przepływ dla równowagi (Łk 3, 10-18) 12.12.2021r.
- Dorota Malinowska
- Dec 12, 2021
- 3 min read

„Gdy więc lud oczekiwał z napięciem i wszyscy snuli domysły w swych sercach” (Łk 3,15)
[Gdy zaś ludzie trwali w oczekiwaniu/s[odziewaniu się i rozmyślali/debatowali w swych sercach/ wewnątrz siebie o Janie, czy czasem on nie jest Pomazaniec – inne tłumaczenia]
Snucie domysłów, spodziewanie się, kreowanie własnych odpowiedzi, zamiast pytania, dopytania, pozyskiwania wiedzy, rozpoznania, zwrotnych raportów w odpowiedzi, jest nawykiem człowieka. Spodziewamy się i w oparciu o swoje przekonania, utarte szlaki myśli, oczekujemy konkretnych zachowań, wydarzeń, reakcji, odpowiedzi i spełnienia warunków naszego życia.
Od tysięcy lat wciąż spodziewamy się po ludziach, po świecie, a nawet po Prawach Stworzenia.
Stąd przychodzi wiele błędów w pojmowaniu Prawdy i Prawa.
Stąd powstają nasze nieszczęścia, ból, gniew, lęki, poczucia braków, niesprawiedliwości, żale, postawy ofiar, obwinianie i poczucie własnych win. Zapętlamy się w swoich roszczeniach – „bo miało być inaczej” – wobec niespełnienia naszych przewidywań, traktowanych jak pewniki, stałe, będące nie do podważenia.
Rozpoczynamy ogromną grę omyłek. Pomyłek z destrukcją w skutkach, dla nas, dla naszych relacji, dla tworzenia podwalin w różnych obszarach naszego życia, które z uwagi na błędy myślenia i założeń, prowadzą do porażek.
Co jest stabilnością = skałą fundamentu? Równowaga. Zrównoważenie jest stabilnością, harmonią, trwałością, gotowością poprzyjmowania i dawania, w otwartości umysłu na poznawanie.
Równowaga jest pierwszym stopniem do radości, gdyż daje wewnętrzny spokój.
„«Nauczycielu, co mamy czynić? » (…) «Nie pobierajcie nic więcej ponad to, co wam wyznaczono»” (Łk 3,12)
Nie bierz więcej niż potrzebujesz. Nie przekraczaj granic własnego zaspokojenia. Inaczej mówiąc, nie doprowadzaj siebie do pożądania, zachłanności, gromadzonych nadmiarów, które nie zaspokajają a są powodem większej lękliwości o utratę, zazdrości i zawiści w tobie, i w innych, a także niesprawiedliwego traktowania dających.
„«Kto ma dwie suknie, niech się podzieli z tym, który nie ma; a kto ma żywność, niech tak samo czyni».” (Łk 3,11)
Nasze spodziewanie się interpretuje takie zdania jako – „Oddaj, co masz. Nie bądź egoistą.”
Tymczasem, jest to zalecenie utrzymania harmonii, nauczenia się dawania i przyjmowania, zapewnienia przepływu energii. Tak, energii właśnie, bo materia to energia, uczucia to energia, wszystko w koło nas jest energią, jak i my sami. Potrzeba przepływu dla „sprawiedliwości”, dla harmonii, dla wypełniania się praw natury.
Egoizm jest po prostu zatrzymaniem energii, blokowaniem na sobie i w sobie, przez lęk (nie wróci, stracę, nie otrzymam). Zarówno materii, jak i czyjeś uwagi, uczuć, czasu poświęcanego, itd.. [uproszczenie w opisie dla skrótu i zobrazowania].
Podarowaniem czynisz przepływ – uruchomienie przepływu, jak łańcucha „podaj dalej”. Przyjęciem czegoś, w różnej formie, czynisz przepływ, nie blokujesz, jesteś w obfitości, otrzymujesz wedle potrzeby – jakiej jesteś świadomy lub nieświadomy, a jaką potrafisz spożytkować do tworzenia. Jeśli uczysz się tworzyć wartości, które też są „produktem wymiany” ze światem, to otrzymujesz więcej dla pożytkowania na tworzenie. Jeśli nie wykorzystujesz zasobów lub chciwie zatrzymujesz przepływ, to utracisz.
Tak skrótowo i w uproszczeniu wygląda równoważenie.
Ale jest w nas moc elementów hamujących i blokujących. To lęki, kompleksy, odczuwane braki, nieświadome zachowania i własne przeświadczenia o rzeczywistości, które nie mają z nią z byt wiele wspólnego. Nasze uprzedzenia i błędne pojmowanie sprawiedliwości świata.
Potrzebne nam są wiejadła. Potrzebujemy odwiać plewy przekonań, spodziewań, nauk nieprawdziwych, które wytworzyły w nas ścieżki wychowania i pseudo wiedzy.
Potrzeba nam chrztu ognia, w którym spalimy to, co niewartościowe, krzywdzące nas samych, czyniące nierównowagę, niestabilność i porażki, poczucia krzywdy, stał ego zagrożenia, a przez to zatrzymywania i gromadzenia przy sobie tego, co wydaje się nam wartością.
Wartością jesteś ty sam. Największą, niepodważalną i nie do zniszczenia. Ty jesteś harmonią i obfitością ze stworzenia, a reszta to plew do spalenia.
Gdy płonie ogień to? To nie tylko zniszczenie. To oczyszczenie, światło, ciepło do ogrzania się. To energia do poruszenia, uruchomienia do działania i stałego motywowania.
„.. pszenicę zbierze do spichlerza, a plewy spali w ogniu nieugaszonym».” (Łk 3,17)
Pszenica nie zalega w spichlerzach. Jest pobierana wedle potrzeby dla pokarmu, dla nowego siewu, dla przepływu.
Nieugaszony ogień jest strażnikiem dla nas, w możliwości palenia niewartości, naszych zahamowań, wad, kłamstw, iluzji = tego, co nas niszczy, co konieczne do odrzucenia.
Płomień bez przygasania = energia niewyczerpanych możliwości.
SoniQ DMS
Wędrowiec Dnia FB




Comments