top of page

Trzymać się podwyższonej świadomości….. (J 20 19,31) 11.04.2021r.

  • Zdjęcie autora: Dorota Malinowska
    Dorota Malinowska
  • 11 kwi 2021
  • 4 minut(y) czytania

„..«Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane».” (J 20, 22-23)


I zdać się może wszystko jasne, bo tak nas nauczono. Ustanowił Chrystus sakrament spowiedzi, dając apostołom moc odpuszczania grzechów. Ale czy aby na pewno? Tak wiele się tu zadziewa, a tak niewiele dostrzegamy.


Od czasu Tabor Jezus nie jest już takim, jaki Go poznali. Nastała przemiana, której nie rozumieli i której nie rozumiemy do dzisiaj. To nie był już zwykły człowiek z krwi i kości, osadzony w naszym pojęciu materii, ducha, duszy, świadomości. Tak stał się gotowym na śmierć bez śmierci i na przezwyciężenie praw ziemskiego, materialnego, w jedności z boskim porządkiem Prawa.

W świetle tego, przenikanie przez drzwi nie było niczym nadzwyczajnym.


Przychodzi do zgromadzonych, wystraszonych, wątpiących, pogubionych, potrzebujących znaków i potwierdzenia, dla utwierdzenia. Każdy z nich potrzebował wyrwania z przestrzeni ziemskiego postrzegania zdarzeń, zjawisk, ludzi i wszelkiego istnienia, by pojąć miłość Boga i Prawo nam zostawione. Potrzebowali podniesienia w świadomości, potrzebowali Ducha.

Zanim obdarzył zgromadzonych Tchnieniem (nie było tam Tomasza), pokazał im swoje rany. Marię pobudził do Prawdy zawołaniem jej imienia – głosem. Apostołów pobudził widokiem, okazaniem ran – symbolu znanego im z męczeństwa, choć przecież nie było ich pod krzyżem.

Dla utrzymania ich w mocy głoszenia, w rozumieniu, trwaniu w Prawdzie bez wątpienia, dostają Ducha. Lecz czy słowa do nich skierowane mają znaczyć - odpuszczaj innym grzechy? Czy znaczą więcej, szerzej, do wszystkich nas, jako kolejna lekcja/nauka?


Komu odpuścicie…..

No właśnie. Komu odpuszczamy, przebaczamy, zapominamy, nie wypominamy, temu łatwiej jest odejść od błędu. Ten nie zostaje związany z własnym przewinieniem, nie będąc nim napiętnowany i pod jego ciężarem nie niszczy swojego życia.

Chrystus mówi do nich te słowa, na chwilę przed „zwątpieniem Tomasza”. Jak łatwo przykleił się, na tysiące lat, do Tomasza ten jeden błąd, który nawet trudno nazwać winą. Wątpili wszyscy tyle, że pozostali zobaczyli rany bez proszenia o ich pokazanie, a Tomasz zażądał okazania dowodu. I to on został „niewierny” - w przytyku, w łatce naszytej na wieki. Dlaczego nie „odważny”, „szczery”, „prawdomówny”? Wszak powiedział głośno to, co myśleli i inni pośród nich.

Jak łatwo osądzamy ludzi, szeregujemy, przyporządkowujemy, szufladkujemy, a nawet odczłowieczamy, odbierając im prawo do pomyłek, błędów, zwątpień. Oskarżamy, krytykujemy, oceniamy, bez szerszego spojrzenia z uważnością na człowieka, brata, bliźniego. Stosujemy różne miary wobec różnych osób i siebie. Nie chcemy pytać, dostrzegać więcej i inaczej. Prześlizgując się powierzchownie przez postacie przyjmujemy do siebie tylko półprawdy, wygodne dla nas w danym momencie.

I te nieprawdziwe obrazy zachowujemy w sobie, skazując innych ludzi na bycie tymi obrazami, a nie osobami. Odczłowieczmy „dzieci Ojca”, czyniąc z nich ich czyny i to często nie takie jakie popełnili, tylko takie jakimi je odczytaliśmy.


Komu zatrzymacie …

Zatrzymujemy ludzkie potknięcia nieprzebaczeniem, zapamiętaniem i przypominaniem, czyniąc ludzi tymi potknięciami. Obciążamy ich nadwagą pomyłek, zbłądzeń tak bardzo, że deformują swoje drogi życiowe pod tym balastem. Tracą swoje poczucia ważności, pewności siebie, gubiąc też marzenia, potrzeby, wizje na inne drogi i spełnienie. Zapominają kim są i co powinno dawać im spokój i szczęście wewnętrznej stabilności. Zatracają swoje wartości zasady, albo też nie starają się ich odnajdywać.


Komu odpuścicie – a dokładniej uchwycicie, wskażecie, iż nie są to czyny i myśli właściwe w Prawie Ojca, a działające przeciwko człowiekowi, czyli nam samym, to im staną się odpuszczone, przez zyskanie świadomości. Czyli komu uświadomicie (podniesiecie świadomość) przewinienia swoją postawą, wyznawanymi zasadami i wartościami, tym staną się one odpuszczone przez zrozumienie. Jeśli ktoś posiada bowiem świadomość popełnienia błędu, ma możliwość jego naprawienia, zmiany przekonań, odnalezienia przyczyn i następstw grzechu. Ma ten ktoś szanse pojęcia źródła w sobie tego, co jest grzechem (krzywdą, destrukcją).


Zmiana świadomości to poszerzenie perspektyw, uważność, poszukiwanie, dociekanie, potrzeba odkrywania dla rozumienia i własnego rozwoju. To również dojście do wniosków o niemożności pojęcia Prawa dopóty, dopóki tkwi się w wymiarze ziemskich prawideł i wartości.

Potrzeba bowiem wyjść poza swoje granice zmysłów, by pojąć połączenie wszystkiego Stworzenia w rękach Stwórcy, a za tym idzie zrozumienie wzajemnego oddziaływania, współtworzenia , ale tez współniszczenia.


Komu pochwycicie/zdobędziecie [κρατητε – chwytać, zdobywać, trzymać] świadomość, lub kogo zatrzymacie w nieświadomości. Komu dacie drogę rozwoju i rozumienia, a kogo skażecie swoim działaniem na skazanie zatracenia w nieświadomym, nierozumnym bytowaniu (w oddaleniu od Ojca).

Bo jeśli nie otworzycie swoją działalnością drogi do przestrzeni Boga, to uwiążecie ludzi w pogubieniu, obwinianiu, występowaniu z boskich dróg niewiedzą, niepojmowaniem, zakotwiczeniem w materii i tylko przyziemnym, odtwórczym życiu. W pozostawaniu w wiecznym poczuciu braku, z którego bierze się każdy grzech (chciwość, żądza, kradzież, zabójstwo, wstyd, obwinianie, nieczystość, poniżanie, kłamstwo, itd..).


Czy zatem apostołowie otrzymali przywilej odpuszczania grzechów innym ludziom, jako wybaczenia od Ojca? Czy raczej powinność krzewienia nauki i podnoszenia świadomości, by nią oswabadzać bliźnich z wyobrażeń o grzechu? By pojęli Prawdę, Drogę, Prawo jakie od chwili stworzenia pozostawione jest przez Ojca. Czy dostali ostrzeżenie przed własnymi błędami i życiu wbrew powołaniu – uważaj, bo zatrzymasz bliźniego w zaplątaniu, zatraceniu wartości i zasad przez niewiedzę, nieświdomość i nierozumienie. Tak oddalisz innych od Boga i Prawdy, tym samym zmarnujesz to, co sam otrzymałeś z Ducha.


„Jak Mnie posłał Ojciec, tak i Ja was posyłam.” (J20,21)


On był posłany do wskazania drogi, do nauczana, ale i poznania przez bliskość.

To jak zobowiązanie dla każdego, kto posiada świadomość, do dbałości o tych mniej świadomych. Powołanie nas wszystkich do wzajemnej troski o siebie, opieki, uwalniania od zbłądzeń i rozumienia – nie jesteśmy materią tego świata, wymiarem zmysłów, przemijającym stanem ciał. Nie jesteśmy czynami, emocjami, doznaniami, myślami.

Nie jesteśmy ….


Wędrowiec dnia

SoniQ

„Tworzeni Słowem”

Komentarze


bottom of page