Szaleniec i demolka zrównania (Łk 3, 1-6) 5.12.2021r.
- Dorota Malinowska
- 5 gru 2021
- 3 minut(y) czytania

Oto Szaleniec w wielbłądziej sierści, z przepasanymi biodrami, miodem na wargach i resztką szarańczy między zębami.
Czyż nie jest szalony człek, co porzuca komfort idąc na pustynię? Odrzuca miejsce wśród elity kapłanów dla poniewierki? Władcy swemu w twarz i głośno wyrzuca występki nieczyste?
Który staje się „wrzeszczącym” na pustkowiu „ …prostujcie ścieżki Jego.” (Lk 3,4)?
Czy potrzeba Panu prostowania dróg? Temu, od którego wszystko pochodzi? Temu który uczynił wszystko, dał wszystkiemu kształt i prawo przemiany?
Szaleńcze nawołanie do demolki stworzenia? Do uczynienia wszystkiego monotonnym, jednakim?
„Każda dolina zostanie wypełniona, każda góra i pagórek zrównane, drogi kręte staną się prostymi, a wyboiste drogami gładkimi!...”
Głos wskazujący, jak na czas owy przystało, metaforą, obrazem, przypowieścią, porównaniem.
Szaleńca widzenie ponad przyziemność, ponad przekonania i standardy królowi jedno, kapłanom drugie, a reszcie znów inne przyzwolenia. Szaleniec ponad obłudą, z doskonałą znajomością psychiki człowieka.
Przywołuje elementy znanego ludziom środowiska, aby pojęli jak ma wyglądać ich praca nad samym sobą, by mogli doświadczyć zbawienia. By zrozumieli, codzie się z myślą, emocją, duszą człowieka w czas siedzenia w dolinie = depresji, na szczytach = w euforii, w meandrach ścieżek płynącego jak rzeka nurtu życia.
Doliny – poczucie nieznaczenia, zagubienia, odrzucenia, niesamodzielności, braku sprawczości i odpowiedzialności, umniejszania sobie, uniżenia, pogardy do siebie i swojego życia, stałego ogromnego lęku, wycofania, żalu, gniewu, postawy ofiary, zniewolenia, podporządkowania innym, zniewolenia i uzależniania, to ciągłe poczucie niedoboru, braku, utracenia, nadmiernej pokory, wystraszenia, postawa braku działania i aktywności kreowania, z uciekaniem od myślenia i analizy sytuacji , w celu faktycznego rozpoznania swojej sytuacji i swoich możliwości, z obwinianiem, samokrytyką i autodestrukcją, w ciągłej ucieczce od odżycia.
Pagórki i góry – nadmiarów materii, nadmiarów pożądliwości, roszczeń, autorytarnych postaw wobec innych, niewolenia, podporządkowania sobie, egoizmu, chciejstw, wybujałych oczekiwań, nadwydajności myślowych i emocjonalnych, rozpamiętywania, zamartwiania się, zawieszania między rozpamiętywaniem, a marzeniem i wizjami przyszłości, knowania, plotki, zawiści, zazdrości, buty, pychy, ryzykanctwa, pogardy, rozpusty, lenistwa, powierzchowności, oskarżeń i przerzucania win, krytykanctwa, oceniania, porównywania w tendencji „jestem lepszy”.
Ścieżki kręte – pomiędzy skrajnościami dolin i gór, skrajnych emocji, wyszukiwania wykrętów, omijania prawdy, usprawiedliwień, wymówek, obejść i ucieczek z relacji, skrótów „nieczystym” postępowaniem i nieprawymi zagrywkami, braku systematyczności i motywacji, determinacji i trzymania się zasad, a za tym zmienności i chwiejności postawy (bo brak zasad własnych i wartości).
Po co zatem prostować ścieżki, skoro Stwórcy raczej to nie jest potrzebne?
Prostować dla siebie, dla swojej przemiany i zrozumienia, co dotychczas było nie tak w moim życiu. Co odsuwa mnie nieustannie od siebie, od spełnienia , od harmonii, od Prawa ,od Prawdy, od „ścieżek zbawienia”. To ty tego potrzebujesz, a ponieważ posiadasz wolną wolę, nikt nie uczyni tego tobie.
Jak tego dokonać?
Prorok Baruch zachęcał – „Stań na miejscu wysokim, spojrzyj na wschód,..” (Ba 5,5)
Wyjdź z doliny na górę = zmień perspektywę i spójrz na wschód = na początek (jak każdy dzień zaczyna się wschodem i kończy zachodem, a za dnia widzisz dokładniej) i od początku swego życia, by zobaczyć cykl przyczynowo skutkowy. Spójrz na początek twoich przodków, bo to da ci zrozumienie, co po nich dziedziczysz, przez przejęcie przekonań, naśladowanie zachowań, ślepe adoptowanie wartości i zasad, wraz z ogromem cech, które spychają cię w doliny, na ścieżki kręte lub osadzają na chełpliwych, pustych wierzchołkach szczytów kłamstwa i pychy.
Droga, to mozolna pracy nad sobą, uczenia się, poznawania, rozumienia, naprawiania, doświadczania, ale dla swej trwałości potrzeba powolności i przekształcania krok po kroku. To jak piesza wędrówka do siebie, by nie pominąć żadnego elementu, który nienaprawiony popsułby cały efekt i zniweczył wysiłek.
„Wyszli od ciebie pieszo, pędzeni przez wrogów, …” (Ba 5,6) ,a wrogiem naszym jesteśmy my sami, w zasobie naszych wad i nieświadomości.
Ale czy wysiłek się opłaca? Czy się uda i co niesie zmiana?
Szaleniec na pustyni to Jan - יוחנן המטביל Jehohanan ben Zekarijahu – imię jego znaczy „Jahwe się zmiłował” lub „Bóg jest łaskawy”.
Po zmianie według proroka „imię twe u Boga na wieki będzie nazwane: «Pokój sprawiedliwości i chwała pobożności»” (Ba 5,4)
Harmonia i spokój zagości w tobie. To dobra podwalina do sprawiedliwości wobec siebie i innych. Sprawiedliwość jest z mądrości. Tą uzyskujesz rozwojem, a mądrość jest obiektywnością nieoceniania, rozumienia, pokory nowego doświadczania i otwartości na swoje własne zwątpienia, szukanie odpowiedzi, na potknięcia, na zmianę akceptację bez roszczeń. Sprawiedliwość i mądrość widza obfitość, wykluczając poczucie niedoborów – jeśli nie mam, znaczy nie rozumiem czegoś, nie umie, nie mam jeszcze kompetencji = zatem muszę się nauczyć, rozpoznać, pojąć, by osiągnąć poziom zaspokojenia lub wykluczyć to, co nie jest potrzebą a zachcianka pod wpływem chwili słabości.
„…I wszyscy ludzie ujrzą zbawienie Boże»” (Łk 3,6)
A co ze zbawieniem? Może prostując własne drogi uzyskamy horyzont, by pojąć czym jest.
Czy Jan był szalony? Jedną z metod leczenia chorych i docierania do ludzi, jest wejście do ich świata. Do ich przestrzeni widzenia i pojmowania.
Jan wyszedł do ludzi, by nawołać do zmiany. Stał się szalonym wśród szaleńców, a na pustynia miała tylko nadać wszystkiemu jaskrawości.
Czy potrzebna jest demolka w życiu, zasypywania dołów i burzenia gór? A czy po prostej drodze nie idzie się jakoś bardziej do celu?
SoniQ DMS
Wędrowiec Dnia FB




Komentarze