nad marnościami (Koh 1) 31.07.2022r
- Dorota Malinowska
- Aug 6, 2022
- 3 min read

„marność nad marnościami …” i tu się Kohelecie nie zgodzę, bo czy Stwórca stworzyłby marność?
Oczywiście nasze sprawy mają różną wagę, różną wartości, lecz nie są czymś marnym, bez znaczenia. Nawet to, co pomijamy jako błahość, wpływa na nas nieraz dużo bardziej, niż to, na czym się skupiamy i czemu oddajemy 95% uwagi i życia.
Kiedy pojmujemy prawa natury i znaczenia spraw? Po czasie. Najczęściej na starość lub tuż przed chwilą „zmiany stanu istnienia”.
Cóż marnością dla Koheleta jeszcze, nasze wysiłki, starania, lecz nie tyle one, co fakt, iż innym coś bez trudu przychodzi, a w takim odniesieniu wysiłek jest marnym.
I tu się nie zgodzę. No bo dlaczegóż to masz cokolwiek w życiu czynić z wysiłkiem?
Kiedy działamy wysiłkowo to, ….? To działamy wbrew prawu. Wbrew prawu natury, Prawu Stworzenia, wbrew sobie samym i stajemy w dysharmonii (z prawem z Prawdą, z sobą).
To trochę jak z płynięciem rzeką – z prądem lub pod prąd.
Kiedy czujesz w życiu opór i masz wrażenie, że wszystko idzie z trudem stań i przypatrz się kierunkowi działania, celowi, otoczeniu. Przywołaj w sobie efekt, jaki twoim zdaniem nastąpi, po zrealizowaniu twoich zamierzeń i upewnij się, że na pewno będzie taki. Przeanalizuj dobrze skutek, w odniesieniu do ciebie i dla innych. Opór, trud = gdzieś powstanie „niewartość”, szkoda, krzywda (u kogoś lub u ciebie, od razu lub po drodze lub po czasie).
Kiedy jest jeszcze trud? Gdy sami w sobie go czynimy własnym nastawieniem. Wymyślamy sobie trudności zamartwianiem się, wyobrażaniem sobie i przywoływaniem w wyobrażeniach przeszkody, których nie ma.
Osadzamy się w perspektywie przegranego, utrudzonego, pełnego porażek i przeciwności zanim zaczynamy działać.
To perspektywa „nie dam rady”, „to nie dla mnie”, „jestem za słaby”, „nie potrafię”, „nie chce mi się, a muszę”. Tak, tak - perspektywa „muszę coś zrobić” – to jest krzywdziciel, dewastator umysłów i planów. „Nie chce mi się”, „nie chcę tego robić”, „muszę to robić”, itp. … Kto cię zmusza?
Powinność, lęk przed karą, lęk przed odrzuceniem, lęk przed jakąkolwiek stratą? Znaczy generalnie podstawą jest lęk i wyobrażenie przymusu, wymogu i kary, po osądzeniu (albo nawet bez).
A gdyby tak punktem odniesienia i przyczynkiem była Miłość, a z niej naturalna potrzeba tworzenia wartości, opieki, bezpieczeństwa, harmonii, współistnienia, współdziałania i dzielenia się wszystkim, w tym efektami naszych działań i myśli?
Miłość = wytwarzana wartość, a to = harmonia ze wszystkim.
Wówczas najbardziej nielubiane czynności, błahe a utrudniające nasze chcenie i pobudki, wyglądają zupełnie inaczej. Banalny przykład: wyrzucam śmieci, sprzątam, dbam – bo szanuję i troszczę się o swoje ciało, o życie, o innych, o planetę i wszelkie stworzenia. Pozostaję w minimalizmie, porzucam konsumpcjonizm i nadmiar, bo szanuję życie. Bo wiem, że nadmiar i pożądanie jest przeszkodą, złodziejem mojego czasu, uwagi, powodującym lęki i niemoc. Bo nadmiar właśnie powoduje dużo większe „muszę” i kolejne iluzje potrzeb, a nie niedomiar.
To pożądanie, chciwość, roszczenie, lęki, poczucie oderwania od wszystkiego i wyizolowania jest przyczyną trudu. Jest źródłem odczuwanego przymuszenia do powinności i przekonania o potrzebie walki o wszystko.
Walka w życiu natomiast jest okradaniem siebie z życia.
Ścieranie się z przeciwnością to złodziej życia i tego, co nazywamy czasem.
To co robić gdy odczuwamy trud? Zatrzymaj się i zaakceptuj warunki, sytuacje, swoje zmaganie. Podziękuj trudowi za zaistnienie, gdyż jest sygnałem. Sygnałem - to nie ta droga, albo nie ten cel, albo nie ta metoda, nie ten czas.
Nie jesteś na coś gotowy, albo postępujesz wbrew sobie. Być może nie przyjrzałeś się skutkom celu, a ten nie będzie tym, czym sobie wyobraziłeś. Możliwe, iż metody jakie przyjąłeś w działaniu zaszkodzą tobie lub komuś (w różnym czasie). Być może dojście do celu zablokowałoby całą twoją ścieżkę życia, rozwoju, doświadczania. Istnie prawdopodobieństwo, że nie rozpoznałeś prawdziwej swojej potrzeby, a obrany cel nie jest celem i wypełnieniem, tylko narzędziem.
Przyczyn zmagania może być wiele i dlatego odpowiedzi na pytanie - „czemu mnie to spotyka?” może być również dużo. Choć właściwie odpowiedź jest jedna – „sam sobie to robisz”, odnajdź przyczynę odczytując przekaz z sygnału jaki daje trud.
Trud zatem nie tyle marnością, co jeśli nie rozpoznany, nie nazwany i umiejscowiony w przyczynie jest marnowaniem potencjału człowieka, stworzonego „na obraz i podobieństwo”.
Nie jest naturą człowieka działać w trudzie, ten oznacza napomnienie – nie jesteś w zgodzie z sobą, ze światem.
Kiedy stajesz w utracie zawierzenia w Prawo i Miłość:
„w trudzie będziesz zdobywał od niej pożywienie dla siebie”
„Obarczę cię niezmiernie wielkim trudem twej brzemienności, w bólu będziesz rodziła dzieci”
SoniQ DMS
Wędrowiec dnia FB



Comments