Strategie …na znajomość, uwiedzenie, podpuszczenie (Mk1,21-28) 31.01.2021r.
- Dorota Malinowska
- 31 sty 2021
- 4 minut(y) czytania

Strategia na znajomość? Strategia uwodzenia, podlizania, przypodobania (wazeliny)? Strategia podpuszczenia?
Skąd opętaniu przychodzi sposób na Chrystusa - „…wiem kto jesteś”?
Czy wiem, z podaniem definicji Osoby, jest prawdziwym stwierdzeniem rozpoznaję w Tobie moc, siłę, posłanie, pochodzenie? Czy jest to próba wciągnięcia w rozgrywkę?
Jak my gramy z sobą, przyjmując różne strategie zachowań, wykorzystywania wiedzy o naturze człowieka i jego czułych punktach?
Strategia - znam cię.
Niby proste stwierdzenie, które winno kojarzyć się z przyjemnością przynależenia do grona napotkanych kiedyś osób (co najmniej napotkanych). Tymczasem, to proste stwierdzenie często budzi niepokój. Ba, nawet nie stwierdzenie, a uśmiech przechodzącej osoby potrafi wprawić w zakłopotanie – „Znam go , że się uśmiecha?” „A jeśli znam, to skąd? A jeśli on mnie zna, to co o mnie wie?”.
Każdy z nas skrywa w sobie różne sekrety, tajemnice, czułe lub słabe punkty, do których nie chce przyznawać się przed światem. To niebezpieczne cienie, przez które wikłamy się często w niedomówienia, nieporozumienia, a nawet kłamstwa i nieprawdziwe wizerunki. Udajemy kogoś innego spychając przeszłość w niepamięć. Kreujemy i pozwalamy innym kreować wyobrażenia o sobie i dlatego później narasta w nas lęk przed prawdą, podejrzliwość i uciekanie.
To powoduje nerwowe reakcje na każde ”znam cię”, „pamiętam cię”, a nawet przypuszczenie, że ktoś może pochodzić z naszej przeszłości, choć go nie pamiętamy. Choć nie kojarzymy osoby i okoliczności.
Te cechy stały się podłożem do strategii działania - „znam cię” – taktyka na znajomość.
Przyjęcie postawy osoby znajomej, czy też zwracanie się po imieniu, jest przez niektórych odbierane jako próba skrócenia dystansu między osobami, może posłużyć do wybicia interlokutora z jego toku myślenia, przez wzbudzenie niepokoju. Przez zaburzenie pewności siebie i ujawnianego wizerunku – bo „znam cię”.
Zastosowany, w placówkach obsługi klienta, zwyczaj imiennych plakietek może i faktycznie pozwala niwelować bariery klient - obsługa, nabywca - sprzedawca. Może dla pracowników o niskim stażu, których imię nie jest wyświechtanym sloganem, a powtarzane z uśmiechem pozwala klientowi na nieco przywilejów, sprawdza się ten system tworzenia pozornej bliskości. Jednak „bezplakietkowe” użycie imienia, np. kontrahenta na spotkaniu, jest wytrąceniem go z obranej pozycji w rozmowie, czy negocjacji. Staje się niewygodne przez podejrzenie i niepewność faktycznej zażyłości.
Nie przyzna się nikt przecież, że nie wie czy się znamy, że nas nie pamięta. Nie wypada zapytać, bo to przyznanie się do niepamięci. A zatem, co kto może o mnie wiedzieć?
Zauważmy, iż sama wiedze traktowana jest jak ogromny oręż i droga do przegranej.
Strategia - przypodobanie. Komplement, uznanie, podlizanie – czyli wazelina dla odwrócenia uwagi, dla zawstydzenia, lub narzucenia konkretnego zachowania.
Przecież jeśli powiem komuś, że wiem jaki jest ważny lub jaki jest odważy, kulturalny, uznany i szanowany, to jak ten ktoś mógłby mnie źle traktować? Zaprzeczył by postawionej przeze mnie tezie i pochwale. Jeśli powiem, że jest słaby i nie ma żadnych możliwości, to nawet jeśli będzie chciał zaprzeczyć, lub podjąć działanie, to w świadomość zostało zapuszczone „nic nie możesz mi zrobić”. Lekceważę twoje działania, bo są niesprawcze.
Tu wchodzimy w strategię podpuszczania, czy też wypuszczania przeciwnika.
Strategia - podpuszczenie, celowe przekłamanie.
Jest ono jeszcze lepsza wówczas, gdy znamy mniemanie przeciwnika o sobie samym i o innych ludziach. Wówczas trafnym jest podtrzymanie owego wyobrażanego statusu, choć najczęściej jest nieprawdziwy. Przekonaj przeciwnika o nieomylności i wykorzystaj omyłkę?
Strategia - zaprzeczenie
To przymuszenie swoją wypowiedzią, która stawia oponenta w niewygodnym położeniu i niekorzystnym świetle do zaprzeczenia.
Po co padają słowa:
„Ach! cóż my z tobą mamy, Jezusie Nazareński? Przyszedłeś, abyś nas wytracił. Znam cię, ktoś jest, żeś on święty Boży.” (Mk 1, 24)
Miejmy w pamięci, że mówi to człowiek pośród wielu zadziwionych i nieznających tego Nauczyciela z mocą. Człowiek, który prawdopodobnie milczał na innych spotkaniach, a tym razem słowo Jezusa poruszają w nim demony. Mówi przyszedłeś nas zgubić – znaczy ludzi, czy demony?
I tu nie pomaga żadna strategia, ani pochlebstwa, ani podpuszczeń, ani rozgrywek. Tu pada rozkaz i następuje wykonanie, przez odpuszczenie.
„Cóż to jest? cóż to za nowa nauka, iż moc..” (Mk1, 27)
Taktyka na poruszenie, inspirowanie, rozumienie, na wymuszenie reakcji i kreacji.
Jaką nauka była nauka Jezusa?
Nie było mnie tam i nie wiem, lecz pozwolę sobie przypuścić, na podstawie spisanych dziejów Chrystusa w Ewangeliach.
Uczeni w piśmie czytali zapisy testamentu. Uczyli słowem i przekazem spisanym. Nie było to trudne wiekami, gdy wykształcenia i umiejętność czytania i pisania nie była powszechną. W czasach gdy księgi i spisane słowo były przywilejem rzadkim.
Do dzisiaj wielu nauczycieli jest tylko odtwórcami „bez ducha uczenia”. Przekładają zasłyszane, wyuczone treści na mowę i wtłaczają ją bezmyślnie w głowy uczniów. Nie bacząc na słuchacza, na skutek, na jego potrzebę.
Tymczasem Chrystus mówi przypowieściami, przekłada słowo spisane na słowo potoczne, na przekaz docierający do wnętrza człowieka, niezależnie od poziomu wykształcenia i otwartości umysłu. Niezależnie od głębi wyznawanej wiary i bliskości Ojca. Używa zwrotów adekwatnych do odbiorców, a nadto jest pewny swego, a raczej Słowa Ojca.
Jest odwagą i łagodnością, spokojem i siłą, bez niedopowiedzeń i miejsca na wątpienia, czy podważanie.
Dla Niego treść i przekaz jest oczywisty. Jest zakotwiczony głęboko w każdym człowieku, choć ludzie nie potrafią jej odkryć w sobie. Zapominają o Źródle , o swoim pochodzeniu, o własnej mocy z Ojca.
Nauczyciel = Słowo i Życie, Prawda i Droga.
Wędrowiec dnia
SoniQ
„Tworzeni Słowem”




Komentarze