Święty ... opieczętowany (Ap 7, 2-4 9-14) (Mt 5, 1-12a)
- Dorota Malinowska
- 1 lis 2020
- 3 minut(y) czytania

Czy być świętym, to być wcześniej wybranym? Opieczętowanym jak Aniołowie, dla ochrony i umocnienia wewnętrznego? Kiedy pieczęć ma znaleźć się na czole? Czy to jest symbol zakotwiczenia w myślach, w człowieku imienia Ojca, Jego prawa? Czy to oddzielne działanie wyboru/selekcji, tylko na czas ostateczny, czy też wzbudzanie tego, co z natury stworzenia pozostawione w człowieku?
Kim są święci tłumnie dostrzeżeni wokół tronu? Święty? Nieskazitelny, idealny, niemal perfekcyjny swoim życiem? Czym byłoby życie ideału?
Wtłaczane są nam wizerunki osób idealnie dobrych, oddanych, poświęcających się, pozostających w nieskazitelności myśli i czystości czynu, w rozdawnictwie, stałym wyrzeczeniu i najlepiej jeszcze ubóstwie materialnym. Czyli z drugiej strony można by odczytać - przeduchowieni, nieudacznicy materialni, którzy upadają pod ciężarem własnej nieudolności?
W świetle nauk Chrystusa, o sprawiedliwości Ojca i sensie Królestwa Niebieskiego, gdzie sprawiedliwie nie znaczyło po równo, a dla wyrównania, postawa świętości zmienia nieco potoczne wyobrażenia.
Zatem błogosławionym, uszczęśliwianym może jest ten, kto ma czym być wypełniany? Ten, kto poznał swoje braki, albo też rozdał z siebie. Jednak jeśli wydał z siebie i spowodował brak, znaczy nie umiał tego wytworzyć w sobie, pomnożyć, albo też nie potrafił przyjąć. Zaburzył harmonię i równowagę, a to prowadzi nie tyle do ofiarności, co do czynienia z siebie ofiary.
Jeśli nie nauczy się dostrzegać nieumiejętności, prosić, przyjmować i dziękować, nie będzie potrafił skutecznie dawać, z namnożonej wartości. Czy będzie zatem potrafił przyjąć sprawiedliwość Ojca? Owszem Ojciec wszechmocny daje i przysparza, lecz nie łamie wolnej woli człowieka. Nie wciśnie więc na siłę, by mu wyrównać.
μακαριοι οι πτωχοι τω πνευματι οτι αυτων εστιν η βασιλεια των ουρανων (Mt 5:3)
Szczęśliwi świadomi swojej nędzy, gdyż ich jest Królestwo Niebios.
Świadomi ubóstwa duchowego, umiejętności, rozumienia, relacji z sobą i z Ojcem, stają się otwarci na poszukiwanie. Akceptacja, jestem w jakieś postawie, miejscu, warunkach. Jestem i dlatego otwieram się, czynię się gotowym, otwiera na przyjmowanie wszystkich kolejnych błogosławieństw wskazanych przez Nauczyciela.
Błogosławieni, którzy się smucą, gdyż oni będą pocieszeni.
Uszczęśliwieni będą odczuwający smutek, gdyż by być świadomym smutku poznało się już radość i różnicę między tymi stanami. Być może wykonana została praca nad rozpoznaniem przyczyn tych stanów i sposobów ich wytwarzania, zapobiegania zmianom, a za tym rozpoznanie prawdziwych potrzeb. [nieprawdziwa potrzeba i niskie stany energetyczne, powodują chwilowe stany emocjonalne, a nie trwałe stany uczuciowe]
Wskazanie to nie jest wytyczna bądź smutny, a Ojciec ci wynagrodzi. Przecież Bóg nie skazuje nikogo na smutek. On raj i niebiosa oddał dzieciom, a nie cierpiętnictwo.
Szczęśliwi łagodni (πραεις), gdyż oni odziedziczą ziemię.
Kim jest łagodny? Łagodny, spokojny, wyciszony zna swoje zasoby, zna swoja siłę i słabość, jest spokojem, gdyż wie. Rozpoznał w sobie własne siły, wartości i sprawczość. Nie znaczy, iż jest niepokonany i nie odczuwa lęków, lecz umie z wewnętrznym i zewnętrznym wrogiem postępować.
Ci, którzy mają taką szczęśliwość w sobie i ci, którzy są świadomi jej braku, lecz pozostają otwarci na otrzymanie równowagi w sobie, są błogosławionymi dla ziemi. Są odpowiedzialni, zatem mogą być korzystnymi dziedzicami.
Szczęśliwi złaknieni i spragnieni sprawiedliwości, gdyż oni będą nasyceni (χορτασθησονται - nasycać się pokarmem, karmić)
Nie dokładnie niesprawiedliwie potraktowani, a bardziej właściwie pojmujący, co jest sprawiedliwością Ojca. Ci, którzy według tego prawa, sprawiedliwego wyrównywania dla wszystkich, do poziomów błogosławionych, chcą postępować. Przyjmować dla siebie i odstępować dla innych, potrzebujących odmiennie. W innych ilościach, jakości, wariantach. Przyjmujących lub odtrącających dary w innej metodzie działania, na innej, indywidualnej drodze. Pojmujący, że po równo nie jest sprawiedliwością, są szczęśliwymi. Rozumiejący, iż nie po równo, a dla równego spełnienia każdego człowieka, jego drogi, jego zadań, jego rozwoju ducha i serca. Dla zrealizowania talentów i zasobów otrzymanych z narodzenia/stworzenia, ci są błogosławionymi. Nakarmionymi i karmiącymi innych prawdą sprawiedliwości i w jej imię.
Szczęśliwi czystego serca, gdyż oni będą oglądać (οψονται - ukazać, uczynić widocznym, pojawić się, zobaczyć) Boga.
Jeśli oczyści się serce z nawyków, z póz i ról życiowych, narzuconych, nieprawdziwych, to otwiera się inne postrzeganie. Zmienia się perspektywa widzenia, nie tylko świata, a również siebie. Posprzątanie serducha z żalu, bólu, gniewu, złości, zazdrości poczucia braków, win i obwiniania, umniejszeń, poniżeń, wstydu, uciemiężeń, poczucia skazania, potępienia i wielu innych nieprawdziwych, a wykształconych umysłem stanów. Czyste, harmonijne, staje się ufne, uważne, spostrzegawcze, widzące inaczej (więcej, głębiej, poza pozorami zewnętrzności gdy gapiło się z za kotary przekonań).
Stan widzenia „bardziej” nie tylko w przyszłym życiu, ale już „tu i teraz”. Czyni widocznym całe dobro, obfitość z prawa Ojca. Czy potrafisz zobaczyć? Czy nauczyłeś się brać, przyjmować, korzystać, pomnażać, dzielić się i być wdzięcznym?
A może na świętość i błogosławionych trzeba spojrzeć inaczej? Stworzony na obraz i podobieństwo człowiek jest świętym, wybranym i błogosławionym, a zatraca to życiem? Może życie, to utrzymanie swojej świętości i stałe jej odnajdywanie? Trzymanie się jej swoim rozpoznaniem, świadomością, miłością i bliskością w relacji z Ojcem?
Trochę jak obrona twierdzy J , dobrej oceny otrzymanej w dzienniku albo pozyskanego zaufania.
Jak się uczyć i przygotowywać na sprawiedliwość? Jak rozpoznać w sobie to, co do posprzątania/zmiany/przepracowania? Co otrzymane/darowane, zapomniane, niedostrzegane, a tak cenne? Jak z siebie tworzyć i przez siebie działać?
Zapraszam
Wędrowiec dnia
SoniQ




Komentarze