigać niczego do góry.
Do góry trzeba się wspinać, nałożyć trud, wysiłek. By patrzeć do góry, musisz zadrzeć głowę i przyjąć nienaturalną postawę. Podnosząc wzrok ku górze, przestajesz widzieć to co pod stopami. Nie widzisz kroków, podłoża, odpuszczasz kontrolę (A co mówią gdy uczysz się tańczyć? Nie patrz na stopy, czuj i reaguj.) Kiedy podnosisz je do góry, one mdleją i opadają.
Zatem może nie jest naturalnym ku górze? A może ku górze, znaczy zmień perspektywę i oderwij się od „ziemsko postrzeganych” przestrzeni, relacji, istnienia? Patrząc z góry widzi się szerzej, więcej, bez rozdrabniania na jednostkę, a bardziej ogół?
SoniQ DMS
Wędrowiec dnia FB




Comments