top of page

manicure dojrzałości 27.07.2022r.


„Hoacyn - trudny do skwalifikowania gatunkowego ptak, którego pisklęta maja na skrzydłach pazury. Po co pazury? Bo pisklęta w chwili zagrożenia wyskakują z gniazd do wody i pływają w ucieczce. A następnie powracają do gniazda wdrapując się przy pomocy skrzydłowych pazurów.

Ciekawostką jest fakt, że pazury zanikają, jak i umiejętność pływania.


Chciałoby się rzec, manicure dojrzałości, albo odcięta ścieżka do zasiedzenia w gnieździe.


Przychodzi czas, kiedy pazurki uczepienia się i stałego powrotu do rodziców, do domu dzieciństwa, do stałej ochrony, karmienia i zaspokajania naszych potrzeb, powinny zaniknąć. To tak zwana dorosłość lub dojrzałość. Usiłujemy je społecznym zwyczajem wskazać liczbą lat, okresem zakończenia nauki na jakimś poziomie, pierwszą pracą zawodową, czy zarobkowaniem. Jednak zwyczaj się zmienia, jak zmienia się społeczeństwo. Postępuje przyzwolenie na niewolenie całożyciowe rodziców, czy opiekunów, przez wychowanków. Źle pojęta miłość i troska są ogłupianiem i utkwieniem w jakiejś powinności, której nie było nigdy w takim wymiarze, jak jest odczuwana.

Decyzja na dziecko (w jakiejkolwiek formie pozyskane, czy przez ciążę i narodziny, czy przez adopcję, itd.) jest podjęciem zobowiązania. To jak dwustronna umowa między osobami fizycznymi, bądź nawet prawnymi, gdzie jedna strona jest podmiotem silniejszym, eksperckim, wykwalifikowanym, a druga słabszym, mniej znającym się na przedmiocie umowy i współpracy. Silniejszy zobowiązuje się do zapewnienia słabszemu bezpieczeństwa, zasobów wymaganych do przetrwania i rozwoju, nauki i ukształtowania osobowości, struktur zasad własnych i wartości, dla realizowania swoich potencjałów i zasobów (talentów, predyspozycji) w samodzielnym [ podkreślmy samodzielnym] życiu dojrzałego człowieka.

Model dla rozwoju start-up - młodych firm ruszających w życie z pomysłem, a wspieranych przez fundusze lub inwestorów branżowych.


Jaki ma być efekt? Efekt to słabsza strona umowy, w poszanowaniu swojej niezależności, wolności wyborów, wolności pomyłek i błędów, ma się kształtować i rozpoznawać rynek = życie. Nauczyć się tworzyć wartościowe relacje, identyfikować źródła prawdziwej wiedzy i chłamu, weryfikować dane prawdziwe i nieprawdziwe, z wewnętrznym osadzeniem ich w działach, adekwatnie do późniejszego zastosowania i przydatności. Zdobywać kompetencje i narzędzia do rozwoju, do stabilizacji, do kreowania swoich idei, celów, marzeń. Słabszy ma czas na postanowienie o sobie – kim chcę być. Jakie miejsce zając w przestrzeni życia, z kim współpracować i współtworzyć (nie koniecznie konkurować). Kogo unikać, nie dopuszczając do siebie, do zasobu, do jakiekolwiek kooperacji.

Silniejszy oddaje z siebie zasób. Nadmiar, leżący u potrzeby posiadania umowy ze słabszym.


I tu pojawia się problem. Silniejsza strona umowy bowiem, rzadko ma rozpoznane własne zasoby i przyczyny chęci zawarcia umowy ze słabszym (posiadania potomstwa). Nie pojmuje, iż nie ma zapłaty zwrotnej w umowie. Umowa mówi o oddaniu nadmiaru – uczucia oraz zapełnienia potrzeby - bycia dla kogoś ważnym, bycia wzorem, w pewnym sensie kontroli, a w rolach przewodnika, wytyczenia możliwych szlaków (nie jednej nakazowej drogi). Możliwe szlaki, to sprawdzenie siebie w roli stratega, przewidującego okazje, ryzyka i efektywne spożytkowania wypracowanych zasobów, wraz z tymi, które wypracować dodatkowo należy.

Silniejsza stoma nie ma zagwarantowanego wynagrodzenia, bo umowa na tym nie polega. Ba nie ma nawet zagwarantowanego zwrotu kapitału zainwestowanego.

Owszem zdarza się, że i kapitał jest zwracany i ogromna zapłata udzielana jest przez wiele lat (w formie materialnej i niematerialnej). Ale to jest bonus z umowy.

Umowa stanowi także, że jej obowiązywanie ma okres i wygasa. To jest dorosłość. Odcięcie od gniazda, od rodziców, od uzależnienia dla obu stron.

Wtedy nie może być już prawa powrotu do poprzednich zapisów z umowy. Okres obowiązywania jest zakończony i lepiej, by nie było wyskoków (do wody) w ucieczce przed zagrożeniami. Czas wzbijać się w samodzielne loty i przeloty, w samostanowieniu i odpowiedzialności odpowiadać na życiowe wyzwania.


Jak jest w rzeczywistości to wiemy. Nie będę się rozpisywała o relacjach rodzinnych, o zmianie społecznych przyzwoleń, o wszechobecnych ukwiałach lekka pasożytujących. Swoją drogą jednak zagadnienie jest ciekawe o tyle, że przeszliśmy drogę od wielopokoleniowych domów, gdzie od najmłodszych lat posiadano obowiązki i zadania, a praca zarobkowa (lub przydatność osobowa) następowały bardzo wcześnie, mimo, iż zdawać by się mogło warunki były bardziej sprzyjające do dryfowania życiowego, w ciepełku opieki „uchylania niebios”. Od domów wieloosobowych, przez nieliczność rodzinną w odcięciu (odkorzenianiu), po model singiel/wolny związek, niby oddzielnie, a w uwieszeniu (na rodzicach, dziadkach).

Czyli z modelu pod jednym dachem gromada samodzielnych i wydajnych, po model pod wieloma dachami ale w uwieszeniu i niesamodzielności.


Nie mniej przychodzi czas kiedy pazurek musi zaniknąć. Jak nie zanika trzeba go uciąć (rodzice/wychowawcy to uczynić) i wywieźć dorosłego pisklaka z dala od gniazda (Hoacyn krótkodystansowiec lotu), aby nie dał rady łatwo wrócić. (na wysiłek pewnie się nie zdobędzie). Czym jest dystans – jasnym wyznaczeniem granic i zasad relacji, ale też wspomnianym już nieoczekiwaniem zapłaty.


SoniQ DMS

Wędrowiec dnia FB

Comments


  • Black Facebook Icon
  • Black Twitter Icon
  • Black Instagram Icon
bottom of page