jakim jesteś wiatrem _duchem (Łk 9,52-62) 26.06.2022r.

„A On, obróciwszy się, zgromił ich i rzekł: Nie wiecie, jakiego ducha jesteście.” (Łk 9,55)
στραφεις δε επετιμησε αυτοις και ειπεν ουκ οιδατε ποιου πνευματος εστε υμεις
„Nie wiesz, jakim jesteś duchem”.
…czy to ma znaczenie? Jakiego ducha jesteś?
Dokładniej kim jesteś, czy wiesz?
Nie wiemy. Kiedy wydaje nam się, iż już niemal odkrywamy, przez doświadczanie sprzeczności i odkrywanie kim nie jesteśmy, nadal stoimy przed niewiadomą. Pogubieni między materią, zestawem potrzeb, a uduchowieniem i odczuwaniem „coś więcej”. Jest coś więcej, coś ponad, coś niemierzalne i trwałe ponad czas. Ponad przemijanie.
Nauka w trzech zdaniach, w trzech zwrotach, w trzech wskazaniach.
„Lisy mają jamy, a ptaki niebieskie gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma, gdzie by głowę skłonił.”(Łk 9,58)
Nie ma takiego miejsca, by duch tam na zawsze pozostał, jak ptak czy inne zwierzę, wracające wciąż do legowisk. Duch jest jak wiatr [רוּחַ - duch/wiatr]. Jest wszędzie nie ograniczony do wnętrza fizycznego ciała. Nie umiejscowiony w sercu, czy w mózgu. Jego właściwość, jego moc i siła, wpływy i połączenie z wszystkim nie jest ograniczone ciałem, czy umysłem. Duch się nie skłania i nie uniża, bo świadom jest współistnienia. Czy można uniżać się przed samym sobą? Czemu miałoby to służyć?
Duch nie wiąże się z miejscem, nie z materią, nie z iluzjami. Duch jest wiatrem wolności, bez bagażu. [co ciekawe, użyte tu „skłonił głowę” pojawi się jeszcze raz tylko, kiedy Jehoszua głowę na krzyżu opuści]
„Niechaj umarli grzebią umarłych swoich, a ty poszedłszy, opowiadaj królestwo Boże.” (Łk 9,60)
Duch nie jest śmiertelny i wie o swej nieśmiertelności. Wie o nieśmiertelności dusz i nie zatrzymuje się na fizycznej śmierci ciał. Po cóż miałby zatrzymywać się nad chwilą przeistoczenia materii w inną materię, skoro trwa ponad tym w Jestem.
Skupiając się na pogrzebach i rytuałach, opłakiwaniu zmarłych, przyznajemy śmiertelność. Uśmiercamy smutkiem to, co nieśmiertelne, z egoizmu i chęci przebywania z kimś, w przestrzeni fizycznej. Przecież skoro wierzysz ( i jest to prawda), to po cóż zatracać się w rozpaczach pożegnań?
Duch trwa, a nasza miłość winna się radować, z trwania i współistnienia.
Nie przywiązuj się do materii i przestrzeni materii, w której co dzień się poruszasz. Do policzalnych wartości i mierzalnych dóbr. To powoduje ból, smutek, poczucie lęku przed utratą lub nieotrzymaniem. To odczuwanie nienasyconych potrzeb, ciągłego niedoboru, odizolowania od innych, porównywania się, rywalizacji, niższości, porażek, osądów, niespełnianych wymogów, nadmiernych oczekiwań, zawiści, żalu, gniewu, bycia ofiarą, gorszym, niespełnionym, a do tego „karanym prze Boga” (skoro się nie wiedzie, jak nam się wydaje, a wieść się powinno).
Zaczynamy być uśmierceni sami przez siebie, przesuwając swoje życie na byt ziemski, jakbyśmy chcieli odciąć się od własnej duszy.
Duch nie wiąże się w relacjach międzyludzkich. Nie tkwi w nich, na wymiar przysiąg, związania, obietnic, wyznań, ani żadnych innych. Duch współtworzy z innymi, zatem po co mu więzy związków, zarzekania się o przyjaźni, miłości, pracy, rodzinie, znajomościach, powinnościach względem siebie. Za to wszystko - Miłość.
„Nikt, kto przykłada rękę swoją do pługa i ogląda się na to, co zostało w tyle, nie jest zdatny do Królestwa Bożego.”
Duch się nie cofa, nie ustaje, nie zawraca z drogi i dzieła. Nie odczuwa porażek i wie, że nie istnieją błędy. Jest tylko doświadczenie.
Nie ogląda się za siebie, by rozważać, rozdrapywać, czy nawet wybaczać.
Jak to nie wybaczać? Bo kiedy jest Miłość, nie potrzeba wybaczania, ona wszystko rozumie.
A dlaczego wybaczamy? Nie, nie tyle wybaczamy, co dajemy miejsce sobą, by ktoś mógł wybaczyć i odpuścić samemu sobie (uwolnić się z odczuwanej błędnie winy).
Duch nie wiąże się czasem, ani przeszłym, ani nie wygląda jutra. On jest teraz. Zagospodarowuje każde teraz, dla doświadczania siebie, w różnych sytuacjach i tworzyć wartość, z potyczek, z nauki, z nabywanych umiejętności.
Nie żyje przeszłością, lecz z niej czerpie dla teraz. Nie wybiega planami oczekiwań, gdyż to odbierałoby przestrzeń uczestniczenia w pełni w obecnej chwili.
Co jeszcze?
Duch nie odpłaca gniewem. Czy miałby sens gniew lub pomsta, skoro jedno jesteśmy? Czy gdy boli cię głowa lub skręcona kostka staje się niesprawna, bijesz ją lub okaleczasz dodatkowo? Czy raczej troszczysz się o nią i masujesz dla ulgi, dla uleczenia?
Duch nie osądza. Cóż byłoby sądzić, skoro to lęk, a nie świadome postanowienia kierują pogubionymi.
Duch doświadcza poszukiwania rzeczy ważnych i dróg, w tym swego powołania, wedle niego przemienia wartości i hierarchie.
Duch nie potrzebuje poukładania spraw i ich zamykania. On potrzebuje POSTANOWIENIA, o drodze. Postanowienia o wyborze połączenia i współistnienia z Bogiem. Znaczy postanowienia o Miłości i oddaniu się jej.
A jak z tym powołaniem, kiedy ono? Wtedy, gdy osadę i domostwo, przyzwyczajenia i tak zwaną strefę komfortu, wbrew sobie, wbrew osądom i ocenom innych, bez bólu pozostawisz. Bez pożegnań, ceremonii, wszelkich obrzędów, odczuwanych potrzeb i obostrzeń zwyczajem, by ruszyć za nawołaniem.
I co najważniejsze z tego tekstu
Kiedy zbliżaj się czas Jego wzięcia
„…gdy dopełniały się dni, aby został wzięty w górę..”
… a nie czas ukrzyżowania. Nie ukrzyżowanie było przecież powołaniem, a doświadczenie i doznania świadków tego doświadczenia. Postanowienie Nauczyciela doświadczenie i uzmysłowienie innym - śmierć nie istnieje. Pamiętajmy - czas wzięcia, czas życia, czas bez czasu, od zawsze i na zawsze ….. i Miłość.
SoniQ DMS
Wędrowiec dnia FB




Comments