Kim jesteś … po środku? (Mk 7, 31-37) 5.09.2021r.
- Dorota Malinowska
- 4 wrz 2021
- 3 minut(y) czytania

„A znów opuściwszy granice Tyru i Sydonu, przyszedł nad Morze Galilejskie środkiem kraju Dziesięciogrodzia [Dekapolu].” (Mk 7,31)
Oto kraina dziesięciorga miast, które jakoby w jednej państwowości, a każde z autonomią - własnym prawem i sądownictwem, polityką finansową, walutą (prawo bicia monet) i datowaniem, według własnego kalendarza. Mieszkańcy tych miast to mieszanka kulturowa.
Jakimi ludźmi zatem są dekapolitanie? Jakimi zasadami i wartościami się kierują? Z czego czerpią wzorce? Czy w takim tyglu kultury, wiary, ładu społecznego, może wykształcić się stabilny człowiek, harmonijnych wartości, trwałych zasadach, jasnej osobowości i pewności siebie?
„Przyprowadzają Mu głuchego, który miał trudności z mówieniem i proszą Go, aby położył na niego rękę.” (Mk7, 32)
Człowiek niesłyszący, ma zakłócenia mowy, gdyż nie słyszy sam siebie. Nie słyszy swojej mowy, swojego głosu. Jednak, jakże często ludzie słyszący również nie słyszą swojej mowy. Mają problemy z mówieniem, bo są wycofani, bo odbiera się im prawo głosu, bo są niepewni siebie i swoich praw. Stają się milczącymi świadkami życia innych ludzi, a także elementami w planach, niezgodnych z ich potrzebami, marzeniami i pragnieniami. Milczący, przytakujący, umierający w sobie, zupełnie przestają mówić. Przestają także słyszeć, wykonując zadania z automatu. Wypełniający swoje role, zgodnie z oczekiwaniami innych.
To ludzie niepewni swoich zasad, wyznawanych wartości, a także własnego znaczenia, siły, posiadanych zasobów i sprawczości. Nieodczuwający przynależenia do czegoś/kogoś = osamotnieni.
Jak wyrwać kogoś lub samego siebie z takiego kręgu ciszy, samotności, pomijania, umniejszania, pozostawania niemym i głuchym na samego siebie?
„On zaś wziął go na stronę, z dala od tłumu, włożył swoje palce w jego uszy..”
Spowodować by słyszenie wpływów zewnętrznych stało się pełne? Stań się głuchy na przekonania, nawyki, własne wyuczone toki myślenia i impulsowe reakcje. Stań się nieczuły na emocje, wywołane słyszeniem, kojarzeniem lub zaadoptowanymi modelami współżycia. W pewnym sensie porzuć modele i role społeczne, wracając do pierwotnego siebie, w ciszy, w odcięciu, w prawdziwej samotności. Zatkaj uszy, zamknij oczy, przestań mówić językiem i myślami, aby usłyszeć własny głos Prawdy i odczuć relację z sobą = relację z Ojcem.
Czy aż tak trudno jest człowiekowi, będącemu stale pod wieloma wpływami, a bez osobowości, opartej o twarde zasady własne?
Tak. To ogromna destrukcja przez niepewność siebie, podatność na wpływ, na zmienność, na manipulacje.
Przecież ten obraz był już pokazany w Ewangelii. Dokładnie w tym regionie Dekapolu, Chrystus rozpoznał Legion w opętanym. Legion duchów, legion wpływów, legiony własnych braków, czyniących miejsce na to, co przychodzi z zewnątrz.
Człowiek jest jak naczynie. Naczynie wypełnione wartościami ze Stworzenia. Wartości te są zmieniane, przelewane wrzucaniem innych, najczęściej niewartościowych wpływów. "Niewartości" powodują pustkę i braki, a za tym lęki. Stanowi to gotowość do zapełniania siebie zewnętrznymi wpływami, które pozornie łagodzą lęk.
Co dalej? W człowieku jest pomieszanie wpływów. Zatem, tak naprawdę, pomieszanie innych ludzi w jednym człowieku.
Taki człowiek, który nie ma własnych zasad i wartości, staje się składanką kawałków innych osób. Zaczyna wkładać wiele masek, przyjmować wiele wcieleń naraz. To chaos, niezrównoważenie, niepewność, uciekanie od siebie w uzależnienia. To niezadowolenie, gniew, frustracje i niespodziewane wybuchy agresji.
Tworzy się przepaść między „ja”, a tym, co wciąż wydarza się w codzienności.
Kim jesteś? Kim jesteś w danej chwili? Kim jesteś w sobie?
Człowiek zasad umie sprawować w życiu różne role i funkcje (zawodowo i rodzinnie, jako mąż/żona, opiekun/opiekunka, ochrona/troska, kochanek/kochanka, mentor, rodzic, mężczyzna/kobieta, wypełniający swoje pasje, rozwijający się zawodowo/duchowo, szef, pracownik, itd..), pozostając cały czas sobą w konkretnej roli, w miejscu i czasie. Człowiek lękliwy, niepewny, „głucho niemy” na siebie, przyjmując role staje się tą rolą i funkcją. Kiedy ona się kończy, wypełnia, zmienia, on czuje się przerażony. Jest lękiem, gdy podejmuje zadanie, bo już martwi się co będzie, gdy ono się zmieni. To człowiek zamartwiania się, nadwydajności myślowych, niesamodzielności i przyjmowania słów innych osób, zatem człowiek mający problemy z mówieniem.
Człowiek bez głośnych sprzeciwów (ale gderający w sobie lub wobec słabszych), człowiek niesłuchający. Człowiek żalu, zgorzknienia, zazdrości, zawiści, zniewolenia, gniewu, destabilizacji, niszczenia, wrogości, postaw ofiary, oskarżania, obwiniania, nieszczęścia, niezadowolenia, itd.
Effatha! Otwórz się.
Otwórz się na samego siebie, zamykając się na innych. Asertywność - mówienia sobie tak. I nie chodzi o to, by nie zauważać innych, nie słuchać ich, nie przyjmować przekazów, lecz umieć ustanowić siebie i swoje zasady, które stają się sitem odrzucania "niewartości" i destrukcji. Zasad, które są szkieletem nie do złamania. Utrzymujących uważność, analizę zdarzeń i wiadomości, wraz z pamięcią, że to co z zewnątrz nie może brudzić, tylko wówczas, gdy mamy swoje wzorce i ukształtowanie. Właściwy wzorzec przetworzy nawet napływające zło w dobro, na korzyść, na rozwój, na ulgę przyjmującego i tego, kto zło niesie.
SoniQ DMS
Wędrowiec Dnia FB




Komentarze