przeładowane serca … jaka wspaniała katastrofa (Łk 21, 28-34) 21.11.2021r.
- Dorota Malinowska
- Nov 27, 2021
- 3 min read

Czy dasz radę podnieść się, unieść lub choćby tylko wyprostować sylwetkę, gdy serce ciążyć będzie przeładowaniem?
A od czego może nasępić to przeładowanie? Czy chodzi o grzech? A jeśli tak to jaki, bo przecież są cięższe przewinienia niż obżarstwo, hulanki, pijaństwo, czy materializm. O co chodzi z tym podnoszeniem i ociężałością?
A gdy to się zacznie stawać się, wyprostujcie się [podnieście się] i podnieście swoje głowy, gdyż zbliża się wasze odkupienie [uwolnienie].(Łk 21,28)
Otóż podnosi się człowiek nie ciałem fizycznym a duchem, świadomością, zaparciem się siebie związanego z materią. I znów podkreślę, nie chodzi o wyzbycie się wszystkiego, co związane z materią i zostanie ascetą, lecz rozumienie, iż to, co materialne jest narzędziem do użytkowania na drodze realizowania siebie, swojego powołania, rozwoju, wzrostu i tworzenia dobra w sobie, i przez siebie dla innych.
Kiedy się przeładowujemy, niewoląc swoje serce?
Wówczas, gdy na skutek zwątpienia i braku rozpoznania siebie (prawdy o sobie) odczuwamy lęki. A lęk pochodzi z poczucia braku, takiego jak brak poczucia bezpieczeństwa, przynależenia, własnego znaczenia i wartości, samowystarczalności, samodzielności, braku umiejętności tworzenia i odbudowywania czegoś, w przypadku utracenia, itd. Lęki nieprzepracowane, nierozpoznane, nienazwane, niezrozumiałe i bez odkrycia przyczyny ich powstawania, wiodą nas krótką i prostą drogą do uzależnień. Wpierw do zamartwiania się o przyszłość i rozdrapywania, roztrząsania przeszłości, a następnie do zapełniania braków materią lub chwilowymi stanami odczuwania przyjemności z nasycenia. Te chwilowe przyjemności mają także zagłuszać w nas inne emocje i uczucia jak wstyd, wina, żale, gniew, rozczarowanie, wyrzuty sumienia, niespełnione żądze i chciejstwa, i wiele więcej.
Jak w Małym Księciu: „..piję, żeby zapomnieć, że się wstydzę tego, że piję”
Te ciągi następstw sprawiają, iż wiążemy się z życiem, odrzucając prawdziwych siebie, duchowe istoty od Ojca. Obniżamy swoje perspektywy widzenia świata/rzeczywistości i bliźnich. Tkwimy w przestrzeni zaspokajania najniższych potrzeb i oczekiwania, by Inn także je zaspokajali. Odbieramy sobie wolną wolę, dar umiejętności kreowania, współtworzenia oraz wzrastania świadomości. Zaczyna liczyć się tylko to, by odczuwać fizyczną przyjemność i choć chwilowe uniesienie emocji – a to poziom 1 i 2 stopnia świadomości, znaczy nieświadomość/zamroczenie.
Zawieszając się między przeszłością, a przyszłością tracimy uważność, koncentracje na najważniejszym – na dzisiaj i teraz. A co wówczas?
„…- i aby ów dzień nagle nie nadciągnął [niespodziewanie nie stanął obok].” (Łk 21,34)
Nie dostrzeżemy niczego, co dzieje się wokół nas i w nas. Przegapiamy zmiany w czas ich nastania, a dostrzegamy tylko minione. Minionych nie możemy już odmienić, nie możemy poprawić, gdyż działanie możliwe jest tylko teraz.
Przychodzi też pytanie o przeładowanie i zagapienie, które skutkuje spóźnieniem, nieprzygotowaniem, balastem w poruszaniu i … trudnością z oderwaniem się od wszystkich nagromadzonych zasobów, uzależnień i przywiązań. Wówczas apokalipsa jest przerażeniem, tragedią, zamiast zapowiedzią oswobodzenia, uniesienia, przemiany .
Kiedy się uwalniamy? Przebudzamy? Trzeźwiejemy z uśpienia?
Gdy przydarza nam się katastrofa. Większa lub mniejsza gwałtowna zmiana, wbrew naszym oczekiwaniom. Coś, co wyrywa nas ze stref komfortu i iluzji posiadania.
Jak stać się wolnym we własnej wolnej woli? Potrzeba wiary, drogi rozwoju, podnoszenia swojej świadomości. Słowo wskazuje sposoby i metody. Chrystus sobą Drogę
A jeśli jesteś wolny to? Wówczas potrafimy przyjmować różne perspektywy widzenia. Dobre/złe, potrzebne/niepotrzebne, szkodliwe/wartościowe, zmieniają swoje znaczenia, a może nawet tracą sens. Pozostaje bowiem zawierzenie, ufność, stawanie ponad chwilowym postrzeganiem i fizycznym wymiarem. Zaczynamy pojmować, iż to może być po coś i w zupełnie innym celu, niż nam się wydaje w przyziemnym osądzie.
„Jaka piękna katastrofa” - mówi Zorba do przyjaciela po zawaleniu się słupów do taśmy kopalnianej. Następnie śmieje się do rozpuku i zaczyna tańczyć z przyjacielem. Chłodny, wyważony, angielski intelektualista i mądry mądrością życiową Grek pełen wiary i zawierzenia.
Czy zatem piękna katastrofa czy piekło apokaliptyczne?
SoniQ DMS
Wędrowiec Dnia FB




Comments