Skróty Boga ... troska z prawa. (Wj 22,20-26)
- Dorota Malinowska
- 1 lis 2020
- 4 minut(y) czytania

Jaką metodę wychowania, nauczania, a raczej troski przyjmuje Ojciec, od czasu stworzenia? Ustanowił prawa, które są proste, jasne i wynikowe. Jednak człowiek ich nie przestrzega. Nie rozumie, nie odkrywa, nie chce się im poddać, przez co komplikuje swoje życie, szykując sobie trudy, choroby, smutki i wiele innych destrukcyjnych konsekwencji.
Począwszy od raju, jakie i ile praw było? Ile nadanych rygorem? Było prosto, jasno i oczywiście, bo wszystko było „dobre” lub „dobre dobre”, w harmonii, równowadze, współtworzeniu i współoddziaływaniu. Jedno było(nam wiadome) prawo zakazu, nie będące restrykcją, jak usiłuje się nam to przedstawiać. To było zalecenie, troska, informacja – jeśli zrobisz, to konsekwencja będzie dla ciebie sroga.
Nie posłuchali. Nie znaczy to, że przestał istnieć raj równowagi. Przestał istnieć dla człowieka. Ze zwątpienia zrodził się strach, a za nim wstyd, żal, gorycz, tęsknota, nieustające pragnienie, zawiść, zazdrość, złość, gniew, wina i obwinianie (w szukaniu usprawiedliwień dla własnych czynów/myśli/emocji). Zrodziła się zbrodnia, wraz z prostą ścieżką oddalania od Ojca i unicestwiania człowieka.
Ingerencja Boga?
„Dam im prawa. Dam zestaw praw i nauczę ich, albo odwrotnie nauczę ich swoimi objawieniami, posłańcami, prorokami, wydarzeniami, praw, które od zawsze istnieją, a nie są dostrzegane.”
Tak przekazał prawa w Księdze Wyjścia zapisane, czy też w Księdze Powtórzonego Prawa. Całe opisy, szczegółowe wytyczne, jakby prowadzenie za rękę przez coraz większy gąszcz wskazówek, ale też ostrzeżenia dla każdego czynu w codzienności.
Ogrom tego nieprzemierzony? No, kapłani i „uczeni w piśmie” mieli zajęcie i dobrze płatny fach. A czy to się przekładało na poprawę sytuacji człowieka?
„No nie rozumieją nadal praw. Po co im prawo dane?”
Ratując ich od nich samych i konsekwencji ich czynów, prowadząc do nowej ziemi i życia, skraca Ojciec wytyczne w konkret przykazań. Krótko, zwięźle, zawiera się w nich wszystko to, co rozpisane szczegółowo w księgach wędrówki ku uwolnieniu.
Czy pomogło? Czy zalecenia ostrzegawcze znalazły skutecznie zastosowanie?
No nie. Znów człowiek własnym rozumem, odczuciem, myśleniem , emocją zaczął przekręcać Słowo, dla własnej wygody, w zależności od sytuacji i oczekiwanej korzyści, jednocześnie szykując sobie autodestrukcję. Stałe gniewy, wyrzuty sumienia, zbrodnie, przestępstwa i oddalenie od siebie nawzajem, od siebie samych i od Ojca.
„To może krócej jeszcze trzeba?”
Nauczyciela Słowa daje krótką instrukcję - Kochaj!! Kochaj Boga – to przywróci relację. Kochaj siebie (w tobie Ojciec część siebie z podobieństwa zostawił), a wówczas kochać będziesz umiał bliźnich, jakby z natury prawa.
Krótko, zwięźle i u podstawy wszystkiego. Bo to z miłości pochodzą wszystkie pozytywne skutki w myślach, w uczuciach, emocjach, czynach, a nawet odruchach. Z miłości jest akceptacja, szukanie zrozumienia, szacunek, godność, tworzenie wartości zamiast umniejszanie, a za tym budowanie zamiast niszczenia. Dzielenie się zamiast zagrabiania. Z miłością zmienia się perspektywa i postrzeganie, odbiór rzeczywistości, która z wrogiej, lękliwej staje się ufna zaufaniem.
Otwiera się myślenie i rozumienie, widzenia praw Ojca, tych ze stworzenia świata. Nie trzeba wówczas skomplikowanych kodeksów prawa cywilnego, rodzinnego, karnego, finansowego, moralnego, skarbowego, bo wszystko jest zrozumiane miłością i nią naturalne.
Czym jest miłość?
Problem pojawia się w tym, że nie umiemy kochać siebie. Nie uczy się nas miłości do siebie. Przekrzywiamy znaczenie miłości i jej sens. Mylimy miłość z egoizmem, z egocentryzmem, z poświęceniem i umartwianiem. Z zauroczeniami, pożądaniem, lękiem, a za nim chciwością, roszczeniem, wymuszeniem.
A wystarczyłoby małemu dziecku uzmysłowić czym jest miłość.
Bóg skraca swoje prawa, ujmując je w prostym przykazaniu.
Za Jego śladem skracajmy swoje zawiłe wytyczne życia do prostych, gruntownych własnych zasad, które przeprowadzą nas przez pogmatwanie oczekiwań i reguł ludzkiej codzienności, w zdrowiu, w równowadze, w szczęściu, w spełnieniu.
Jak wygląda nasze życie.?
Rodzimy się mając prawo życia. Prawo miłości, prawo opieki, troski? No, te już nie są tak oczywiste. Nawet samo prawo życia jest zachwiane.
Ale zakładając, że narodziny są w stabilnej rodzinie/opiece, nie narzucamy dziecku praw, rozumianych jako oczekiwanie wypełnienia obowiązku. Jest w harmonii – jak raj.
Wraz z wzrostem potomka rozpoczyna się zacieśnianie i narzucanie wymagań, podporządkowań. Rozpiska zasad staje się coraz dłuższa i bardziej stresująca. Bo dla człowieka prawo jest wieloznaczne i zależne od sytuacji. Raz ci wolno, raz nie wolno., Raz wypada, a raz nie wypada. Powstają obłudy, kłamstwa, interpretacje i nadinterpretacje. Pokrzywiony moralnie, rozregulowany nastolatek, z zakorzenionym wewnętrznym krytykiem, cenzorem, szydercą, może oprawcą, nastolatek poznaje coraz więcej praw zewnętrznych, kodeksów, rozporządzeń reguł. Na wpojone rodzinne kodeksy, nakładają się kodeksy z wiary, kodeksy państwowe, firmowe, oraz mnogość zasad, wyznawanych przez innych ludzi, wychowywanych w innych regułach, tradycjach zwyczajach.
Jak w tym gąszczu być człowiekiem Boga?
Obijamy się do mocno dojrzałych lat życia, a nawet do starości w poszukiwaniu zrozumienia. Poszukiwaniu świadomym, lub nieświadomym docieraniu do sedna. Czy odnajdujemy Prawo? Wielu z nas nie.
Miłość do siebie jest sednem i początkiem dla odbioru świata, dla budowy relacji, dla tworzenia wartości, dla wykorzystania zasobów otrzymanych od Ojca, które winny znaleźć rozmnożenie.
Skracajmy i porządkujmy własne zasady życia, od siebie, przez siebie, by wokół siebie tworzyć lepszy, dobry czas, świat, konsekwencje dla nas, nas wszystkich.
Jak znaleźć drogę do siebie? Jak rozpoznać w sobie to, co do posprzątania/zmiany/przepracowania? Co zapomniane, co niedostrzegane, a tak cenne? Jak z siebie tworzyć i przez siebie działać?
Zapraszam
Wędrowiec dnia
SoniQ
Ciekawostka : spójrzmy na chłopów, dawnych chłopów, prostych ludzi i tradycje wsi. Nikt ich nie nauczał, nie, ćwiczył, a jak wiele praw Ojca jest tradycją od wieków przekazywaną przez pokolenia. Spójrzmy na plemiona dawne, ile z praw było po prostu. Prawo opieki, dzieleni się, zbiorów, żniw i plonów, naprawiania szkód, „pachty”, pożyczek bez odsetek, barter, prawa starszych i wiele więcej.




Komentarze