Komu? Ile? Za co? Wynagrodzenie a Zapłata... 09.10.2022r.

„Historia Naamana” (2Kr 5) „Przypowieść o uzdrowieniu dziesięciu trędowatych” (Łk 17,11-19)
Komu? Ile? Za co?
Albo inaczej, czym, za co i komu płacimy? Jak nam się płaci? A może, co komu się opłaci?
Historia trędowatego, a jednak szanowanego, nieodrzuconego, wspieranego i zamożnego, który nie pojmuje transakcji uzdrowienia. Do czego jest przymuszony? Za co chce płacić Naaman z zdrowie? A może za czystość (w tym sumienia)? Jak wysoką cenę przychodzi mu zapłacić za to, czego jak zdaje mu się nie posiada?
Pozornie wydaje się żadną. Przecież nie płaci.
Jednak odrzućmy pozór i zobaczymy Aramejczyka, udającego się do Izraela. Człowieka zamożności, któremu dużo łatwiej jest rzucić pieniądz, niż uniżyć się [wchodząc do Jordanu], czy dziękować, pozostawiając coś w rodzaju długu wdzięczności (tak to może odbierać).
Czy nie jest tak do dzisiaj?
Czy nie wybieramy rozliczeń „dać materię, by być kwita”? Czy nie wybieramy formy „co prościej”? Co mniejszym kosztem?
O tych kosztach mniejszych i większych, a także widzialnych i niedostrzeganych mówi przypowieść o uzdrowieniu dziesięciu trędowatych. O tych niewracających z wdzięcznością.
W pierwszym odruchu mówimy/sądzimy – „tak prosto jest podziękować”. Czy aby na pewno łatwiej jest okazać wdzięczność? Tak łatwo oddać emocje, uczucie, tworząc relację? Czy też łatwiej dać mniej kosztowy pieniądz? Uwolnić się materią w rozliczeniu?
Często nie dostrzegamy prawdziwej wartości zapłaty. Nie doceniamy wdzięczności, a przeceniamy przepływy finansowe. Naprawdę emocja i relacja, otworzenie się na drugiego człowieka, jest o wiele większą wartością, na dodatek owocującą w czasie obficiej, niż pieniądz.
A mówiąc o pieniądzu, pamiętajmy o tym, że ów, jako symbol pewnych wartości, może być niewartością. Może być jak nośnik trądu, zarażenia, zniszczenia. Szczególnie ten nieczysty, z krzywdzących transakcji. Ten z wyzysku, z oszustwa, z niegodziwości, ten tak zwany „łatwy” – poczujesz jak Gechazi. Tak pieniąc zatruwa wiele razy. Ten pieniądz może zarazić.
Ogromna sztuką w życiu jest wartościowanie. Pojęcie, co jest wartością i co jej nośnikiem. Co stanowi prawdziwe wynagrodzenie, w czasie dające stałą wartość i wzrost.
I nie mam na myśli wielkiego uduchowienia, ale także proste rozliczenia w codzienności. W pracy, w transakcjach, w sprawunkach. Co za co kupujesz? Co nabywasz i czym płacisz? Co jest naprawdę opłacalne = pozostanie stałą wartością dla ciebie?
Jak się rozliczamy? Czy można zapłacić za dar z przestrzeni „ducha” materią i odwrotnie? Czy w tych różnych obszarach można znaleźć równowagę rozliczenia? A jeśli nie ma równoważenia, czy dar jest cofany? A może pozostaje dług do wyrównania? A jeśli tak, to wobec darczyńcy czy innego potrzebującego otrzymania?
A jeśli osiągnięcie jest twoją zasługą, przy czyimś wskazaniu, inspiracji, czy mentorstwie, to komu należne jest wynagrodzenie? [Czy służka Naamana była wynagrodzona?]
Czy rozumiemy co to zapłata, co wynagrodzenie, a co zadośćuczynienie? Gdzie zapłata jest uiszczeniem należności, odwzajemnieniem, w takiej samej lub uzgodnionej formie. Wynagrodzenie może być nadaniem nagrody za coś, jak również wyrównaniem strat, odszkodowaniem.
Co jest zapłatą – pensja, czy samospełnienie? Jakie wartości niosą oba z sobą i czy są połączone?
Jak właściwie ustalać własne wynagrodzenie w relacjach zawodowych i osobistych? Jak kreować przepływy zrównoważone - dodatnie zawsze w każdą stronę?
Kolejne lekcje „niebieskiej ekonomii” przepływów.
SoniQ DMS
Wędrowiec dnia FB




Comments