Kopiści Ojca … (Wj 20,1-17) 07.03.2021r.
- Dorota Malinowska
- 7 mar 2021
- 4 minut(y) czytania

„….I …. ustanie zalew selfie? I potop medialnych przekazów ustanie w dni owe? Opustoszeją ściany, ścianki, słupy, bilboard’y, monitory, albumy, gabloty i cokoły, a wszystko, co zamknięte w ramy pozostanie wolnym. I wolny stanie się człowiek, bez przywiązania do materii dni swoich bez życia. I żyć zacznie ponad materią, w danej mu roli tworzyciela w wolności….” (SoniQ)
Czy Bóg zabronił człowiekowi czynienia podobizn, zatem uwieczniania tego, co żyje? Czy zabronił uśmiercania za życia, przez czynienie martwych odwzorowań, kopii? Czy zabronił człowiekowi kopiowania swoich dzieł?
„..bo człowiek został stworzony na obraz Boga” (Rdz 9, 6)
Otrzymał zatem moc tworzenia i duchowość o wielkiej mocy. Otrzymał marzenia, kreatywność i inspirację ze świata Ojca i przez Niego danych praw.
Czasem zastanawiam się, czy grzech w raju nie polegał na wyrzeczeniu się wiedzy i świadomości o tym, kim jesteśmy. Porzuceniu duchowego życia, na rzecz uwięzienia się w materii. Materia jest ograniczona, jeśli wyrzeczemy się zdolności tworzenia, z nieograniczonego zasobu Ojca i sięgania do tej obfitości. A zatem powstaje brak, lęk przed brakiem, zawiść, zazdrość, lęk przed przemijaniem, utraceniem, ograbieniem, porównywanie w posiadaniu, ślepe zabieganie o poczucie „mam” i „mam na zawsze” (zawsze które w materii nie istnieje bez świadomości twórczej), itd..
Skąd uwiązanie materialne?
Materią łatwo jest zarządzać. Zabrać, przemieścić, zniszczyć i w materialny sposób (rękami/urządzeniami), z większym lub mniejszym wysiłkiem i nakładem fizycznej pracy, wytworzyć.
Wydaje się nam chwilami, że władamy tym, co materialne, a przynajmniej jakąś częścią tego. Jednak w codzienności prawda często nas otrzeźwia, przebudza nagłymi wypadkami, w których tracimy zgromadzone zasoby. W których dotyka nas niemożność fizyczna naszego ciała, gdy czujemy się bezradni, w zapomnieniu o naszym duchu i jego mocy.
Po co są nam obrazy, zdjęcia, rzeźby, odlewy, litoryty, i inne formy uwieczniania?
Zatrzymać coś na dłużej? Zachować od zapomnienia? Dla uczczenia? Dla ….. na zawsze, a przynajmniej na dłużej?
Po co są nam własne zdjęcia, zamieszczane obecnie, aż po zatopienie/zalew w każdym miejscu, w każdy możliwy sposób, na dodatek ze zliczanym oglądem, akceptacją i fascynacją? Polub, akceptuj, subskrybuj, udostępnij, skomentuj…..
Dla poczucia ważności? Dla zaistnienia? Dla pozostawienia po sobie śladu? Dla przynależenia i uzyskania miłości? Dla zdobycia materii? Dla ulepszenia tego, co Ojciec stworzył doskonałym lub przekonania o doskonałości wszystkich w koło? Przecież zdjęcie/obraz nie oddaje prawy o tym co doskonałe, a tylko osadzone w kawałku związków chemicznych i reakcji fizyko chemicznych.
Dlaczego Bóg nie zdradza swego Imienia?
Bo człowiek zamknął by Go w ograniczeniu, w skojarzeniu, w nazwie. Bo chciałby w materii uwięzić Niezmierzonego i materią Zarządzającego.
Kiedy człowiek dostaje nazwę/imię? Gdy opuszcza raj i pojawia się pragnienie nazwania. Tak traci się wolność, na rzecz lęków z materii i ograniczania własnej mocy twórczej. Wyrzekłeś się umiejętności tworzenia myślą, wiarą, własną energią, czy miłością Ojca, a zatem….
„..w trudzie będziesz zdobywał od niej pożywienie dla siebie” (Rdz 3,17)
Masz jednak człowieku możliwość powrotu do Prawdy o sobie, bo taką drogę otworzył Chrystus stając się Drogą. Pokazał swoimi naukami, działalnością, przypowieściami, metodę jak można przełamać samego siebie i ograniczenie umysłowe. Jak przewrócić do góry nogami pojmowanie świata, ważności, kolejności procesów i efektów w życiu (w materii i w duchowości).
Nie czynił cudów dla pokazania Siebie, czy wielkości Ojca. Bóg nie jest sztukmistrzem. Pokazywał, co możesz robić człowiecze sam, jeśli masz wiarę. Jeśli zaprzesz się swoich przekonań i oderwiesz od materii i lęków.
Nie potrzebujesz posiadać na stałe, bo masz zdolność wytworzenia i czerpania z obfitości Ojca, którą udostępnia On z Miłości.
Nie potrzebujesz zachowywać w pokładach hipokampu, czy materialnych zapisów, bo życie nieskończone trwa, a zatem nie ma początku i końca, czasu i przemijania, po prostu jest.
Skupiając się na tym, by zachować (lęk przed utratą), zapamiętać, by się nie zmieniało (lęk przed zmianą), bym się nie zmieniał (lęk przed starością, śmiercią, brakiem akceptacji), wyrzekasz się siebie prawdziwego. Tak bardzo pochłania cię świat ograniczonych, materialnych praw, ze nie jesteś w stanie zobaczyć więcej.
Nawet nauka (jeśli ktoś nie wierzy) daje obecnie świadectwo o wpływie stanu duchowego człowieka na geny, na komórki organizmu, na procesy w ciele i poza nim. Zatem, krok po kroku po tysiącach lat wracamy do Taty. Wracamy do Prawdy, porzucając ograniczenia po utraceniu raju. Tysiące lat na odnalezienie początku drogi, a wystarczyło tylko wierzyć, zawierzyć i oderwać się za Słowem.
„Nie będziesz czynił żadne rzeźby…”
W oryginale mamy tu zwrot פֶ֣֙סֶל֙ ׀ (p̄e·sel), oznaczające coś wykonanego rylcem, narzędziem grawerskim. Czy jednak pesel nie jest dla nas czymś innym? Czymś, co nas uprzedmiatawia jako jednostkę numeryczną w zbiorach państwowych? W czyimś planie, w zbiorowym procesie zrównywania, ujednolicania i niewolenia?
Zatem nie będziesz czynił i nie dasz się uczynić niczym martwym? Nie oddasz swojej wolności?
לְךָ֛֩ יִהְיֶֽה־ לֹֽ֣א אֲחֵרִ֖֜ים אֱלֹהִ֥֨ים עַל פָּנָֽ֗יַ
„Nie będziesz miał innego Boga na mojej twarzy.” Między moim a twoim obliczem nie pojawi się nic, co zakłóci Prawdę. A Prawda jest także prawem pewnej hierarchii, przynależności, Miłości, Mądrości, Źródła, pochodzenia i stanowionego prawa.
Zatem nie selfie i ilość polubień, nie zdjęcia, nie na siłę podporządkowana materia, rzeźbione i zmieniane ingerencją ciało, nie wiele innych „łamaczy” Prawa i Prawdy, a duch i siła z ducha. Świadomość Prawdy i wiara, a nie osadzenie i przywiązanie do tego co mija.
Czy można kopiować twórczość Boga? Hmmmm …. po co ?
Wędrowiec dnia
SoniQ
„Tworzeni Słowem”




Komentarze