top of page

Śmierć na 1000000 sposobów (Mdr 1-3) (Mk 5, 21-45) 27.06.2021r.

  • Zdjęcie autora: Dorota Malinowska
    Dorota Malinowska
  • 27 cze 2021
  • 3 minut(y) czytania

A zawiść niesie śmierć ….


Dwie postaci płci żeńskiej opisane w ewangeliach. Dwie ograniczone w prawie, a tym samem martwe za życia. W owym czasie kobiety/dziewczynki nie posiadały zbyt wielu praw. Były niżej ustawione w hierarchii społecznej od mężczyzn i od nich zależne, jako żony, przyszłe żony, matki wydające na świat potomków, czy opiekunki domostw. O ile zrodzone dziecko było płci męskiej o tyle poprawiała się sytuacja kobiety, jak i w sytuacji póki posiadała męża i była dla niego ważna (szanowana, potrzebna, pierwsza).

Co mówił zwyczaj? Kobieta staje się kobietą wraz z cyklem menstruacyjnym, czyli płodnością. Ale też czas cyklu, teoretycznie błogosławieństwo i cud dla początku życia, czynił kobietę nieczystą, „niedotyklaną”, odsuwaną nawet od części codziennych zadań.


Oto kobieta odrzucona na stałe, uznana za przeklętą, nieczystą z powodu nieustającego krwawienia, który swoim ciągiem istnienia łamie naturalne prawo. Prawo, które człowiek uznaje za naturalne, zwyczajowe z uwagi na dostrzegana powtarzalność wystąpienia w konkretnej formie. Często uznajemy - tak było od wieków, tak jest u większości znaczy, tak powinno być = norma, prawidłowość.

Kobieta odrzucona, pozostawiona samotnie bez bliskich, bez ludzi, bez prawa dotyku, bez prawa wykonywania swoich ról życiowych, niepotrzebna, niechciana, nieważna i zauważana tylko dla odtrącania.


Oto dziewczynka, której nie nadano prawa. Wnioskuję, iż nie doszła do cyklu, który nadał by jej prawo kobiety, mimo, iż wiek wskazywałby na powinność zaistnienia zjawiska fizycznej dojrzałości rozrodczej.

Chrystus nie mówi do niej kobieto, tylko dziewczynko, czy raczej nawet dziewczyneczko.


Dwie okradzione z praw, ograniczone w życiu, a zatem nie żyjące, a martwe za życia.

Dwie przez ograniczenie umysłów pozostałej części społeczeństwa, przez pychę, przez brak mądrości i zrozumienia, przez lęki i zawistne postawy, uśmiercone za życia.


A jak mówi Księga Mądrości, bluźniercy nie pozostają bez kary, a Bóg jest świadkiem ich nerek (miejsca oczyszczania w organizmie, zatem miejsca brudów). Nie jesteśmy chwilą „ziemskiego istnienia” i nie rodzimy się niespodziewanie bez plany i przyczyny. Jesteśmy w planie Ojca, z Jego potrzeby Miłości, nie przemijamy wraz z fizycznym ciałem i niepamięcią potomnych.

Ważyć słowa o innym człowieku i czyny wobec niego, a nawet pomruk myśli. Ważyć o sobie myśli.

„Nie dążcie do śmierci przez swe błędne życie, nie gotujcie sobie zguby własnymi rękami!” (Mdr 1,12)

A wszystko przez Stwórcę powołane jest dobre, życiodajne, szlachetne i trwające wiecznie. Myśl o krótkotrwałym istnieniu przynosi człowiekowi zgubę.

Kształtowanie swojego bytu na chwilę, na ulotność, na przemijanie i jednorazowość, przynosi pychę, butę, chciwość, zazdrość, żądzę i zawiść. Przynosi poczucie bezkarności i pokusę szaleństwa, zachłannego i bezkarnego nadużywania darów i zasobów kosztem bliźnich.

Z łatwością przychodzi poniżanie, okradanie, wywyższanie siebie, niesprawiedliwość, kłamstwo i wiele innych podłości, aż po uśmiercanie, bo skoro życie to jeden, krótkotrwale przydarzający się epizod, to z takiej perspektywy wszystko jest dozwolone. To usprawiedliwienie dla łapczywości.

Ale Bóg dał nieśmiertelność.

Jakaż to inna perspektywa, gdy pomnisz na ten fakt?

Nieśmiertelny, zbierasz efekty swoich myśli, doznań, czynów, emocji, działań i one kształtuję ciebie, twoją nieprzemijającą część. Jedni nazwą ja duszą, inni duchem, czy jestestwem (nazwa nie ma znaczenia).


Dla „krótkoterminowców” i „jednorazowców” napędem do życia jest lęk przed śmiercią. Lęk przed starością, ale i wyobrażenie, iż prawo stanowi siła, cwaniactwo, eliminowanie i ograbianie z praw słabszych. Ośmieszanie sprawiedliwych, a ufnych branie za głupich naiwniaków.

„Krótkoterminowiec” nie ma zaufania i zawierzenia, choć niejednokrotnie chełpi się w swej bucie wiarą w siebie samego, w swoja siłę.

Tymczasem brak zaufania, podsyca lęki i zazdrość. Skoro nie ufasz w nieśmiertelność, w dostępność od obfitości Stwórcy, w równe traktowanie Prawem Stworzenia wszelkich stworzeń, to podsycasz zazdrość – „… tamten ma, a ja nie.”, „… tamten ma lepiej.”, „…tamtemu jest dane, a mi nie.”, „…tamten jest bardziej miłowany i waży, bo ma (coś), a je nie.” itd..


Zazdrość jest jednym ze składników zawiści. Ta zaś jest koktajlem, miksturą nierozłącznych składników, zazdrości, lęku, gniewu, agresji, wrogości, żalu, oskarżania, obwiniania, aż po agresję, złorzeczenie i działanie dla unicestwiania (działanie przeciwko drugiemu człowiekowi i przeciwko sobie samemu).

„… a śmierć weszła na świat przez zawiść …” (Mdr 2,24)


Czy dlatego zatem nasze dwie postaci z przywołanej perykopy umierają? Czy są martwe za życia przez zawiść? Jeśli tak, to czyją? Ludzi z otoczenia, czy swoja własną?

Kobieta w „nadkobiecości” i dziewczynka w ”niekobiecości”. Jedna w dostatku ojca, w jego stanowiskach, szczeblu społecznym, lecz niedojrzała. Kobieta w zamożności, w rodzinnej roli, którą traci przez „naddojrzałość”/ „nadwydajność płciową”.


Nie ma to większego znaczenia, jak i dlaczego, ale że się dzieje. Zawiść ludzka bowiem niesie jako mieszanka cały zbiór destrukcyjnych czynników, w myślach (energia, intencja, kreacja) i w działaniach (reakcja i współoddziaływanie).

Dlatego Chrystus po uzdrowieniach, po czynach poczytywanych za cuda powtarza – „..nie mówcie o tym nikomu”. On wie, że ludzkie serca o krótkowzrocznej perspektywie, perspektywie śmiertelności, budzą się szybko do zazdrości i zawiści, a te dopiero niosą prawdziwą śmierć, jako skutek ich zaistnienia w nieśmiertelnej duszy.


Wędrowiec dnia

SoniQ

Komentarze


bottom of page