Nie kombinuj .. czyli na prostych drogach … (Iz 40, 1-5 9-11) (Mk 1,1-8) 06.12.2020r.

W naturze mamy kombinacje. :)
Można by rzec, od „czasu jabłka” lub na kilka chwil przed, pojawiło się „czyżby?”.
Zwątpienie, podjudzane głosem ego, wysypuje w nas nieustające „czyżby?”, „czy na pewno?”, „a może?”, „a gdyby?”, „a jeżeli?”, „a co by było?”, itd. Na wiele sposobów odmieniane i namnażane zwątpienie, lękliwa niepewność i mocno obrazotwórcze przypuszczenia. Wyobrażenia naszych umysłów najczęściej zawierają przedrostki „naj”, powodując wewnętrzny odbiór w formie „nad”. Nadmierne interpretacje, nadmierne doszukiwanie się drugiego dna, drugiego znaczenia, nad-myślenie, prowadzą do nadinterpretacji, lękliwości nad-lenistwa, nad-unieruchamiania się i uciekania przed życiem, przed działaniem oraz przed sobą samym.
Prowadzi to do dużego plątania własnych dróg. Ciągłych zboczeń z prostoty, meandrów, zakoli, zawróceń. I o ile meandry i rozlewiska rzek, wyglądają malowniczo w krajobrazach, powodują także nawodnienie dodatkowych terenów, to nadmierna kolistość nurtu nie jest dobrem.
Tym bardziej nie jest dobrem w życiu człowieka wieczne kluczenie.
Tak jak w rzece zakola spowalniają nurt i tworząc zastoje, dokładnie tak powstają destrukcyjne zbiorowiska w życiu z utraconym nurtem.
Czym jest nurt? Celem życiowym. Odważnym dążeniem za odkrywanym powołaniem, w korycie z Praw Ojca, z zasobem otrzymanych talentów i predyspozycji.
Zwątpienia i przypuszczenia owocują lękami, podejrzeniami, wycofaniem przed wyzwaniami, relacjami, próbami działania, a za tym wysypuje się nieznaczenie, umniejszenie, poczucie przegranej w porażkach, a nawet w niepodjętych aktywnościach z zakładanym niepowodzeniem. Dalej winy, obwinianie (za fakt i za wyobrażane zdarzenia), żal, gniew, złość, gorycz, brak ważności, brak przynależenia i miłości, brak podstaw własnego bezpieczeństwa (odbieranego w różnych obszarach od emocji i uczuć, po materię), itp. Konsekwencją, jeszcze większy przestrach, lękliwość, chwiejność, wątpliwość, pogubienie, nieufność (szczególnie wobec siebie), mgła myślenia, jednostronna perspektywa, nademocjonalność, nadwydajność w myśleniu i wymyślaniu, utratę wizji życia i celu (własnego celu w zamian wchodzą cudze, wpojone lub nabyte punkty dążenia/istnienia/zastoju). Poplątanie, zaplątanie, ustanie w drodze (bez życia życiem) na skutek gromadzonych zastojów. Zastojów, szlamu, odpadów, naniesień, czyli gromadzonych nie-przebaczeń, wyrzutów wobec siebie i innych, niewyjaśnionych sporów, niewypowiedzianych „nie zgadzam się”, przyjętych przymuszeń i wymuszeń, działania wbrew swoim zasadom (najczęściej głęboko ukrytym i nierozpoznanym w sobie), odczuwanej niesprawiedliwości (nierozpracowanej w tym odczuciu), ofiarnej postawy (odczuwana postawa ja ofiara), nieprzebaczonych kwestii (sobie i komuś), te wszystkie zawężają nurt = odbierają siłę życia. Stają się podłożem dla zarastania = karmienia swoich wewnętrznych upiorów. Zawiści, zazdrości, roszczenia, oczekiwania, przyjmowania rzeczywistej postawy lenia, ofiary, uzależnienia, ograniczania i więzienia siebie. Tak traci się życiowa energia, w skupieniu na tym, co powinno być wyplenione. Na tym, co nie powinno było powstać, ale skoro narosło, to trzeba to usunąć. Odrobić lekcję swojego życia.
Jeśli w porę nie zostanie zastój i nanos usunięty właściwym sposobem, to w zamian pojawią się niewłaściwe, destrukcyjne, odbierające bieg życia metody. Bazujące na uproszczeniach, komfortowych spłyceniach i natychmiastowości spełnień. Powstanie zastoisko, jeziorko, a raczej bagienko wciągające głęboko – bagienko pychy. Pychy bycia „naj”. Tak, tym właśnie jest pycha = „naj”. Najlepszy, najskuteczniejszy, najładniejszy, najukochańszy, najpotrzebniejszy, naj – posiadający, ale też, najgorszy, najofiarniejszy, naj – beznadziejny, naj-odrzucony, naj – nieudacznik, naj - pogubiony, naj - …. Na plus i na minus, osadzanie siebie ponad (choć zdaje się, że pod).
Czy zatem nie można mieć wątpliwości? Nie można stawiać pytań? Nie poszukiwać odpowiedzi? Zamknąć się w klatce bezmyślenia? No nie. Pytać, szukać, radzić się, uczyć, rozwijać i nie zamykać się, ani na nowe, ani na inne, ani na własny rozwój duszy i umysłu. Bo to nadmierna wątpliwość, czyniona z jednej perspektywy, zamyka nas. Więzi w rodzących się upiorach lęków.
Potrzeba wiedzy, umiejętności, oraz źródła i Nauczyciela. Ale przede wszystkim potrzeba kręgosłupa zasad, tych nie do złamania. Tych, których trzymasz się nawet jeśli odchodzisz w nieznane obszary jak globtroter – odkrywca, to one trzymają i przywołują niezmiennie. Stanowią wytyczną do opinii, weryfikacji i wartościowania.
No to jak? Jak zmienić przyjętą metodologię życia? Jak oczyścić nurt? Jak wrócić do siebie i Ojca? Jak być rzeką życia, a nie zbiorowiskiem szlamu? Jak wyprostować drogi, by nie wspinać się pychą „ponad”, ani opuszczać się „pod”, ani błądzić z używaniem „naj”?
Arche – początek - αρχη - archē
To słowo rozpoczyna Księgę Rodzaju - „na początku ..”. Tego zwrotu używa Marek „αρχη του ευαγγελιου..”
Potrzeba nam wrócić do początku i ukształtować siebie na nowo.
W przypadku dziecka, sprawa jest prosta, bo ono jest Stworzeniem z Prawa. Dorosły człowiek jest Stworzeniem z Prawa, które powykrzywiało się i zdeformowało zapomnieniem/zwątpieniem, czy ulepszaniem Prawa.
Potrzeba nam przyjrzeć się sobie w środku. Co jest moim życiem, nurtem, zakolami, zastojami, nagromadzonym ciężarem, deformującym odczuwanie? Zaprowadzą nas do tego samoobserwacja, koncentracja, uważność dla dostrzeżenia reakcji, nawyków, przekonań, automatyzmów. One stanowią efekt naszego wewnętrznego uformowania. (trochę jak ciasto odwzorowuje foremkę J)
Rozpoznanie jest początkiem przepracowania w sobie i wypracowania formy - zasad, które uformują codzienność. Podstawę do budowania naszego życia teraz. Przede wszystkim tu i teraz, bo dziś wpływa na jutro.
Jak pracować z sobą? Jak rozpoznawać i zrozumieć siebie? Jak i jakie ustanawiać zasady?
Pytań wiele, a odpowiedź? Słowo, Nauczyciel i nauczyciel, przewodnik.
Zanim zaczniemy budowanie zasad swojego życia, popatrzmy jednak w Słowo. Owszem z Niego są zasady, Ono jednak też podkreśla, ujawnia coś ważnego.
Chrystus, zanim uzdrowił pytał – „Czy wierzysz?”. Jakby zadawał pytanie, „Czy wiesz jakiego dokonujesz wyboru, na co się decydujesz?”, „Czy znasz konsekwencje i jesteś na nie gotowy?”. Nawet własnej Matce, w kanie galilejskiej postawił pytania (w domyśle) – „Czy jesteś gotowa? Jeśli zrobię, o co prosisz, nie będzie już odwrotu. Rozpocznie się zupełnie inna niż dotychczas droga. Czyniąc ten cud, zmienię życie i efekty dla nas obojga. Czy jesteś gotowa?”
Zadajmy sobie pytanie czy jesteśmy gotowi na konsekwencje?
„…oto zapłata jego z Nim, a dzieło jego przed Nim.”
„Oto ci, których sobie zarobił (zaczynił), są z nim, a ci, których wypracował, są przed nim.” (Iż 40,10)
הנה אדני יהוה בחזק יבוא וזרעו משלה לו הנה שכרו אתו ופעלתו לפניו
Oto przyjdzie Pan, Bóg Zastępów, a Jego potomstwo będzie Jego;
Wędrowiec dnia
SoniQ




Komentarze