Zeżarli na darmo …. (Rdz 3) 06.06.2021r.
- Dorota Malinowska
- Jun 6, 2021
- 4 min read

Niedopowiedzenia, wycięcia, ogólniki, bez ładu, kompletności, sedna, harmonii, to rodzi gdybania, przypuszczenia, domysły i mnogość odtworzenia. Dowolność interpretacji …. a przy tym dociekanie, zaciekawienie.
Pojawia się wiele pytań o raj. Gdzie był, czym był, w jakiej rzeczywistości, przestrzeni, miejscu, formie? Czy był, czy jest? Kim byli mieszkańcy? Jak funkcjonowali, w jakim prawie, w jakim kształcie własnym i połączeniu/ relacjach? Mnogość pytań z zaciekawienia i chęci dochodzenia do źródła człowieczeństwa.
Czy człowiek posiadał znane nam obecnie fizyczne ciało, skoro skórę dostaje „na pożegnanie”? Jak żył/istniał i czym było istnienie? Jak się rozmnażał, jeśli to czynił? Czym się żywił? Czy pokarm był potrzebny? Mógł jeść bo miał zasób, lecz czy musiał? Czy miał być/był nieśmiertelnym? Jaką relacją był relacja ze Stwórcą? Czy skoro nie miał jeść z drzewa poznania, znaczy miał pozostawać nieświadomy? Czy miał żyć odizolowany od wiedzy o istnieniu „zła”?
Zeżarli owoc na darmo…
„ ….miłe dla oka, których owoce były dobre do jedzenia oraz drzewo życia pośrodku ogrodu i drzewo poznania dobra i zła (…) ale z drzewa poznania dobra i zła jeść nie będziesz, bo tego dnia, kiedy zjesz z niego , na pewno umrzesz.” (Rdz 2)
Czy Stwórca nie znał swego stworzenia? Bo jeśli znał, to znał jego kruchość i słabości. Po cóż zatem było czynić te drzewa i to pośrodku ogrodu? Czy Stwórca sprawdzał swoje stworzenie?
Po cóż było zżerać owoc z drzewa, na co ulegać pokusie? Dla wiedzy, której się nie posiądzie?
Efektem zjedzenia owocu teoretycznie miało być poznanie dobra i zła, w odróżnieniu od doświadczania tylko dobra, w poprzednim stanie rajskiej nieświadomości. Jednak człowiek nie zna i nie poznał dobra i zła.
Odprawiony z idyllicznego miejsca, zostaje skazany lub sam się skazał, na trudy, ból, zmagania, ale to nie jest jednoznaczne z poznaniem. To doświadczanie czegoś a nie znajomość. Gdyby człowiek znał dobro i zło, to umiałby je odróżniać. Czy potrafimy to robić? Czy odróżniamy w codzienności dobro i zło? Nazywamy je dowolnie, wedle uznania, wedle swoich potrzeb i wygodnictwa. Nazywamy je według zasad, wpojonych nam z wychowania, ale czy zgodnych z prawdą?
Dla każdego indywidualnie definicje dobra i braku dobra są inne.
Na nic zatem było złamanie reguły - „nie jedz”.
Czy drzewo życia rosło przy drzewie poznania? Czy poznanie miało być doświadczaniem? Czy może było to drzewo wygnania, odtrącenia, zagubienia prawdy i relacji z Ojcem? Drzewo weryfikacji człowieka?
To co się zadziewa – historia wielokroć powtarzana i znana nam. Złamanie reguły ochronnej i przeciwstawienie się Prawu. W chwili zwątpienia w Słowo Stwórcy i poddanie się podważeniu Zasady, sypie się cała relacja Boga z człowiekiem. Rodzi się wstyd, nie tyle nagości ciała, co uczynku. Za wstydem podąża lęk przed karą, przed przyznaniem się do zawiedzenia zaufania, przed odpowiedzialnością. Za lękiem rozsypuje się już cały worek niskowibracyjnych stanów emocji i odczuć, wraz z postawą obwiniania, winy, żalu, oskarżania, działania przeciw miłości. Uciekania od odpowiedzi za swój czyn i uciekania od siebie samego, bo gdy mówisz „to nie ja”, powstaje pytanie „ zatem kto?”. Kto działa za ciebie? Nie jesteś sobą samym, tylko ktoś inny w tobie działa?
Czy tak otwiera się droga do działania „złego”? Uciekasz od siebie, czynisz więc miejsce czemuś innemu, zewnętrznemu?
Czy Bóg wydalając ludzi z ogrodu zasiewa pośród nich nieprzyjaźń?
Mówi o nieprzyjaźni pomiędzy kusicielem a kobietą, ale czy nie czyni nieprzyjaźni między kobietą i mężczyzną?
Oto oboje już w lęku i wzajemnym obwinianiu słyszą „będziesz cierpiała i jemu masz być podległa”, „ponieważ od niej zjadłeś, to musisz odejść na ból, na trud, na śmierć”.
Co czują do siebie wzajemnie w takiej chwili? Wspólnotę skazania, czy wrogość obwiniania – „to przez ciebie”? „Ty mi podałaś”, „ty mnie zostawiłeś samą i nie powiedziałeś”.
I chyba najbardziej zaskakujące zdanie opowieści:
„Oto człowiek stał się jak my(jak jeden z nas), znający dobro i zło. Wygnajmy go więc, by nie wyciągnął swej ręki i nie wziął z drzewa życia, by jeść i żyć na wieki” (Rdz 3,22)
Jak ma się to zdanie do obietnicy życia wiecznego? Na czyj obraz stał się człowiek w poznawaniu?
Jak długie miało być życie w raju?
Metafor i dosłowności, wskazówek plątanina.
Ale zauważmy jednak z dalszych treści Pisma, że człowiek poza rajem żyje setki lat, lecz wciąż krócej i krócej. Przełom er i chwila narodzenia Chrystusa zdaje się przełomem dla owego skracania. Czasy średniowiecza jeszcze, to starzy 40latkowie. Dzisiejszy czas, to ciągłe wydłużanie funkcji życiowych i sprawności naszych fizycznych ciał.
Dziś już wiemy (a przynajmniej na tyle nam się wydaje), że za życie i starzenie się ciała odpowiadają telomery. Małe „kapturki„ białkowe na końcach DNA, które skracają się przy każdym podziale – zradzaniu się komórki, a gdy zanikają nie jest możliwe odradzanie komórkowe - dalszy podział. Na długość telomerów wpływa nasza dieta żywnościowa i emocjonalna. Naturalne, nieprzetworzone owoce i warzywa, ruch, powietrze, pozytywne emocje, radość, miłość, wolność w przepływie energii bez blokad (stres, negacja, niskowibracyjne stany) wydłużają telomery, a w odwrotności następuje ich skracanie.
Epigenetyka i fizyka kwantowa, po tysiącach lat, potrafi definiować trafnie część zagadnień naszej żywotności.
Sięga coraz bardziej w duchowość – dla fizyków w energię, która łączy atomy w różnych kombinacjach, zatem w pewnym sensie tworzy lub niszczy.
Co mieliśmy poznać lub czego doświadczać po zeżarciu owocu, który kością Adamowi stanął w gardle (męska grdyka – jabłko Adama), a Ewie oprócz cierpienia menstruacyjno porodowego przyniósł imię? Bo zauważmy, że Ewa dostaje imię przy okazji wygnania.
Kim jesteś człowieku? Kto poszatkował Księgę Rodzaju ukrywając mnogość zagadnień, przewodników do Prawdy?
Wędrowiec dnia
SoniQInq




Comments