Relacje rozwodowe (Rdz 2,18-24) (Mk 10,2-16) 03.10.2021r.
- Dorota Malinowska
- 3 paź 2021
- 3 minut(y) czytania

Opowieść o stworzeniu? Opowieść o człowieku? Raczej opowieść o relacji.
O tym dzisiaj o relacjach.
Oto w rajskim ogrodzie umieszcza Stwórca człowieka, powstałego z prochu ziemi i ożywionego Tchnieniem. Tak powstaje relacja Stwórca – Stworzenie. Jakim jest to połączenie, na czym się opiera i z czego wynika? Nie jest przypadkiem, zrządzeniem, jest świadomym, zrealizowanym zamiarem Stwórcy. Czy wynika z samotności? Nie był Stwórca samotnym, bo choćby Mądrość była przy nim.
Czy jest realizacją z Miłości?
Utworzeni na obraz i podobieństwo Boga, który budował relację, wraz z Tchnieniem. Dostrzega Stwórca, że dzieło Jego nie jest zdolne do budowania więzi, łączności i przyjaznych oddziaływań, a może nawet dbałości i troski, z istotami żywymi, kiedy to wszystkie sprowadza do niego. Adam nazywa przyprowadzone „istota żywa”. Zda się, iż nazwanie czegoś, jest początkiem więzi, współoddziaływania, jednak Adam potrzebuje czegoś więcej do relacji. Do połączenia, opartego na odczuwaniu. Trzeba mu pokrewieństwa, jak u Stwórcy „..na obraz i podobieństwo”? Mężczyźnie potrzeba zbieżności cech, by tworzył wspólnotę?
„Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam; uczynię mu zatem odpowiednią dla niego pomoc” (Rdz 2,18)
I tu pojawia się słowo słowo עֵ֖זֶר - (‘ê·zer -pomoc), występujące w Piśmie wówczas, gdy to Bóg przychodzi z ratunkiem życia człowieka. Przychodzi z mocą wybawienia [np.: Pwt 33,26; Oz 13,9; Ps 20,3; 33,20; 89,20; 121,1.2; 124,8; Dn 11,34]
Zatem Eva (znaczy życie), ma być wypełnieniem, czy też ratunkiem dla Adama? Czy to znaczy, że człowiek nie był kompletnym w swoim samodzielnym istnieniu?
Jakie relacje powstają na skutek stworzenia i uczynienia?
Kobieta i mężczyzna względem siebie, i wobec Boga? Satysfakcja Adama, że do relacji otrzymał kogoś równego sobie, lecz czy to wykorzystuje? Czego zabrakło pomiędzy dwojgiem pierwszych, skoro dochodzi do grzechu, opartego nie tyle o kuszenie, co podważenie prawdy? Gdzie była bliskość, stabilność, zainteresowanie, komunikacja (jak np. przekazanie treść o zakazie spożywania), ufność, zawierzenie, współdzielenie (dlaczego nie nastąpiło doradzenie, dzielenie się wątpliwością, współdecydowanie)?
Jak zmieni się i na czym trwał będzie związek dwojga, gdy dostaną skóry zwierzęce na drogę?
Na winie, obwinianiu, wzajemnym niszczeniu, czy na wsparciu, zrozumieniu, przy (niestety) odczuwaniu winy i odpowiedzialności?
Bardzo dużo pytań rodzi się z treści Słowa, ale tyleż samo winniśmy zadawać sobie w codzienności.
Na czym budujesz swoje relacje?
Najczęściej bowiem, budujemy relacje z poczucia braku. W oparciu o swoje potrzeby. Zdaje nam się, iż drugi człowiek zapełni pustkę, potrzebę, nawet taką niezdefiniowaną, nienazwaną w przyczynie jej odczucia i powstania. Uznajemy, za najprostsze – brak mi, to s wezmę kogoś, on mi to da.
Tyle, że tak to nie działa. Nie ma takiego prawa Stwórcy, które mówiłoby „..zabierz sobie od innego, to cię wypełni”. Prawo Stworzenia mówi o Miłości, o współczynieniu, o uświadamianiu sobie własnego potencjału, na skutek współistnienia i wypracowaniu w sobie (wzroście, rozwoju, uczeniu się, itp.), w oparciu o więzi, a nawet chwilowe, krótkie napotkania.
Drugi człowiek nie jest zapychaniem adamowego boku. Z Adama wyjęte zostało to, co było w nim, a nie dopchane – jeśli już chcemy bazować na tym obrazie.
Dlaczego Chrystus gani zwyczaj listów rozwodowych?
List, składający się z 12 linii „obelg, umniejszeń, oskarżeń, krytyki i subiektywnych ocen” był bowiem prostym kluczem do zerwania jednej z najbliższych relacji. To kobieta, stojąca przy mężczyźnie znała go, może nie najlepiej, ale blisko. Stanowiła bowiem lustro jego dnia codziennego. Potwierdzenie ułomności, odbicie słów i czynów, obraz zmagania się z odczuwanymi brakami i bycia kimś innym, niż chciał być w oczach postronnych. Zatem była także świadkiem i świadectwem kim jest. Z niepowodzeniami, żądzami, kłamstwami, pozami, itd.. Czy mogła być niewygodną? To zależy, czy była taktykiem, strategiem, umiejącym przyklasnąć kiedy mąż tego potrzebuje, nie widzieć kiedy mąż potrzebuje, nie mówić lub kłamać, a także być głuchą, kiedy mężowi to wygodne.
Relacje kłamstwa, obłudy, kosztownego wyrzekania się siebie, na poczet więzi?
Oddziaływanie na siebie dwojga dorosłych osób jest specyficzne i powikłane. Zagmatwane naszym postrzeganiem świata, nadmyśleniami, kompleksami, snobizmem, egoizmem, hierarchią wartości i zasad.
A dziecko? Dziecko jest. Po prostu jest i dopóty, dopóki nie uczynimy z niego kaleki relacyjnej, życiowej, dopóty w prostocie czuje, bierze, nie zniekształca uczuć i pragnień, nie wycenia, przyjmuje i bierze wprost.
Czy widzieliście małe dziecko, które unika dorosłej, nowo napotkanej osoby? Ono czuje tego człowieka. Nie rozważa i nie analizuje, a odczytuje wprost energię i zamiar. Dziecko nie szuka poklasku, nie szuka atencji i przydatności drugiej osoby, ale za to czuje prawdę.
Zatem jak budujemy relacje czuciem, emocją, strategią myślenia i nadmyślenia? Chciejstwem, żądzą, z pustki, dla wygody świadkowania naszym sukcesom i niewygody dostrzegania porażek? Z lenistwa wykorzystania, z nadprodukcji i potrzeby „niech ktoś to zabierze, nawet gdy nie potrzebuje”?
Jak często wręczamy innym listy rozwodowe i to nieskładające się nawet z 2 linijek? Listy bez słowa. Nie, by nie ranić, nie oceniać, nie krytykować, lecz z lenistwa. Z uniku. Ze strachu przed samym sobą, by nie dostrzegać prawdziwych przyczyn własnych wyborów i ich konsekwencji. By pozostać ślepym na niesprawiedliwość z nas.
SoniQ DMS
Wędrowiec Dnia FB




Komentarze