top of page

Miłość z rozkazu i dla rozliczenia (Pwt 6,4-6) 31.10.2021r.


"Szema Jisrael - שמעישראל” …. tak rozpoczyna się jedna z najważniejszych modlitw Izraela.

„… będziesz miłował Wiekuistego, Boga twojego całym sercem twoim, i całą duszą twoją, i całą mocą twoją. I niechaj będą słowa te, które przekazuję ci dzisiaj na sercu twoim!”


Rozkaz kochania, nakaz miłowania?

Czy można kochać na rozkaz, przymusić się do miłowania, bo tak trzeba?

Czy o miłości trzeba wciąż przypominać? W domu, w drodze, budząc się i usypiając? Czy trzeba, jak stygmat kłaść słowa wyznania miłości na drzwiach, na rękach, przepaską na czole?

Czy można kupczyć miłością i traktować jak warunkową transakcję – jeśli będziesz mnie kochał, to ja dam ci w zamian?

Co nie jest tak z tymi słowami?


Miłość nie jest nakazem, ani przymuszeniem. Tym bardziej nie jest zapłatą. Nie jest walutą, ani warunkową relacją wymiany.

Przymus, groźba, wywołanie lęku, nie może wzbudzić miłowania, ani szacunku, ani poczucia więzi, bliskości, tęsknoty, chęci współdzielenia, lecz wprost przeciwnie owocują buntem, ucieczką, sprzeciwem, gniewem, strachem, winieniem, żalem, poczuciem poniżenia, umęczenia i piętnowania. Taki zestaw emocji i odczuć nie jest gruntem do spełnionych relacji.

Spełniona relacja miłości jest świadomym zaufaniem, harmonią i równowagą przepływu, akceptacją, otwartością, poszukiwaniem kontaktu i poznawania, łaknieniem bliskości, poszanowaniem wolności, tęsknotą, uskrzydleniem do działania i na_tchnieniem do życia.


Skąd zatem nakazowy przekaz i handel miłosny w księgach mojżeszowych? Stwórcy słowa nie były przecież autorytarne, zniewalające. On raj dał człowiekowi i wolną wolę.

Mamy tu, jak zawsze, wpływ człowieka na Słowo. Człowiek z przykazań uczynił system nakazowo karny. Z przykazań, które nie stoją nawet przy kazaniu, przy nakazie, ale są przekazem Słowa.


Czy Mojżesz celowo ustanawia system zastraszania i kar? On kieruje się intencją i wskazaniem:


„…całym swoim sercem, całą swoją duszą i z całej swojej siły” (Pwt 6,5)


Na ile starczało serca i rozumu ludowi, który czterysta lat był w pozycji najniższego szczebla społecznego w Egipcie? Na ile niewolnik ma w sobie zdolności pojmowania przekazywanych treści i jaką formę trzeba przybrać, by dotrzeć do zniewolonego umysłu? By wywołać efekt w praktyce?

Co mówi zniewolony, uzależniony? No jak się uwolnię, jak się wyrwę, to będę robił wszystko, co mi się spodoba.

A co robi de facto? W pierwszym odruchu zachłystuje się pseudo wolnością, którą zrównuje do łamania wszelkich dotychczasowych zasad bez odpowiedzialności. Ponosi porażkę i zbiera negatywne konsekwencje swoich wyborów, a raczej szaleństwa. Wówczas zaczyna natychmiast wracać do tego, co już znał – do zniewolenia, uzależnienia, podległości zakazom i nakazom, bo nie zna innego modelu życia.


Do pojmowania miłości, jak i wolności, potrzeba samorozwoju i otwartości umysłu. Świadomości, wnikliwości, uważności, umiejętności widzenia w perspektywach i płaszczyznach.

Minęło tysiące lat od Mojżesza, od Jezusa, a my nadal rozpoznajemy Miłość, a ona zaskakuje nas codziennie, w różnych swych przestrzeniach.

Epigenetyków, gdy obserwują przedłużanie się telomerów pod wpływem miłości. Fizyków, obserwujących efekty w drganiach i przemianach energetycznych. Chemików, patrzących na przemiany struktur wiązań cząstek wody poddanej słowom miłości. Biologów i medyków, świadczących o uzdrowieniach. Fizyków kwantowych, czy jądrowych doświadczających zmian pól magnetycznych, torsyjnych, wielkości cząsteczkowych, gdy „pojawia się wibracja miłości”. I tak na wiele sposobów, w wielu dziedzinach, zakresach, obszarach, odkrywamy to czym jest miłość i nadal nie starcza nam naszych sił. Ani sił rozumu, ani serca, a pozostaje być otwartym na Miłość, by Ona czyniła swoje.

Pozostaje otwartość na przekaz o Niej, bo to, co odkrywają naukowcy nie jest odkryciem.

Przecież to dokładnie było w zapowiedzi Stwórcy, powtarzanej prze np. Mojżesza. Według Słowa, będziesz miał Izraelu „ziemię obiecaną”, dostatnie życie, szczęście, zdrowie i powodzenie, jeśli będziesz miłował.


A co potwierdzają wszyscy współcześni naukowcy obserwujący oddziaływanie wibracji/energii/częstotliwości miłości?

Dokładnie to = zanikanie wszelkiego „zła” pod wpływem MIŁOŚCI.

Pozostawanie otwartym na Miłość przemianie wszystko, a odwzajemnienie, umiejętność przyjęcia tej nierozpoznanej nadal siły/mocy/energii/przestrzeni przekształca wszystko w pozytywne oddziaływanie na człowieka (nawet jeśli on nie jest tego świadomy).


Czemu służyć miało powtarzanie w kółko „nakazu” miłowania? Noszenie jak stygmatu symboli przykazań?

Po pierwsze wracamy do niewolniczego postrzegania rzeczywistości, w którym to zniewolony nosi symbol swego pana. I taka pozostaje w nim potrzeba, nosić symbole.

Po drugie powtarzanie czegoś wciąż, przypominanie o czymś, może doprowadzać do chęci odrzucenia tego. Lecz by odrzucić trzeba rozpoznać. W sprzeciwie dochodzi do rozpoznania przez pytanie „dlaczego?”.

Nawet jeśli w rewolucyjnym odruchu buntu, nastąpi proste wyparcie i zanegowanie, to by długofalowo uargumentować bunt i wytworzyć nowy kanon wyznania, postępowania, modelu życia, potrzeba rzeczowych argumentów (a to zmusza do poznawania, zgłębiania, poszukiwania odpowiedzi).



SoniQ DMS

Wędrowiec Dnia FB

Comments


  • Black Facebook Icon
  • Black Twitter Icon
  • Black Instagram Icon
bottom of page