rożne drogi do celu 21.08.2022r.
- Dorota Malinowska
- Aug 20, 2022
- 3 min read

„…przyprowadzą (..) – na koniach, na wozach, w lektykach, na mułach i na dromaderach ….” (Łk 12,52)
… różną intencją, różną metodą, różną drogą, różnym trybem i środkami …. do celu i sprawiedliwości.
Przemierzamy na oślep życie? Prowadzimy innych, choć sami „niewidzący”, niewiedzący, niepoznani i nierozpoznani. Dajemy się prowadzić błędnym przewodnikom. Czasem, na różnych etapach dróg, trafiamy na olśnienia albo skutecznych nauczycieli, doradców, wskazówki, albo też „środki lokomocji”, zbliżające do celu.
A jaki jest cel? No właśnie, czy znasz swój cel?
Mówimy spokój, szczęście, zdrowie, dostatek, obfitość, bezpieczeństwo i miłość. Ale to nie jest cel. To są narzędzia lub efekty realizowanych intencji, albo też części etapów drogi. Żadne z tych stanów nie jest celem. Nawet Miłość – ta jest naturalnym bytem każdego z nas, choć zdarza się nam (dość często) wypierać ją, albo zapominać czym jest, myląc ją z zakochaniem, emocją podniecenia, zobowiązaniem, uzależnieniem powodowanym strachem samotności.
To jaki jest cel? Cel, to powrót do siebie, do prawdy o sobie, o Stworzeniu, o relacjach, o prawach Stwórcy, do harmonii i współistnienia. Cel do uświadomienie sobie i realizacja siebie.
Jakimi drogami? Jakimi środkami?
Na koniach – z przyzwoleniem na niewygodę i błądzenie, z oczekiwaniem szybkości. Z potrzebą przestojów na regenerację, na napojenie i popas. W uzależnieniu od środka lokomocji i warunków zewnętrznych, determinujących okresy podróży, nasz zapał i czas drogi – jak jeźdźca. To droga niby samodzielności, w niedostrzeganiu zależności od innych. W niedostrzeganiu dokonywanych wyborów. Droga zmiennych prędkości – zgonienia, zagalopowania i zamierania w bezruchu życiowym. W tej metodzie łatwo ulegamy wpływom zewnętrznym. Można by rzec – „w zależności od pogody jadę, albo osadzam się w jakimś miejscu, warunkach, w strefie komfortu”. Wówczas zaprzestajemy drogi. Szukamy wytłumaczeń, usprawiedliwień, alibi dla lenistwa i lękliwości. Na szczęście też czasem wskakujemy w galop do następnego etapu życia i zastoju rozpasaniem.
Na wozach – z komfortem i osłoną. Może nieco woniej niż konno, lecz w większym bezpieczeństwie, osłonie przed zmienną aurą, zatem może bardziej niezależni, bardziej obarczeni ładunkami (zapakowani), lecz … pozostanie pytanie kto powozi? Kto jest woźnicą lub kierowcą? Ten bowiem dokonuje wyboru trasy, szczególnie na rozstajach. Wóz może być spowolnieniem, jak materia odrywająca uwagę od celu.
W lektykach - zatem niesieni, bo przecież sam się nie poniesiesz w lektyce. Niby w komforcie, powoli, z częstymi przestojami, z niewiadomą tępa, kierunku, błądzeniem i koniecznością ogromnego zaufania tragarzom. Bez balastu bagaży. To metoda lękliwości przed opuszczeniem, samodzielnością, doświadczeniem bólu, przed doświadczeniem życia i okaleczeniem. Obaw przed wysiłkiem, zaangażowaniem i konsekwencją własnego stąpania po drogach życia. To metoda uciekania od odpowiedzialności, z tendencją obwiniania, roszczenia wobec życia i innych.
Na mułach – z uporem i oporem. Tak zwane „dwa kroki w przód trzy w tył”. Cofanie i wycofywanie. To uporczywe trwanie przy swoim, mimo dostrzeganych pomyłek, błędów, nieskutecznych działań, nieefektywnych myśli. To model oporu przed zmianą, przed słuchaniem i rozpatrzeniem cudzych racji. „Na mule”, nie ma po co map i wskazówek podstawiać, gdyż mułowaty wie najlepiej. Dość wytrzymale, z zaparciem w uporze, lecz lękliwie. Z kompleksem, poczuciem niskiej wartości, bycia gorszym (od rasowych i szybkich). W niezdecydowaniu (osiołkowi w żłobie dano).
Na dromaderach – wytrwale. Choć w rozkołysaniu (jak na garbie) i średniej wygodzie rozchwiania, to z determinacją, powolnie, wytrwale, w zgodzie kierunkiem. Nie zawsze najkrótszą drogą, gdyż od oazy do oazy. /za to stabilnie w czasie i skutecznie do przodu. Metoda z możliwością przyłączeni się do cudzych karawan lub przyłączenia innych do siebie, w szyku wędrownym dla wielu. To umiejętność powolnego wykorzystania zabranych zasobów, z zarządzaniem, z przemyśleniem, skutecznym przetrawieniem (rozpoznaniem i rozumieniem), planowaniem i przewidywaniem. Czyli, to niemarnowanie potencjałów, jakie są nam dane z urodzenia, z powolnego odkrywania, z zebranych umiejętności i wiedzy. To również bazowanie na doświadczeniu własnym i cudzym (wyznaczonych oaz ratunku).
Różnymi środkami transportu, według wielu metod, na zmiennych etapach życiowych dróg. Czy są lepsze i gorsze rozwiązania? Każde ma swoje zalety i niedoskonałości. Ważne (jak zawsze) - bądź świadomy czym się poruszasz, jaką metodę wybrałeś oraz jaką ona jest w efekcie i skuteczności.
Możesz dobrać lepszą lub gorszą w każdym etapie drogi życia. Lecz by to zrobić, trzeba znać intencję i cel. Postanowienie o sobie – kim jestem, kim chcę być. Czego doświadczyć, by zaznać stanu harmonii i współistnienia.
Co wybrać na drogę, by pojąć drogi nie ma … bo jestem, bo Jest.
SoniQ DMS
Wędrowiec dnia FB




Comments