top of page

Dlaczego nielicznym….. (Dz 10, 34a. 37-43) 4.04.2021r.

  • Zdjęcie autora: Dorota Malinowska
    Dorota Malinowska
  • 4 kwi 2021
  • 4 minut(y) czytania


„… i dał Mu stać się widocznym, nie całemu ludowi, lecz świadkom uprzednio wybranym przez Boga, nam, którzy po Jego powstaniu z martwych razem jedliśmy i wraz z Nim piliśmy. (Dz 10, 40 - 41)


Dlaczego się schował? Dlaczego w gromach burz, w jasności tańczącego słońca, w wielkich znakach i doświadczeniach dla wszystkich ludzi nie stanął na nieboskłonie? Dlaczego nie stanął przed kapłanami i Piłatem ze świadectwem – „no cóż panowie, chyba się wam nie udało”?

Dlaczego tylko 11 uczniów i kobiety?


O ile prościej byłoby z hukiem i triumfalnie wrócić – wygrałem, dotrzymałem słowa proroctw? Jak inaczej potoczyłyby się losy apostołów, wyznawców i tysięcy lat kościoła?


Tylko, że to wszystko, to jest wyobrażenie następstw w wymiarze ziemskim, ludzkim, materialnym zagadnień życia. A to nie o to życie chodzi. Nie o tkwienie w płaszczyźnie materii. Chyba nawet nie w perspektywie materia i dusza, jaki wpaja się nam od tysięcy lat na lekcjach religii, której wytycznymi moralności są nadal ziemskie perspektywy.

Potrzeba o wiele większego głębszego pojmowania rzeczywistości, którą Chrystus nie zmartwychwstaniem, ale On swoim całym życiem, działalnością trzyletnią, cierpieniem w godności przebaczenia usiłował pokazać, udowodnić, by przeprowadzić naszą świadomość na inny poziom, czy też inną przestrzeń.


Jaka jest ta przestrzeń? Nie wiem. Sama szukam, uczę się, czytam, słucham.

Myślę, że to sięga głębiej i zupełnie gdzie indziej, niż usiłujemy się nauczyć, bo wciąż poszukujemy materialnie, nawet duszę naszą sprowadzając w ten wymiar. Usiłujemy zamykać wszystko w definicjach i ścisłym nazewnictwie niby znanych sobie reguł.

A tu należy przebudować wszystko od podstaw. Od początku stworzenia, gdzie Istota Boga „Jestem” tworzyło, każdą cząstkę, energię, prawo z Siebie i wszystko od Niego, z Niego i w Nim.

Tak od minerałów do całego człowieka, który nie jest materią ciała. Człowiek, który otrzymał jako duchowa istota cząstkę Boga i udział w Nim. Który dostał moc tworzenia i czerpania z bezgranicznej obfitości Ojca.

Trzeba dostrzec jak naprawdę zbudowany jest świat oddany nam w zarząd. Że wszystko jest ze sobą połączone, powiązane i współtworzy według Praw. Że jesteśmy ponad materię i możemy z niej tworzyć, poprzez świadomość Praw Ojca.

Piotr w chwili wyjścia ponad ziemskie myślenie szedł po wodzie, łamiąc ludzkie prawo, w zgodzie z Prawem Ojca. Prawo ludzkie łamie Prawo Ojca lękiem, zwątpieniem, niewiarą, nisko wibracyjnymi żalami, winami, niedocenianiem i niewidzeniem tego, kim jesteśmy i czym jest natura świata.


„Jeźlibyście, mając wiarę jako ziarno gorczyczne,…”(Mt 17,20) BG

Nie chodzi w tych słowach o powtarzane myślą – wierzę, przecież wierzę, bardzo wierzę. W takiej wersji, to mózg dyktuje przekonanie. Nasze narzędzie z ciała, zgromadzona pamięć i przekonania powtarzają, co wyuczone. Mamy zawiadować własnym mózgiem dla tworzenia z naszej wyższej świadomości. Nie powtarzać wierzę, tylko czuć wiarę i stanowić jej sedno sobą. Jestem w świadomości i świadomością Prawdy.


Dwunastu było przygotowywanych na to, co się stanie w sposób, jaki umieli pojąć. Słownymi opowieściami, znakami uzdrowień, wskrzeszeń, przemienienia, czy rozmnożenia. I tak nie zrozumieli, ponieważ nie umiemy wyrwać się z naszych ram, reguł i przekonań. Pozamienialiśmy kolejność ważności i następstw, zależności i zasad. Nie pojmujemy czym jest siła twórcza i materia, Istota Boga i Jego Prawa, które pozamykaliśmy w księgach, obrazkach, ołtarzach i mierzalnych danych, przekazywanych przez pokolenia. Nawet zmartwychwstanie sprowadziliśmy do procesu ziemskiej miary – zmarły, pochowany, było ciało, nie ma ciała.


To nie tak i nie o to chodziło. Więc o co?

Uczniowie, świadkowie przemiany Chrystusa, Jego drogi i wskazań nie pojmowali, a co dopiero my nieuczestniczący. Ale, ale czyżby nieuczestniczący?


Jak to się dzieje, skoro na Tabor szczycie widzieli i nie pojęli. Widzieli tych, których w ludzkim mniemaniu nie istnieją, a jednak byli. Nie byli zjawami. Bo czy zjawom proponuje się namioty? Musieli zatem być realni, nawet w ludzkim osądzie. Widzieli przemianę Jezusa w jasności, a jednak nie zobaczyli Go po opustoszeni grobu.


Nie widzieli, bo nie rozpoznali. Potrzebowali znaków, słowa, gestów, przywołania i symboli. Potrzebowali tymi środkami podniesienia na inny poziom świadomego odbioru Prawdy. Bez tego nie dali by rady ani rozpoznać, ani świadczyć.


Czy zatem dlatego nie pokazał się wszystkim? Nie stanął pośrodku tłumów i nie oznajmił jestem, gdyż tłum nie był gotowy ani do przebudzenia, podniesienia, ani do zobaczenia, ani do wyzwolenia z tego co oklepane, znane, wyuczone, automatyczne i ….martwe?

Czy dla tłumu byłby to ponowny cud. Nadprzyrodzone zdarzenie, które nastąpiło, może wpisze się w historię ale niczego nie zmieni?


Mijają tysiące lat, na przestrzeni których jednym dane jest widzieć, spotkać, doświadczyć innym nie. Czy to różnicowanie przez Boga Ojca na lepszych gorszych? A może raczej nasza gotowość i niegotowość?

Otwarcie się na podniesienie przez Ojca. Poszukiwanie w sobie, a nie poza sobą Drogi do poznania. Drogi do prawdziwych siebie w „Jestem”.

Czy jesteśmy gotowi poszukiwać, a nie powtarzać tylko puste słowa o cudzie. Zdarzył się cud bo ktoś zrobił, widział, doświadczył, usłyszał, otrzymał…. I tyle. Zamknięta w prostej definicji ogromna brama do przejścia i do zmartwychwstania. To co nazwane jest cudem jest bramą, zawołaniem podnieś się w swojej świadomości. To nie jest pokazówka cudów, tylko zawołanie Ty też tak możesz, bo jest coś więcej ponad to, co nazywasz definicjami. Zaprzyj się siebie, którego nazywasz i osadzasz w miejscu i przestrzeni dnia, bo jesteś czymś/kimś ponad to, pomimo tego, niezależny od tego.


Brzmi to wszystko enigmatycznie, niezrozumiale, niemożliwie.


A może wszystko zaczyna się od pragnienia duszy? Wówczas staje się urodzajną ziemią dla rzucanego ziarna? Szczere gorące pragnienie, otwierające to, co było zasklepione ślepe, głuche, chrome, kalekie i martwe?

Może to jest treścią zmartwychwstania? Porzuć przekonanie o tym, co jest ziemską miarą i dostrzeż Istotę Ojca. Nie ma śmierci w Jego nieskończonej miłości, której jesteś częścią, łącznie z wszystkim dookoła. Wspólnota Prawdy w tworzeniu.

Pragnij szczerze w otwartości, a staniesz się ziemią żyzną, dla ziarna i wzrastania ponad wymiary do bliskości.



Wędrowiec dnia

SoniQ

„Tworzeni Słowem”

Komentarze


bottom of page