top of page

sykomory gra w pozory (Łk 19, 1-10) 30.10.2022r.


„Przypowieść, jak gra w symbole – kto na górze, kto na dole”


Zacheusz [כָּי – Zakkai] - „czysty” imieniem, pobrudzony postanowieniem. Postanowieniem o sobie, wyborem drogi życiowej, wyborem ról i zadań.

Zacheusz celnik. Kim był celnik? Poborcą za dzierżawę/za użytkowanie, na rzecz właściciela. Na czym zarabiał? Na różnicy pomiędzy należnością, a wyegzekwowaną, rzeczywistą płatnością.

Musiał zatem budzić respekt (nie mylić z szacunkiem), bez sprzeciwu przerażenie, dla swej skuteczności. Jak brutalny, bezwzględny musiał być Zakkai, skoro był bogaty (co w perykopie jest podkreślone – zatem wzmocnione). Bezwzględność musiała być co najmniej podwojona, zwielokrotniona, z uwagi na jego postać. Czyż można bać się człowieka niskiego wzrostu. Dla większości kurdupel, konus, na którego spogląda się z góry, budzi śmiech, ewentualnie politowanie, lecz nie grozę, czy posłuszeństwo. Jak mawiają – „lepiej żeby się ciebie bali, niżby się z ciebie śmiali”. Czy takie prawidło przyświecało celnikowi z drzewa?

Patrzono na niego z góry, czy też on spoglądał ku górze? Czy to rodzi kompleks?


Sykomora – ośle drzewo, ośla figa, kompleks Zacheusza dźwiga. To okazja, na spełnienie prostego marzenia – „niech patrzą choć na równi, a jeszcze lepiej ku górze, gdy chcą spotkać mój wzrok”. Niech wspinają się na palce, albo jeszcze wyżej. Niech nie sięgają oczu, oblicza. Nie spoglądają z wysokości ani tej fizycznej, ani wiecznym osądem, pomówieniem, wyszydzeniem, odrzuceniem i wykluczeniem ze społeczności na jej margines.

I ziściło się – spojrzał do góry i to Ten wywyższony ponad tłumy.


Co dzieje się gdy puszczają nasze kompleksy? Gdy objawia się prawda o nas, a nieważnym stają się postrzeganie, znaczenie, wyróżnienia, odrzucenia, wyobrażenia o „powinno się”, „tak wypada”, „tak zawsze było”, „tak myślą i oceniają”, „tak czynią”, „tak żyją”?

A prawda cię wyzwoli.


Gdyby nie był za niski, w swej ocenie, nie wszedłby na drzewo - schronienie przed upałem i głodem dla uciskanych.

Gdyby nie był instynktem pchany, nie wszedłby na drzewo, bojąc się, że będzie wyśmiany. Przecież nosił długą szatę, a bielizna nieznana, zatem w gałęziach nagość łatwo dostrzegana, choć niezamierzona. Gdzie zatem duma, powaga funkcji chroniona?


A prawda cię wyzwoli.

Wolność wdzięcznością obudzona. Spełnieniem nieświadomego dążenia do dostrzeżenia, docenienia, przywrócenia do jedności z innymi, do nadania rangi i poważania. Stało się zaczął istnieć inaczej, bez wykluczenia i ośmieszenia. Może liczył na to, że skoro czyni cuda to wzrostu mi doda. I dodał. Wzrósł Zacheusz ponad tłum, jako gospodarz zaszczytu, kiedy tylko zszedł ze szczytu własnych pragnień.

Oddam com przewinił, bez wahania o ryzyko posiadania. Bez lęku o majętność, która umyka tym szybciej, iż skrzywdzonym nadpłata po krotność liczona.

Tak się umył ten czysty – opowieść skończona.


Jaki morał z tego grania symbolami:

Kim jesteśmy z imienia rzadko pamiętamy.

A ono nie jest przypadkiem, jest jak powołanie, jednak przez kompleksy zbyt ulega zmianie.

Zmieniane jest zdrobnieniem, przezwiskiem nadanym, by nas uczynić innym, podporządkowanym. Trzeba nam drzew oślich, instynktu w odwadze muszę się wspiąć ponad siebie, wbrew swojej powadze. Wbrew przekonaniom, osądom, widokom. Muszę przechytrzyć umysł i krytyczne oko.

Rozpoznasz swe imię, kiedy nago staniesz (sam przed sobą i w sobie). Czego prawdziwie pragniesz imieniem dostaniem. Odkryjesz prawdę w sobie i drogę do siebie, bez tego jesteś ciągle „to w piekle, to w niebie”. Ze skrajności w skrajność, z upadku po wzloty, taki jest efekt leków i naszej „głupoty”.


SoniQ DMS

Wędrowiec dnia FB

Comments


  • Black Facebook Icon
  • Black Twitter Icon
  • Black Instagram Icon
bottom of page