Nieproszeni …. odchodzą (J 6,55-69) 22.08.2021r.
- Dorota Malinowska
- Aug 22, 2021
- 3 min read

Zanim wzrok nasz zgani tych, którzy odchodzą, zanim myśl zaneguje ich postawę …. chwila uważności.
„I mówił: Dlatego wam powiedziałem, że nikt nie może przyjść do Mnie, jeśli mu to nie jest dane od mojego Ojca.”
Zatem, czy zawinili? Czy odstąpili? Czy też nie zostali zaproszeni?
Może to nie był jeszcze ich czas? Możliwe, iż po prostu nie byli gotowi, na wysłuchanie słowa, na jego rozumienie i postępowanie z powołaniem?
Czyż wówczas nie jest słuszne odejść?
Ten, kto nie jest gotowy, nie ma kompetencji, wiedzy, umiejętności może skrzywdzić innych ludzi, błędnym wykonaniem swoich zadań. Nawet wkładając całą swoja moc, angażując wszelkie doświadczenie, czas, siebie, mogą czynić szkodę, przez nieumiejętne postępowanie lub niewłaściwe rozumienie tego, co miało być dla nich nauką, a za tym dalszym przekazem i wzorcem.
Co dałoby podążanie za Nauczycielem, jeśli jego słowa trafiałyby w pustkę, albo też zostały przeinaczone niegotowością na przyjmowanie nauk?
Jednak z drugiej strony, może droga byłaby przygotowaniem, a każdy krok/dzień otwierałby umysł na Słowo.
Tego nie wiem. Jednak samo odejście jest błędem. Jest nieprawidłowym wyborem wówczas, gdy jest stałym porzuceniem. Porzucenie swojego celu, powołania, marzenia, czy pragnienia, z powodu niemocy [„nie dam rady”, „nie mogę”, „nie podołam”, „to nie na moje siły”, „nie rozumiem”] jest błędem. Niemoc, to wskazanie naucz się, otwórz się, obserwuj mistrzów, szukaj w sobie zasobów i motywacji oraz źródła nauki. Czerp z doświadczeń, z wzorców, rozwijaj się, próbuj, dopytuj, doszukuj się racji i rozumienia.
Nikt nie rodzi się gotowy na wszystko. A może rodzi się gotowy na siebie, tylko o tym zapomina?
Nie mniej potrzebujemy drogi poznawania, kształtowania i rozpoznawania własnych predyspozycji. Potrzeba nam również usłyszenia głosu, nawołania do powołana, do własnej drogi.
Jak stawać się gotowym?
Każdy ma inną drogę. Jedni przez wykorzystanie swoich słabości (porywczość Szymona Piotra), przekształcając je w atut i siłę. Inni przez oswojenie własnych zapalczywości (Paweł w nienawiści). Można stawać się gotowym przez przełożenie swoich umiejętności na inną dziedzinę życia - kiedy Chrystus powołuje Szymona, ten razem z bratem Andrzejem, zarzuca sieci. We dwóch, pracujący harmonijnie w zespole, dla skutecznego połowu. Kiedy powołuje Jakuba i Jana, synów Zebedeusza, to naprawiają sieci z ojcem. Znaczy popsuli je i naprawiają? Mamy zatem skutecznie łowiących i o zdolnościach naprawczych. Cierpliwość i dokładność, z siłą i sprawnością.
Umiejętność przełożenia zdobytych kompetencji dla osiągania celu.
Czegoś zabrakło tym co odchodzili? Czego?
Rozmowy, relacji, dopytania.
Coś wydało się trudne. Ktoś może poczuł się odrzucony, nazwany niepowołanym.
„Przez to wielu Jego uczniów zawróciło i już z Nim nie chodziło.” (J 6,66)
Skutkiem jest ustanie relacji. Dlaczego nikt nie dopytuje? Dlaczego Nauczyciel nie zatrzymuje?
A czy nie tak postępujemy w codzienności? Napotykamy trudność to odchodzimy. Napotykamy niezrozumienie drugiego człowieka, to go odrzucamy, wykluczamy, omijamy, nie pytając. Nie wchodzimy w dialog, lecz negujemy. Nie zadajemy sobie trudu obejrzenia zagadnienia z różnych perspektyw. Nie chcemy zgłębiać zagadnienia, tylko przyjmujemy najprostsze dla nas postawy:
· odchodzę (po co pytać, łatwiej odrzucić),
· zostaję (będę udawał głupio mądrego, że pojmuję, a przynależę do wygodnej/korzystnej dla mnie grupy),
· zostaję i bezmyślnie powtarzam/potwierdzam,
· zostaję i jestem „inkwizytorem” (tym, który nie zrozumiał, ale przyswoił jakąś część przekazu, dlatego przykleił się do tezy/rysu/wytycznej, w jednym tylko postrzeganiu/profilu i dlatego pojawia się skrajność, przez niezrozumienie),
a można :
· odchodzę (bo mnie to przerasta, ale po odejściu szukam, uczę się rozwijam),
· zostaję (będę trwał, obserwował, naśladował, próbował by poszerzyć swój horyzont widzenia)
· odchodzę lub zostaję ale pytam, rozmawiam, szukam rozumienia.
Działamy tak w rodzinach, w społecznościach, przyjaźniach, państwach i na świecie. Działają tak wspólnoty religijne i całe kościoły, narody, organizacje i zrzeszenia.
Może pojawić się myśl ale to był Chrystus. No tak. Ale, to był człowiek.
Czy gdyby stanął dzisiaj pośród tłumu, trwałbyś przy słowie? Nie potakuj proszę, póki nie nawiążesz dialogu z sobą samym. Nie zadasz sobie pytań, czy czytam Słowo z poszukiwaniem? Czy kiedykolwiek sięgnąłeś po tłumaczenia tekstów pierwotnych? Czy wiesz, że „ciało” nie jest ciałem materialnym a eterycznym, duchowym, energetycznym, którego w owym czasie po prostu nie pojmowano? Dziś już wiemy, czym jest cząsteczka, że składamy się z energii, a pierwiastki chemiczne tworzą materię i chleba, i ciała, i wody, i krwi, i powietrza, i mają swoje pola energetyczne i …. wiele więcej, czego nadal nie wiemy i nie rozumiemy.
A ponieważ nie rozumiemy, to odstępujemy pozostając w przekonaniach bez weryfikacji i rozumienia.
Poszukujmy pytaniami, z otwartością, w relacjach i dialogu, bo jesteśmy proszeni i zaproszeni, i powołani.
SoniQ DMS
Wędrowiec Dnia FB




Comments