Jakość relacji a jakość życia 9.06.2021r.
- Dorota Malinowska
- Jun 10, 2021
- 3 min read

„Jakość naszego życia sprowadza się do jakości naszych relacji z innymi ludźmi” Tony Robbins
Idąc za myślą Ton’ego, niby wszystko jasne – twoje jakościowe życie wypływa z jakości relacji, jakie budujesz z innymi ludźmi.
Tyle, że to nie jest proste. Nie można odebrać tego wprost, jako - kochasz, szanujesz, dajesz komuś znaczenie (ważność), dostrzegasz go, towarzyszy ci zaufanie, zaangażowanie i wiele więcej, to pojawia się jakość.
Niewielu ludzi uczy swoje dzieci, czy innych ludzi, czym jest istota relacji. Tego, że relacja jest pewnym „tworem”, nad którym się pracuje przy powstawaniu i trwaniu lub zakańczaniu. Potrzebne są kompetencje, by w tym zakresie stawać się jakościowym i spełnionym.
Z samym odczuciem względem drugiej osoby (czy uczuciem), planem, zamiarem, jest jak np. z posiadaną wodą do podlewania, albo ziarnem do zasiania. Czy to, że masz wodę oznacza, iż umiejętnie napoisz swój ogród? Bez przelania, bez przesuszenia? Czy masz metodę, narzędzia, wiedzę o tym, której roślinie ile i kiedy?
Prosty przykład – może zbyt prosty, lecz to ku podkreśleniu istoty/sedna – umiejętności, wiedza i jak zawsze rozpoczynanie od siebie (wgląd w siebie). Czy jestem gotowy? Czy jestem gotowy do bycia w relacji, do ich tworzenia i godnego kończenia (choć relacja raczej się nie kończy tylko pozostaje w nas bez odcinania).
Jakość naszego życia, zatem nasze podejście do życia, do siebie, poprzez wiedzę i przygotowanie, posiadane kompetencje i umiejętności wpływa na nasze relacje. Jakość tych relacji powraca do nas wzmacniając lub osłabiając jakość życia = nasze spełnienia, samopoczucie, satysfakcję, samorealizację, poczucie przynależenia, ważności, sprawczości, współtworzenia i wiary we własne siły.
Jak uczyć się, jak stawać gotowym na wartościowe związki, współpracę, współtworzenie, odchodzenie, itd.?
Potrzeba zrozumieć jaki jest w nas samych grunt do nawiązywania kontaktu z innymi ludźmi. Do wzajemnej nadawczo odbiorczej reakcji.
Nasz profil wewnętrzny będzie warunkował przetwarzanie komunikatów przychodzących do nas i wysyłanych przez nas, w odpowiedzi lub inicjacji kontaktu. Otwartość umysłu, elastyczność odbioru uzbrojona w tłumacza „ludzkich chorób” (znaczy - przeżyć, doznań, poziomów wrażliwości, różnych schematów wychowań, poglądów o sobie i o świecie, profili psychofizycznych itp.), pokora wysłuchania i poświęcenia uwagi, uważność, przybliżą nas do rozumienia. To zaś jest dobrym krokiem do porozumienia.
Czy lubisz siebie? Czy akceptujesz takim jaki jesteś? Jeśli nie, nie polubisz innych. Powierzchowne lubienie będzie w głębi odrzuceniem, to zaś prowadzi do konfliktu wewnętrznego. Tak bardzo lubię, a tak bardzo mnie irytuje – znamy to? Tak lubię, a uciekam/unikam, mam ochotę udusić.
Usiłowanie wdrażania zmian kogoś i w kimś, by przekształcić go na … no właśnie na co? Na to czego nam w nas brakuje? Czego sami w sobie nie lubimy, wypieramy?
Często usiłujemy sami siebie przekonać o własnej akceptacji, tolerancyjności, przyzwoleniach na odmienność i niezależność drugiego człowieka. Ale to pozostaje w teorii i w naszym chceniu widzenia siebie.
Czy ufamy? Nie mylić z naiwnością i nieumiejętnością jasnej oceny sytuacji, wraz z widzeniem prawdy. Jednak czy potrafimy ufać? Na czym polega zaufanie? Przede wszystkim na zaufaniu do siebie. Zawierzenie swojemu poznaniu siebie i sile. Znam siebie, wiem na co mnie stać, a moja gotowość daje odwagę na każdą sytuację. Cokolwiek się nie zadzieje dam radę, bo znam siebie, swoje kompetencje, umiejętności, kreatywność, osadzenie w relacjach. Ufam sobie, bo rozpoznałem w sobie wartości i zasady. Posiadam także umiejętność sięgania po pomoc kompetentnych ludzi i po właściwe narzędzia.
Ufam sobie, mogę zatem zaufać innym. Nawet jeśli oni zawiodą, to ja i tak poradzę sobie, w oparciu o siebie.
Skoro ufam, to deleguję na innych zadania, elementy codzienności, przyjemności, działania i daję wolność do tego, by niezależnie działali. Daję wolność do tworzenia samodzielnych światów i naszej połączonej przestrzeni. Przyzwalam na wpływanie na moją rzeczywistość. Zawierzam w dobrą wolę, w intencję, w staranność i skuteczność. Nawet jeśli będą pojawiały się błędy, zawierzam w naprawę, w próby, w niepoddawanie się porażkom i w ten sposób daję siłę z wiary i wolności.
Nie oznacza to przyzwolenia na bylejakość, na negatywne wpływy, na zawłaszczanie przestrzeni, na okradanie z własnej wolności i czasu. Za daniem wolności, zaufaniem i zawierzeniem, idzie wymaganie odpowiedzialności, samodzielności, dojrzałości, staranności i zaangażowania, wraz ze zwrotnym szacunkiem, zaufaniem, zawierzeniem, uznaniem wolnego wyboru.
Wiele elementów składa się na międzyludzkie współistnienie.
Tak wiele, jak bardzo złożeni jesteśmy fizycznie i psychicznie. Jak wiele procesów zachodzi w każdym z nas, a te warunkują uczucia, emocje, myśli, pamięć, zapisy, kody, odtwarzanie, …..
Ilu nas tyle profili (a niektórzy mają w sobie więcej niż 1).
Dobrze jest więc znać choć swój własny, by móc przyglądać się innym z otwartymi oczami, umysłem, serduchem.




Comments