Pustynie przepełnienia … (J 1 6-8) 13.12.2020r.
- Dorota Malinowska
- 13 gru 2020
- 4 minut(y) czytania

Czym jest pustynia?
Patrzymy na nią, sugerując się już nazwą, jak na pustkę, na odludzie, na samotność, na brak, itd. Czy słusznie?
Mówimy, słyszymy, o udawaniu się na pustynię, w celu bycia z samym sobą, zagłębienia się i przyjrzenia sobie. I coś w tym jest. Odludzie uwalnia nas z narzucanych granic i nawyku dostrajania się do oczekiwań. Udawania kogoś innego, pozorów bycia lepszym lub gorszym, by się nie wychylać. By nie odstawać od innych lub też od narzuconych/przyjętych ról. Samotność jest sprawdzianem prawdy o nas. Kiedy zostajemy sami, niewystawiani na oceny i opinie zewnętrzne, przestajemy się przyodziewać w fałszywe wyobrażenia, w narzucone wizerunki. Ale jest to też test naszej odwagi i wytrzymałości - „Czy dasz radę spojrzeć w siebie i na siebie. Czy zobaczysz siebie? Czy zwalczysz lęk samotności? Czy pojmiesz samo-istnienie, samo-wystarczenie, samo-pokochanie?”
Na pustkowiu nie ma innych cieni prócz naszej „ciemnej strony”. Nie da się tu skryć cienia pomiędzy inne przesłony. Jest mocno zarysowany, widoczny, z konturem/zarysem namacalnym niemal. Nie chowa się lecz towarzyszy, nie osłania nas ale uporczywie biegnie kok w krok , jakby chciał opowiedzieć o sobie i wołał głosem pustyni - „Jestem! Zobacz mnie, zaakceptuj i pokochaj!”
Każdy z nas mimo wielu ucieczek i pozorów, chce być widziany, dostrzegany i rozpoznany prawdziwy, taki jaki jest. Gdy od dzieciństwa uczy się nas „bądź taki a nie inny”, chowamy prawdę o sobie w cień. Zaczynamy być tymi pożądanymi, oczekiwanymi, zgodnymi ze standardem, wpisującymi się w gotowe obrazy, utworzone przez zbiorowość. Tak budujemy swój cień. Cień nie jest złem w nas, a jest tym co odrzucone, porzucone, odepchnięte, okłamane. Zło rodzi się z konfliktu i braku harmonii, gdy cień krzyczy prawdą, nawołuje, a my na jawie (a przynajmniej zdaje się nam w rzeczywistości) odgrywamy życie w cudzych skórach, gorsetach roszczeń, ciasno przepasani zasługiwaniem, winami, obwinieniami, żalem, powinnością i niesłusznymi słusznościami.
Na pustyni cienie wołają głosem światła prawdy o nas. Kiedy znika cień na pustkowiu? Gdy stoisz w samej światłości i nią zalany.
Pustynia nie jest pustkowiem. Pustynia jest nadmiarem.
Nadmiarem ziaren piachu, poddanych wiatrom w przesypywaniu lub zlepionych w kamienie, w całe górotwory. To nie znaczy, że nie ma na niej życia, że nie ma wody. Ogromne słodkowodne jeziora znajdują się pod pustyniami, lecz nadmiar piachu zakrywa ich życiodajne tafle. (zasypana prawda ukryciem)
Czym są nasze miasta, metropolie, wielotysięczne skupiska ludzkie, ściśnięte na niewielkich (relatywnie) przestrzeniach? To ziarnka człowieczego piasku, początkowo nieliczne i swobodne, przeradzające się w coraz mocniej zaciśnięte kamienne i skaliste pustynie. Dosłownie zabetonowanych miast i mniej dosłownie - skamieniałych serc, zatracających siebie. Swoją indywidualność, wolność, pragnienia, talenty, pasje, zdolności, predyspozycje, inspirujące marzenia i uczucia/emocje (niepowtarzalnie/unikalnie/indywidualnie) powstałe i okazane. Dopasowanie, podobieństwo, dostosowanie do szablonów, wyrzeczenie, wyparcie = CIENIE.
CIE (cię) – NIE ma, NIE widzę, NIE dostrzegam, NIE poznaję, NIE istniejesz, NIE odkrywam, NIE…
Wtopieni w jednakowość, niby wolność kolorowości, możliwości nowoczesności, w pozór stabilizacji w materii i w niej bezpieczeństwa, spełniający zachcianki zastępniakami. Gadżetami, naśladownictwem, wkupowaniem się w łaskę akceptacji innych ludzi, dążący do wymyślonych/kłamliwych/pustych/nienaturalnych celów, bycia najlepszym, najbogatszym, najbardziej rozpoznawalnym, najbardziej widzianym/znany/dostrzeganym.
Człowiek nie jest stworzony do bycia na ludzkich pustyniach. Do ścisku, do uwięzienia w pozorach, do wcielania się w skórę innych ludzi. Jak skończyła się historia wieży Babel? Jak kończyły się historie cywilizacji, które zaczynały swoim rozwojem przekraczać prawo natury = prawo stworzenia?
Próbujemy, to kryć się w ludzkim nadmiarze istnienia – „Będę nieostrzegany pośród wielu, to dam radę. Prześlizgnę się przez życie, życiowym lenistwem, nieznaczeniem, nieodpowiedzialnością. Nie zobaczą jaki jestem naprawdę, więc jeśli nawet odrzucą mnie lub skrytykują to właściwie nie do końca mnie (prawdziwego). Może wystarczy, że poudaję tych na świeczniku, by zapełnić swoje pragnienia?”. Jednak natura woła o dostrzeżenie „Zobacz mnie, jestem! Zaakceptuj! Pozwól przynależeć, być i żyć, jako ja, nie ktoś udawany!”. Jednak nieumiejętność i brak wiedzy, pcha nas z chęci dostrzeżenia, akceptacji i przynależności, wspartej potrzebą ważności i bezpieczeństwa, w stawanie się kimś niezastąpionym, cennym, jedynym. Popycha nas do skrajności, zrodzonej z ogromnego lęku i pychy.
Czym jest stawanie na świecznikach pseudo sławy? To strach przed byciem nikim, przed brakiem zauważenia, przed samotnością, przed odrzuceniem, przed spojrzeniem na swoje proste „jestem”. Jednak zapominamy - gdy wchodzisz na świecznik, cień staje się jeszcze większy, wyższy/dłuższy/obszerniejszy. Ten cień nie milczy. Cień jest głosem wołającego na pustyni o Prawdę. Ten głos krzyczy wewnętrznie. Szepcze, woła, kłuje, mówi reakcjami, odruchami, niekontrolowanymi emocjami, snami, oraz chorobami. Ucieka się po wszelkie dostępne środki, by być usłyszanym.
Dlaczego tak wiele samobójstw, depresji, agresji, innych chorób psychicznym i pochodnych, lokuje się w dużych skupiskach ludzkich? Dlaczego tam, gdzie wydaje się, wszyscy powinni współgrać, współtworzyć, widzieć siebie, pomagać, dostrzegać, opiekować, polegać, itd… Dlaczego tam?
Bo to pustynie przesycenia, nadmiaru, braku równowagi, zakrywania, ukrywania, udawania, niewidzenia lub nad-widzenia, braku zainteresowania lub skrajnego wścibstwa w nękaniu, hejtowaniu, nadużywaniu relacji (nawet tych niepowstałych prawdziwie).
Potrzeba nam uważności, skupienia, samoobserwacji i nauczenia się czym jest pustynia dla nas samych. Czym jest cień. Przyjrzenie się sobie i autoaktualizacja w zmianach. Przyglądanie się, widzenie (nie tylko dostrzeganie) prawdy o drugim człowieku. Potrzeba nauki, rozwoju, wiedzy, umiejętności, znajomości praw natury, lubienia i samoakceptacji.
Potrzeba tego coraz bardziej, mocniej, głębiej, gdyż powstają kolejne pustynne nadmiary niemal negliżu wizerunkowo emocjonalnego, który powiększa cienie. One rozrastają się do niemierzalnych i niekontrolowanych obszarów. Będą owocowały tak dużą destrukcją, że nie będzie można jej nadzorować. Zapanować nad psychicznymi i fizycznymi następstwami w chorobach. W izolacji, w uciekaniu od ludzi i od siebie w wirtualne bezcieniowe życie zamiast „jestem”.
Jakie pustynie? E-pustynie.
Nieco inne od zatłoczonych miast, które zaburzają ludzką indywidualna energię, natłokiem innych częstotliwości. Jednak bardziej zakłamane, łatwiejsze w bezkresności imaginacji, z mniej dostrzeganym mrokiem utraconego cienia i ..
Hałasu ciszy…. Bezgłosnego wołania na pustyni.
Wędrowiec dnia
SoniQ




Komentarze