uświęcone miejsce prawdy, czyli porzuć sandały uciekania (Wj 3,1-8) 20.03.2022r.
- Dorota Malinowska
- Mar 19, 2022
- 3 min read

Chce się rzec, opowieść o Mojżeszu = „opowieść stara i znana”. Od potomka niewolnika, wodnego podrzutka, wychowanka faraona, pustynnego wygnańca, sprawiedliwego obrońcy kobiet, do pasterza i dostatniego życia rodzinnego. A może raczej dostatecznego ciągu swojego życia, w którym dostateczny jest wystarczającym lecz nie wyczerpującym możliwości. A to niesie poczucie niedopasowania, nie swojego miejsca, wiecznej tęsknoty za nieokreślonym, nieznanym, a wzywającym. Trwający wewnętrzny zew do nierozpoznanego i niezagłuszony konflikt (niby tak dobrze, aż niedobrze?).
Nawyk, rutyna, wybory znanego, dostatecznego nie zagłuszą niepokoju, wewnętrznej niewygody - „nie to miejsce”, „nie do tego jesteś stworzony”, „nie tego chce doświadczyć twoja dusza”. Z nawyku i lenistwa życiowego, z zasklepienia w namiastce, jak tu, gzie niby głowa rodziny – ale jaka głowa? Służba teściowi Jetro? Żona i syn, to na owe czasy nie była rodzina, a jedynie jej zaczątek, z racji liczebności. Pasterz? Owszem cudzych owiec. Zatem nie przywódca, opiekun, wojownik, obrońca, głos ludu, posłaniec, w wymiarze na własną miarę przygotowania, zrodzenia i zawołania.
Wyrwany z przyzwyczajenia zaskoczeniem, zadziwieniem, a ze standardu niestandardowym zjawiskiem, przekraczającym znane normy natury.
„ שַׁל־ נְעָלֶ֙יךָ֙ כִּ֣י הַמָּק֗וֹם אֲשֶׁ֤ר אַתָּה֙ עוֹמֵ֣ד קֹ֖דֶשׁ אַדְמַת־”
I stanął bez sandałów w uświęconym miejscu, by dowiedzieć się, a raczej dotarło do niego, jego powołanie. Uświadomienie do czego przygotowało go każde zdarzenie życia, kim jest i co sam wybiera w pełnej świadomości i odpowiedzialności.
W uświęcony miejscu jesteśmy przywoływani do świadomości o sobie. Dlaczego boso, bez sandałów? Bo obuwie izoluje nas przed zetknięciem z ziemią, przed uziemieniem, przed zjednoczeniem z „prochem pochodzenia”, a za tym przed sobą. To symbol pozbycia się wygody, przyzwyczajenia, odizolowania od własnej natury i natury rzeczy. Porzucenia drogi ucieczki od prawdy?
Gdzie masz soje uświęcone miejsce? Jak wiele sandałów chowasz w szafach i jak wiele musiał byś zdejmować, by zbliżyć się do bezpośredniego kontaktu? By poczuć sobą rzeczywistość i odczytać głos nawołujący ciebie w sobie do siebie.
Czy i kiedy stajesz w okazaniu własnego powołania, misji, drogi , celu z wykorzystaniem doświadczenia, wiedzy, umiejętności, talentów i predyspozycji,
A jeśli nie trafiłeś na swoje uświęcone miejsce? Hm… raczej nie mogłeś nie trafić, lecz mogłeś nie dostrzec, nie chcieć dostrzec, niech cieć rozpoznać. Dlaczego? Bo zagłuszyłeś swój wewnętrzny głos zewnętrzną powinnością, natłokiem gotowych rozwiązań, głośnością marketingowych przekazów, pokus, szybkich ziszczeń, obietnic, czy „zastępników”, własnych wymówek braku czasu, niewystarczalności, niesprawczości, słabości, zaspokajania potrzeb innych, itd. Bo masz na nogach sandały lęku, ucieczki, niewiary, nieufności. Sandały standardowego życia, standaryzowanych „niewyborów”, modelu trwania i przetrwania. Nie wiesz, że to krzywdzące obuwie samotności, izolacji, zubożenia, ograbienia i pozostawania w dostateczności marnotrawienia.
Człowiek potrzebuje głosu? Tak i to bardzo. Od poczęcia słyszymy stale dźwięk. W różnym natężeniu i częstotliwości. Bardzo szybko się do niego przyzwyczajamy i uczymy rozróżniać (bezpiecznie/niebezpiecznie), przypisywać do postaci, emocji, zdarzeń, sytuacji, a nawet przewidywać ciągi przyszłości, według odgłosów. Jednak mimo wagi dźwięków, ich natężenia, skali, częstotliwości, nie uczy się nas zupełnie potęgi ich znaczenia oraz samego zagadnienia. Oddziaływania tonów, które są nośnikami informacji, energii, twórcami harmonii w rezonansie lub dysharmonii.
Ani tego, że dźwięk może „leczyć” i wywoływać emocje, choroby, wzmacniać i osłabiać, uspokajać i pobudzać. Że wpływa na relacje, na odbiór człowieka przez człowieka, poprzez emocje. Ani tego, że najważniejszy jest nasz własny głos w sobie. To co mówi, jak mówi, kiedy mówi i czy potrafimy go słyszeć. Iż to ten właśnie dźwięk jest najważniejszy.
A jeśli nie słyszysz lub unikasz słyszenia to co ? To zdarza się krzew gorejący, zjawisko, sytuacja, która wybija cię z tego co codzienne, znane, przewidywalne, oczekiwane. Coś co wyrywa cię z przyzwyczajeń, z wszystkiego co zewnętrzne i …. zaczynasz szukać wytłumaczenia w sobie. No bo gdzie indziej, skoro zewnętrzne zasoby okazują się niewystarczające, a głos wewnętrzny trwa w nasileniu.
Kiedy przydarza się nam niesłyszenie? Wówczas, gdy ustajemy w drodze własnego rozwoju, spełniania siebie, zagospodarowywania swoich zasobów. Gdy przestajemy iść właściwą drogą, za pasją i marnujemy dotychczasowe doświadczenia, zawieszając się w „dostatecznym”, obecnie nazywanym „strefą komfortu” (a raczej akceptowanym dyskomfortem).
Wówczas, jeśli nie dajemy odpowiedzi sobą na wezwanie, zaczynają przydarzać się stany/rzeczy/zjawiska napominające. Zmienia się ich rodzaj i natężenie, od delikatnych wskazówek, trafów, zasłyszanych słów, niby przypadkowych ludzi „wzorców”, usłyszanych słów piosenki, natrafień na treści, itp., poprzez bardziej znaczące, dotkliwe, aż po szokujące i niszczące to co dostatecznym się zdawało.
Nasilenie, natężenie, moc oddziaływania jest wprost proporcjonalna do naszego zakotwiczenia w oporze słyszenia. Czasami wystarcza drobne popchnięcie, a czasami potrzeba zepchnięcia lub zupełnego szoku, byśmy zdejmowali, a nawet wyskakiwali z własnych sandałów.
„Każdy z ma swoją uświęconą ziemię, ale nie każdy zdejmuje sandały uśpienia” SoniQ
SoniQ DMS
Wędrowiec dnia FB




Comments