top of page

marazmowi w pysk 13.06.2022


„koniec marazmu na boga … błagam” taki mural

… marazm, jednostajność, zastój, prokrastynacja …

I można tak wymieniać, aż po odrzucenie, zapomnienie, na zawsze pogrzebanie.

To dość złożony temat, gdyż możemy działać z różnych pobudek, na różnej kanwie. To może być lenistwo, lub życiowe lenistwo. To może być nawyk: uciekania (przed sobą samym, pokazaniem siebie i doświadczeniem siebie prawdziwego), wyrzekania, unikania (odpowiedzialności, a raczej odpowiedzi na życie). To może być poddanie się lękom, gromadzonym w sobie i namnażanym, w każdy obszarze życia – „a co będzie jeśli…?”.

Wielu z nas wychowało się pośród ludzi, dla których marazm i jednostajność były naturą życia (choć wbrew naturalnym prawom). Ta niezmienność, jednostajność i dokładna powtarzalność, daje złudne poczucie stabilności i bezpieczeństwa. To oczywiście nieprawda, to jedno z największych kłamstw.

Dlaczego?

Dlatego, że nie ma czegoś takiego jak „tak samo”. Aksjomatem życia jest stała zmiana, a bezpieczeństwo i stabilność daje świadomość. Świadomość porusza do rozwoju, do zdobywania wiedzy, kompetencji, umiejętność, mądrości, doświadczenia i stwarzania gotowości na wyzwania. Wyzwania, będące w przygotowaniu, tylko zadaniami do realizacji i pytaniami życia, na które udzielamy odpowiedzi, a nie przerażającymi zdarzeniami/sytuacjami, które przewyższają nasze możliwości.


„Nie otrzymujesz niczego, czemu nie zdołasz sprostać.” – to nie slogan


W tych naszych unikach w monotonności trudno wskazać co gorsze, jednostajność i powtarzalność, czy niedziałanie i uciekanie w zawieszenie. W sumie i jedno, i drugie jest jakimś rodzajem działania, niedziałanie również.

Ten ktoś niby zajęty, usiłuje zająć się tak bardzo niekreatywną aktywnością, by móc wyłączyć myślenie. By wyłączyć siebie, nie słysząc własnych odczuć, krzyczących o zmianę. Taką zmianę zadecydowaną przez siebie. Wyrywającą z chorego schematu, doprowadzającego do jeszcze większych lęków, niezadowolenia, zgorzknienia, wypalenia, niechęci i nienawiści do życia, do siebie samego, a dalej do stanów depresyjnych z autodestrukcyjnych wyborów/nie wyborów.


Jeśli nie wybieramy sami zmiany, to (jak mawiamy) życie ją za nas wybierze.

Tak to działa. Przyjdzie moment, kiedy okoliczności zmuszą nas do zmiany. Poodcina nam sznurki i rzekome pewniki naszej codzienności, a wówczas my będziemy uważać się za pokrzywdzonych, skrzywdzonych, ukaranych, zganionych cierpiętników. Będziemy winić, obwiniać, oskarżać, gniewać się, złościć, nienawidzić świata, ludzi, zdarzeń. Przeklinać, złorzeczyć, grozić, płakać w cierpieniu i agresji, w bólu i poczuciu niemocy. Ofiara życia? Czy po prostu leniuch życia lub ktoś nieświadomy swego własnego stanu?


Ta „wymuszona” zmiana wymuszoną nie jest, gdyż po prostu jest efektem nagromadzenia się czynników/warunków, w wyniku nieuczestniczenia w zmianach.

Kiedy spada nam pod nogi kamień, to go możemy łatwo odtrącić, albo podnieść – może się do czegoś przydać. Jednak, kiedy zwali nas kopiec, niezauważanych celowo kamieni, trudno się ogarnąć.

Jeden kamień = może jeden siniak, ale cały kopiec albo głaz?

No i cały kopiec, i głaz, dają ogrom możliwości. Jeśli tylko jesteś gotów własną kreatywnością, planowaniem, konstrukcją zasad, wartościami, otwartością na samodzielność i na współpracę. Jeśli znasz siebie, swoją wartość i chcesz się rozwijać, uczyć. Jeśli wiesz jak dobrać z własnego zasobu narzędzia do działania i jak współpracować, dobierając z zewnątrz wsparcie. Jeśli umiesz rozpoznać, komu jaką wartość daje, to przytaczające cie wyzwanie.


Potrzeba do tego znajomości siebie, swoich możliwości i ograniczeń (te nie istnieją), a do tego znów potrzebna jest aktywność.

I tu można popaść w pułapkę, uznając iż ten drugi wariant uników działania i zawieszania się w myśleniu, jest lepszy. Teoretycznie związany z właśnie ogromnymi możliwościami z umysłu, z przemyśleń, z budowania świadomości. I to jest pułapka umysłu. Ten nie tworzy, a odrywa od rzeczywistości, odrealnia i zawiesza w wyobrażeniach. Nawet nie w marzeniach, one są kreatywnością i inspiracją do działania, a w złudzeniach, prowadzących do nadmyślenia, nadinterpretacji, zamartwiania się, rozkminek nad tym, co się wydaje faktem (choć się nie wydarzyło).


Zawieszony, nie ma doświadczenia z działaniem. Wyrzeka się tym samy umiejętności podejmowania działań, skutecznego planowania, komunikowania, współpracy, reagowania na bieżące zdarzenia w odpowiednim czasie. W czas „zwalających się głazów” zmiany, on nie będzie potrafił nawet zrobić uniku (a jest tak dobrze mu znany). Nie uskoczy życiowo. Choć, rzekomo wypracowane myślenie potrafiłoby wykreować z głazu podwalinę pod dom, czy arcydzieło rzeźbiarskie, pozostanie myślą. Myślą pozostanie też metoda odwalenia głazu i uwolnienia się.

Czy to życie karze? Czy to efekt lenistwa i nieumiejętność działania, uziemiania własnych myśli aktywnością?


Jak zerwać hamaki zawieszenia życiowego i klatki własnych nadproduktywnych myśli?

cdn...


SoniQ DMS Wędrowiec dnia

Comments


  • Black Facebook Icon
  • Black Twitter Icon
  • Black Instagram Icon
bottom of page