Zasiani …. siewcy (Mk 4, 26-34) 13.06.2021r.
- Dorota Malinowska
- 13 cze 2021
- 3 minut(y) czytania

„ … gdy się je wsiewa w ziemię, jest najmniejsze ze wszystkich nasion na ziemi. Lecz wsiane, wyrasta i staje się większe od innych jarzyn; wypuszcza wielkie gałęzie,…” (Mk 4, 31-32)
Jesteśmy jak ziemia. Czasami skamieniała, zasuszona, nieurodzajna, leżąca odłogiem latami, ale też bardzo miękka, żyzna i podatna.
Jakie ziarna padną na naszą rolę? Jakie się zasieją? O jakie zabiegamy? Jakie zapadają w nas niepostrzeżenie?
Ze Stworzenia jest w nas Ziarno nad ziarnami, które niepostrzegane tkwi głęboko, by wzrastać powoli ciszą. Wielu z nas wypiera się tego ziarna, choć wyprzeć się go nie da. Wmawiamy sobie jego nieistnienie, a ono zakorzenia się i rozrasta, dla zakwitnięcia ujawnieniem, gdy zachodzi potrzeba. Kiedy życie się wali, upadają nadzieje, zawodzą bliscy i zasady, zanikają wartości, samotność i rozpacz przytłaczają, a ból i bezradność rzucają na kolana, konary ziarna podnoszą z upadku. Dają wsparcie do kolejnego kroku, do podniesienia głowy, przydają skrzydeł by w miejsce upadku wzlatać.
Zasiewane w nas nasiona zapadają na różnych głębokościach. Z wiekiem zaczynamy je selekcjonować, o ile je zauważamy, nie dopuszczając do zagnieżdżenia, albo spłycamy zakorzenienie (tak na kilkuletni, cykl).
Niestety najważniejszymi nasionami są te z wczesnego dzieciństwa. To one są podstawą do kolejnych zasiewów, użyźniania lub wytrawiania podłoża. To one stają się ciągłym plonem, źródłem dla kolejnych zasiewów, zachwaszczeniem ograniczającym inne obfitości i zasiewy.
I tu mogłabym znów powrócić do wagi wychowania i tego, co wtłacza się w nas od niemowlęctwa, co odbiera się i ogranicza, co adoptujemy odtworzeniem z obserwacji. Było o tym wiele razy podsumuję to zatem - grzech pierworodny. Drzewo poznania dobra i zła, posiadania wiedzy? No to zdaje się nam wiem lepiej niż Stwórca, zatem tworzę po swojemu. A jednym z tworów, poza własnym życiem jest życie mojego dziecka. Ba nie tylko mojego , ale również innych dzieci, młodzieży , dorosłych. Każdego kto pojawia się na drodze życia.
Tak ,tak. Tak się dzieje i to niech będzie wskazówką z tej treści.
Jesteśmy siewcami w sobie, na sobie, przez siebie w innych.
Powstaje więc pytanie – „co zasiewasz i jaką metodą?”, bo od tego zależy jaki będzie plon, jaki owoc, na jak długo, jak będzie zmieniał się zdziczeniem przez zachwaszczenie.
Oddziałujemy na ludzi świadomie i bez świadomości, przypadkowym, nieprzemyślanym zaistnieniem w ich przestrzeni. Świadome oddziaływanie może być ku ich dobru, poprzez dzielenie się tym co cennego posiadamy lub nawet przez własny odczuwany brak pobudzamy ich talenty do wzrostu. Podsycamy chęci do działania, motywujemy do nieustawania, wzmagamy poczucie wartości i obfitości dla ich pewności siebie, determinację, pokorę, szacunek (do siebie i innych), wytwarzania wartości, porzucenia zwątpień, braku ufności, niekontrolowanych myśli i zachowań w destrukcji, postaw ofiar, żalów, zakotwiczenia w poranieniach i porażkach, zazdrości/zawiści, roszczeń i wielu innych niszczących (zachwaszczających) postaw.
Świadome jest jednak także nasadzanie w kimś, pośród przychylnych użyźnień i kiełkujących wzrostów, emocji nadziei, które pośród iluzji pragnień dopuszczają manipulację. Zasiewy, rozsady, zaszczepki dla łatwości manipulowania, dla wykorzystania, dla zawłaszczenia cudzego plonu.
Nieświadome rozrzucanie, niekontrolowanych jakościowo ziaren, jest na wzór popsutego siewnika. Urządzenia rolniczego, co ma sypać to sypie bez kontroli, ile , jak, gdzie, o jakim czasie, przy jakiej glebie i czy nasiona były selekcjonowane.
Trochę jak czołg przetaczamy się pośród napotykanych ludzi, niektórych potrącamy, niektórych miażdżymy, innym torujemy drogi (nawet do ich własnego wnętrza). Nie, nie od razu, ale w czasie. Ślad po nas pozostaje niszczącym lub budującym wspomnieniem. Pamięć latami potrafi przypominać słowa, gesty, działania, które bywają podwaliną do całych toków myślowych, do ocen, do lęków bądź odwagi.
Pomni, że nasze ziarno może stać się konstrukcją dla cudzych wartości i zasad życiowych, baczmy na swoje rozsiewnictwo. Baczmy też na metodę swoich działań.
„W wielu takich przypowieściach głosił im naukę, o ile mogli ją rozumieć. A bez przypowieści nie przemawiał do nich. Osobno zaś objaśniał wszystko swoim uczniom.” (Mk 4, 33-34)
Do każdego człowieka dociera się w inny sposób. Dla kogoś wystarczy iskra, by osadziło się ziarenko lub by pobudzić to co zbyt leniwie wzrasta. Dla innych potrzeba pracy, współpracy, dla użyźnienia, uwolnienia, odchwaszczenia (zmiany perspektywy patrzenia na siebie i świat), nawożenia (dostarczenia wiedzy, umiejętności, wdrożenia działań z posiadanych teorii), nawodnienia (poruszenia emocji, kreacji, inspiracji, intencji), osuszenia (uspokojenia nadwydajności myślowych, lękliwości, zarządzania emocjami, wytłumaczenia ran i porażek dla rozumienia przyczyn).
Każdy z nas inną ziemią, z innym zasobem, z innymi nasionami. Czasami trzeba nam nowych ziaren i czasu, czasami gotowych nasadzeń, a czasem zaszczepień wzrosłych i mocnych zasad. Potrzeba pozbyć się wrogich chwastów destrukcji, powyrywania dojrzałych bezowocnych nie naszych myśli i działań, przekonań i celów, wraz z rolami jakie do ich wykonania przyjmujemy.
Każdy z nas jest mniej lub bardziej zdolnym i świadomym siewcą, który tworzy lub niszczy, zbiera lub zaprzepaszcza.
Do wszystkiego trzeba nam rozwoju, wiedzy, obserwacji , kompetencji, pokory, przewidywania, obserwacji, uważności, zachowania Zasady zasad i Prawa praw, w Prawdzie.
Wędrowiec dnia
SoniQ
„Tworzeni Słowem”




Komentarze