top of page

symboliczni, bo w symbolach liczni (Rdz 15, 5-12. 17-18) (Łk 9, 28b-36) 13.03.2022r.

Zdjęcie autora: Dorota Malinowska
Dorota Malinowska
13 mar 2022
3 minut(y) czytania

Symboliczni, bo symbo_liczni.


Jesteśmy zawieszeni w symbolach. Wybieramy i ustanawiamy wiele znaczeń, oznaczeń, skrótów z rytuałów i samych rytuałów, tradycji, zwyczajowych zachowań, kalendarzowych obchodów, rocznic, okresowych lub stałych reguł i zasad.

Tak dalece symboliczni, iż na symbolach umieszczamy kolejne symbole, jak np. na banknotach.


Po co nam symbole? Do czego mają służyć?


„O Panie, mój Boże, jak będę mógł się upewnić, że otrzymam go na własność?” (Rdz 15,8)


Mają skracać przekaz, jednocześnie wzmacniając jego treść (budować wagę), ograniczać pożytkowany na coś czas, upraszczać procesy komunikacyjne (nadawczo odbiorcze), rozjaśniać rozumienie, ograniczać pomyłki i interpretacje, upewniać nas, zapewniać, umacniać, gwarantować, dawać poczucie bezpieczeństwa, byśmy byli stabilni i zrównoważeni. Tymczasem, jesteśmy … pogubieni.

Stajemy się bezmyślni, bezrefleksyjni, bezanalityczni, przewidywalni, machinalni, sterowalni.


Chowamy się pośród symboli jak w namioty ochronne, bez zamyślenia, bez rozważenia ich faktycznego znaczenia. Nauczono, że coś oznacza taki, a nie inny zakres i niesie przekaz, tak go kodujemy i nie pytamy, czy aby na pewno. Czy to prawda? Czyja prawda, dla kogo i w jakim celu?

Przykład: usta – symbol mowy, przekreślony ciszy. Ale czy aby, … a może całuj/nie całuj, albo nie szepcz, albo nie jedz,? No nie, nie, jedz/nie jedz, to byłby talerz ze sztućcami. Czy aby …?

Pieniądz – symbol określonej wartości. Czyżby? Niegdyś przy ustanowieniu miał być określoną wartością w złocie, wprost przeliczalną na towary. Czyżby? Jak można przeliczyć towar na pieniądz? Towar jest wart tyle, ile ludzka potrzeba na ten towar, w danej chwili. Czy pieniądz zatem jest wyrażeniem potrzeb? A jeśli tak, to jak przeliczyć potrzebę w czasie, w chwili, wedle ludzkiej umiejętności zaspokojenia tej potrzeby, okiełznania jej, wyrażenia, rozłożenia, zaspokojenia w innej metodzie? Jak łatwo jest wzbudzić potrzebę, wmówić ją i potęgować lub wygaszać wpływem na nieświadomy umysł. Albo poruszać lękliwość o możliwość wystąpienia potrzeby w przyszłości?

Pieniądz stał się oznaką statusu społecznego, przynależenia do grup zawodowych, majątkowych, elitarnych, Czyżby? To dlaczego od dawien dawna i w coraz większym nasileniu jest ukrywany? „O pieniądzach gentlemani nie rozmawiają.” Dlaczego? Dlaczego tajemnica bankowa, handlowa, transakcyjna. Dlaczego jak najwięcej i najszybciej, po cichu, elektronicznie, potajemnie, klik, blik, pstryk?

Co się ukrywa człowiek w swym postępowaniu i według przekonania? Ukrywa to, czego się wstydzi? Czy zatem pieniądz jest symbolem wstydu?


Wróćmy do symboliki. Utworzyliśmy tak wiele symboli, że zatracamy zupełnie siebie. Działamy jak maszyny uruchamiane znaczkami. Umownymi literkami, cyframi, obrazkami, gestami, postawami, ruchem i bezruchem, dźwiękiem i ciszą. Poszło to tak dalece, jakby celowo ktoś odciągał nas od mowy, od znaczenia słów, które niosą w sobie tak ogromną głębie przekazu, prawdy o człowieku i jego rzeczywistości. Słowa ukrywają w sobie zasób treści prawdziwej, jak ogromny zapis informatyczny – oprogramowanie do obsługi. Gdyby zechcieć uczyć faktycznie w szkołach czym jest litera i słowo, od np. Karuny po współczesne słownikowe zestawienia, człowiek byłby świadomy, a może nawet światły.

Słowo jest procesem tworzenia, czy symbol ma moc stwórczą czy raczej odtwórczą?

Twórca jest niezależny, wolny, w akceptacji, w miłości, w rozumieniu i poszanowaniu.

Zwraca większą uwagę na czas, który nie istnieje, jest tylko pojęciem względnym dla ruchu. Zatem jeśli skraca się działanie, to nie zyskuje czasu. Skrót i spłaszczenie zaangażowania skraca czas. Mówimy czas przyspiesza, sami go przyspieszając.

Aby nie brnąc w wywody i ku rozweseleniu przypomnę żart, wykonania mistrza, Pana Gajosa:

„Wy jesteście kraj od symboli. No, na przykład oznaczenie toalety. To jest napis TOALETA, WC, trójkąt, sylwetka od supermen. No zanim taki turysta się zorientuje, to on nie wytrzyma.” (uproszczenie nie dokładny cytat)


No właśnie nie wytrzymamy, w tym symboli licznym świecie i załatwimy się na zawsze. Na pokolenia i to coraz bardziej. Dlatego nie wytrzymujmy i jak Abraham wynocha z symbolicznych namiotów. Z pozornych stref komfortu, by zobaczyć niezliczone możliwości, przestrzeń do prawdziwego życia i odczytu znaczenia każdej chwili.

Zobacz!.

Gdyby Stwórca chciał symboli, byłoby jedno drzewo. A jeśli nawet różne w gatunku, to każde w rodzaju i kształtem jednakie. Każde jabłko smakowało by tak samo, jak przypisany mu zakres słodkości, winności, soczystości, cierpkości, mączystości, i …. I już widzimy, ze to niemożliwe.


Nie bądźmy liczni w symbolice i jej uznaniu, gdyż w ten sposób sami stajemy się symbolem. Czego symbolem możne być człowiek? Na pewno nie wartości i życia, według przyjmowanego pojęcia.

Może być oznaczeniem na drzwiach toalety. W handlu, nabywcy jako źródło przychodu. W marketingu odbiorcą przekazu, a w gospodarce kosztem i przychodem (liczba). W medycynie to statystyczny pacjent = przychód. W zakładzie pogrzebowych, to także bez osobowy przychód. Cyfra? Tak jesteśmy cyframi, liczbami, policzalnymi, przeliczalnymi na zarobek i przewidywalnymi dzięki wielu symbolom.


Wyjdź z „namiotu” dla życia i odzyskania siebie bez symbolu.

Stwórca nie chciał symboli. Dając przykazania (zalecenia dla ochrony stworzenia, wskazówki dla naszego bezpiecznego spełnienia) jako pierwsze wymieniał nie czyń podobizn, nie upraszczaj, nie zamykaj w znaku.

Dlaczego zatem przystępował do przymierzy? Zauważmy, że przymierza zawierał raczej przed przykazaniami i tuż po, kiedy to człowiek chciał stawać przy mierze, przy znaku dużym i znaczącym, który przemawiał do jego nieświadomej postawy.


„Liczne symbole w symboliczności, w zagubieniu osobowości są bez litości.” SoniQ


SoniQ DMS

Wędrowiec dnia FB


Komentarze


bottom of page