top of page

Samuel …. Usłysz drogę (1Sm 3)

Zdjęcie autora: Dorota Malinowska
Dorota Malinowska
17 sty 2021
4 minut(y) czytania

Samuel (hebr.שְׁמוּאֵל Bóg wysłuchał / Bóg usłyszał) – ten, o którym usłyszano i ten, który słuchał.

Ten, którego podarowano, włożono na drogę życia i ten, który tą drogę potwierdził swoją postawą.

Oczekująca na potomka Anna, składa Bogu obietnicę oddania syna. Wyznacza Samuelowi cel życia – kapłan, sędzia, poświęcony posłudze dla Jahwe. Bezwolne dziecko, z narzuconym modelem działania, formą kształtowania osobowości i codzienności. Człowiek z przypisanym obciążeniem, obowiązkami, odpowiedzialnością i rodzajem aktywności. Nieświadomy jeszcze, a już pozycjonowany.

Jako „słyszący”, potwierdza wybór matki swoją postawą, odpowiedzią na wezwanie.

Czy aby swoją odpowiedzią?


Czym są nasze drogi życia? Jak na nie trafiamy? Czym jest usłyszenie i odpowiedź na powołanie, zawezwanie? Jakimi narzędziami kształtuje się lub kształtujemy siebie i swoje życie?


„Hinneni” - «Oto jestem»

Jestem kim? Jestem gdzie? Czy jestem gotowy i przygotowany do własnego zawezwania? Czy wiem jakie są skutki mojej odpowiedzi i czego potrzebuję, by stawać się gotowym?


Wielu z nas jest na różnych ścieżkach zawodowych i relacyjnych, nie mając świadomości, że to nie są nasze drogi. Zostaliśmy na nie popchnięci przez wychowawców (ich marzenia, często niespełnione własne drogi), przez zwyczaj (bo tak wypada), przez nawyki (bo inni tak robili), przez wyobrażenia (będę jak X i będę miał to, co on), przez wpływy (poddanie się sile charakteru innej osoby), przez ucieczki (żeby nie być jak Y), przez bylejakość własnego lenistwa i tak zwane przydarzyło się.

Nieświadomość i brak relacji z sobą, brak rozpoznania siebie, zakotwicza nas na tych drogach. Może czujemy pewną niewygodę, niedopasowanie, ogromne przemęczenie, uciążliwość w niby prostym funkcjonowaniu, wypalenie, stały smutek i brak zadowolenia, brak satysfakcji, gdy teoretyczne powinna zaistnieć, samotność i niezrozumienie. Może czujemy, lecz nie słuchamy własnych odczuć, impulsów, gdyż nie posiadamy zrozumienia. Słuchać, nie znaczy odczytać dźwięki. Usłyszenie, nie znaczy zinterpretowanie zestawionych odgłosów zwanych słowami, choć i te najczęściej do nas nie trafiają swoją wymową. Zwyczajowo nasz odbiór polega na pomijaniu wyrazów niewygodnych lub zdających się standardowymi, przewidywalnymi, rutynowymi, nieznaczącymi, powtarzalnymi, itd.

Usłyszenie jest także odbiorem bodźców odczuciowych, doznaniowych, wizualnych, w ciszy i w różnych tonach. Nawet kiedy kowadełko w uszach milczy, można usłyszeć więcej, niż gdy pracuje.

Pozostaje jeszcze odczytać zasłyszane, zinterpretować i dać sobą odpowiedź na życie i na siebie.


Potrzeba świadomości, wiedzy, rozpoznania siebie i swoich zasobów, swojego powołania, do którego te zasoby mają służyć. Potrzeba odwagi, stawiającej nas często przed porzuceniem tak zwanej strefy komfortu, w którą się wpasowaliśmy, albo też nas wpasowano. Zmiana jest wyzwaniem? Pozostanie bez zmiany też nim jest. Jednak jedno z nich jest trudem dla spełnienia, a drugie dla zaprzepaszczenia.

Może zdarzyć się oczywiście, że inni postawili nas na właściwej drodze, gdyż odczytali nasze zasoby, odpowiednio szacując przydatność, predyspozycje oraz pasje w nas. Wówczas potrzeba nam tylko potwierdzenia drogi w nas samych, jej kontynuacji i indywidualności, by nie być nigdy zamiast. Nie zostaliśmy stworzeni i posłani zamiast innych, w ich miejsca, w ich zadania. Mamy z miłości pomagać, wspierać się, uzupełniać, przejmować „spadek”, ale dla kontynuowania po swojemu i z siebie.


Możemy trafiać na swoje drogi przez poradniki i „nieporadniki” życiowe.

Heli, niespełniony kapłan, niespełniony rodzic, może być „nieporadnikiem” życia = nie rób tak jak ja, nie popełniaj moich błędów, nie marnuj drogi.

Czyżby? A może nie ma dróg marnowania, mimo iż zdają się straconymi szansami, pełnymi niepożądanych efektów, bezskutecznych i nieowocnych poświęceń, czynności i pracy? Może posłaniem i sukcesem życia starego kapłana był Samuel? Jego rola, jego droga, jego miejsce w świątyni?

„Nieporadnik” – czyli ucz się na błędach innych?

Niekoniecznie. Możesz czerpać wiedzę z błędów, ale pamiętając, iż nie każdy błąd jest błędem. Czasami jest tylko drogą do właściwych rozwiązań. Jest przygotowaniem dla zdobycia wiedzy, kompetencji, poszerzenia horyzontów i własnych granic. Nauką doświadczania (np. emocji), zmianą perspektywy dla otworzenia umysłu, poznawaniem siebie, by pojąć czym jest słyszenie i usłyszenie, a czym gotowość do samodzielnej odpowiedzialności.


Nie można usłyszeć tylko z zewnątrz. Słyszymy wewnątrz w sobie. Nawet jeśli przekaz przychodzi z zewnątrz, usłyszenie jest przez siebie i z siebie.

Uważność, samoobserwacja, koncentracja, otwartość, asertywność, odwaga, inicjowanie zmian, inspiracja, kreatywność, wspomagają nas w drodze na wielu drogach. Relacja z sobą samym pomaga słyszeć. Zaopiekowanie się sobą, w trosce miłości, pomaga wybierać i trwać. Wspiera odczytanie własnych „nieporadników” i zawołań duszy – pragnę, chcę, potrzebuję, wybieram, ….


W zawołaniach często liczą się szczegóły, drobiazgi, niby nieznaczące impulsy. Ozdobnik wypowiedzi, nieznaczący dodatek obrazu, niepasujący do zdania wyraz, niby pomyłka przekazu, itd.

Dostrzeż. Daj pobudzić się zastanowieniu.


Przykład:

„Odpowiedział im: «Chodźcie, a zobaczycie». Poszli więc i zobaczyli, gdzie mieszka, i tego dnia pozostali u Niego. Było to około godziny dziesiątej.”

Niby nic ale dlaczego dziesiąta (znaczy ok 16 z naszym zegarem)? 10 bo pełnia? Bo między 10 a 11 godzina zaczynał się szabas? Bo nawet o 11 godzinie w przypowieści jeszcze pan zatrudniał robotników? 10, bo jest godzina po przyszłej śmierci Chrystusa?


Na powołanie najczęściej nie trafiamy sami, bo też sami nie żyjemy. Wspomagają nas relacje z innymi. Wzajemne oddziaływanie, reakcje, więzi zaufania bądź wrogości, kierunkują słyszenie i posłuch.

Tak Heli - Samuel, Andrzej – Szymon.


Nasza właściwa droga zmienia nasze imię albo też wzmacnia jego znaczenie. Samuel z ofiarowanego staje się ofiarującym. Z przeznaczonego, głoszącym przeznaczenie. Z „Bóg usłyszał”, słyszącym Boga.

Szymon przeistacza się w kruchą jeszcze skałę, która doświadczeniem stanie się opoką. Nieporadnością pozyska wszystko to, co niezbędne dla fundamentów.


Czy słyszysz i znasz swoje imię? Czy poznałeś drogę, imię i zawołanie?


Teoretycznie rozpoczął się nowy rok. Czas podsumowań, stawiania celów, planów, które w 90% nie zostaną wykonane, a już z początkiem lutego stracą znaczenie. Dlaczego?

Bo nie są nasze? Bo nie na tej drodze? Bo brak nam wytrwałości, systematyczności, zasobu nawyków, samokontroli i wielu innych cech? Bo rok nie zaczyna się w zimie (gdy natura i nasz organizm są w zupełnie innym „stadium organizacyjnym”)? Bo ….. ?

Posłuchaj i usłysz.



Wędrowiec dnia

SoniQ

„Tworzeni Słowem”

Komentarze


bottom of page