top of page

marnotrawni w marnym trawieniu (Łk 15, 1-32) 27.03.2022r.


…. i znów marnotrawny.

Opowieść powtarzana, przytaczana, jak wytyczna dla wskazania - marnotrawny, marnotrawienie, marnotrawiący i kto jest marnotrawny. No właśnie, kto?

Jakże mylne są pozory, nasze nawyki, wyuczenie i bezanalityczne powtarzanie za przyjętym modelem i osądem.


Oderwijmy tą perykopę od wpojonego nam obrazu ojciec to symbol boga, a bracie to wierzący i osadźmy wydarzenia pośród ludzkich relacji.

Oto mamy ojca i dwóch synów. Dwóch braci, tak niby różnych, a tak bardzo podobnych, jednakich. Obaj pełni zewu wolności, lecz jeden w odwadze, drugi w lęku. Jeden w wyborze samodzielnej drogi, drugi w uzależnieniu i przywiązaniu. Jeden w doświadczaniu siebie, swoich decyzji, porażek, błędów i przewartościowania, drugi w goryczy, żalu i wyobrażaniu sobie tego, po co nie odważył się wyciągnąć rąk, do czego nie wyruszył.

Jakże łatwo z owego wyobrażania sobie, z ogromu tęsknot i pokus przychodzi ferowanie wyroków, oskarżanie, żal, gorycz, gniew, pretensja, zazdrość z zawiścią:

„Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami ...” (Łk 15,30)


Nigdzie nie zostało powiedziane, że młodszy syn w swych wyprawach stracił majątek w taki sposób jaki nakreśla „udomowiony”, a jednak wewnętrzny model myślenia podszeptuje braterski werdykt. Wściekłość na siebie samego za tchórzostwo, za brak odwagi, za wybór, a może raczej brak wyboru, przyczynia się do umniejszania, oczerniania, odrzucenia, napiętnowania.

Sytuacja powrotu z niczym, tego który podjął swoje wyzwanie i pozostawania we wszystkim, tego , który stchórzył przed własnymi marzeniami. Ale czy aby na pewno ten pierwszy jest z niczym a drugi ze wszystkim?


Kto jest marnotrawnym? Powracający po utracie majątku – trwoniący materię? Pozostający w pieleszach domu – trwoniący swoje zasoby i odrzucający marzenia? A może ten, który ukształtował obu, wychowaniem, nauką, przykładem?


Marno_trawienie – czym jest?

Kiedy się marnie (kiepsko, nieudolnie, nieskutecznie) coś trawi, to zalega w żołądku, w jelitach i zatruwa organizm, nie dostarczając wartości odżywczych. Tym właśnie jest marnotrawstwo. Nie trwonieniem, hulaszczym życiem, lecz … nie wytwarzaniem wartości. Z posiadanego zasobu, ze swoich decyzji i działań.

Odnosząc tą definicję do braci, który z nich nie wytworzył wartości? Nie osiągnął wartości dla siebie i dla innych? Który zmarnował szansę na naukę, na przeszacowanie, na dojrzałość i świadome życie?

Jakie dobro powstaje w postaciach, w ich relacjach, zobrazowane krótką i za czyją przyczyną?

Wędrowiec stłamszony, strącony porażką i w upokorzeniu, rozpoznał życie. Poszedł za marzeniem, lecz nie na samodzielność doznał porażki. Z braku gospodarności, umiejętności przewidywania i zapewnienia sobie bytu (widocznie było wcześniej u ojca pod nos podstawiane). Ten doświadcza dorosłości, przeszacowania swoich zasobów i poglądów, swojej wiedzy, swojego niedojrzałego i niedorosłego oglądu życia. Zderzenie z rzeczywistością obrazuje mu to, że co oczywiste zdało się w rodzinnym domu, nie jest zwyczajem świata:

„Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba (…) uczyń mnie choćby jednym z twoich najemników..” (Łk 15,17-19)


Otrzymana nauka, czym jest godność, szacunek, praca, zapłata, uczciwość, itd…

Pomimo upokorzenia, jakie doznaje, a które nabiera innego znaczenia, wraca do ojca dorosły człowiek konsekwencji. Przewartościowany życiowo, w pojęciu czym są relacje, jakie ma priorytety w budowaniu siebie.


Brat „udomowiony”, czy też domownik z lęku. Człowiek pełen pokus i marzeń, odzwierciedlonych prostym, zacytowanym wyzwaniem. Mężczyzna niezrealizowany, w swoim odczuciu stłamszony i będący wyrobnikiem, nie synem, dziedzicem, zarządcą. Człowiek w poczuciu braków, miast otaczających go możliwości. Zagubione w sobie samym, rozswawolone i ograniczane własnym wyobrażeniem dziecko. Niedojrzały, niedorosły, zasklepiony w nieostrzeganiu, niedowartościowany (nie czujący się ważnym, potrzebnym, wartym), głodny doznań i przeżyć marzyciel, marzeń niespełnionych i niespełnianych. Przeżarty zazdrosnymi, wściekłymi emocjami, nie wytworzy dobra ani z działania, ani z niedziałania.

Marnie trawi codzienność, a nawet odświętne zdarzenia. Nie przetrawi emocji, nie przetrawi żadnych relacji, nie przetrawi (nie pojmie) żadnych słów i nauk. Wszystko stanie w nim na jego szkodę i szkodę innych, czyniąc marnym, niepełnym, nienasyconym. Wszystko stanie jak kamień w żołądku i jak ość w gardle, ponieważ zasklepił się nienawiścią do siebie samego. Wyrzutem w sobie, o niewybranej wolności i niedokonanym wyborze.

Ten jest marnie trawiącym, marnotrawnym, gdyż żaden bani materialny, ani mentalny, czy duchowy nie może być w jego profilu spożytkowany dla dobra, dopóty, dopóki nie przetrawi siebie samego.


Pozostaje jeszcze ojciec. Nie mówi się o jego postawie, poza bieżeniem z otwartymi ramionami, a przecież to on wychował obu. Obie postaci, obaj mężczyźni są wychowani na niedojrzałych, niesamodzielnych, z niewłaściwymi wartościami i zasadami w sobie.

Co zatem z ojcem?


SoniQ DMS

Wędrowiec dnia FB

Comments


  • Black Facebook Icon
  • Black Twitter Icon
  • Black Instagram Icon
bottom of page